Ołeksij Arestowycz z Biura Prezydenta Ukrainy zagroził, że Ukraina ma „doskonałe” możliwości ataku odwetowego na Rosję, jeśli Moskwa zaatakowałaby ukraińskie centra decyzyjne w Kijowie.

Jak pisaliśmy, rzecznik ministerstwa obrony Rosji, gen. Igor Konaszenkow zagroził, że jeśli siły ukraińskie będą dalej przeprowadzać uderzenia na terytorium Federacji Rosyjskiej i organizować tam działania dywersyjne, to rosyjska armia przeprowadzi uderzenia na centra decyzyjne, w tym w Kijowie.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

2804.49 PLN    (12.74%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Groźby te skomentował w jednym z programów telewizyjnych doradca szefa Biura Prezydenta Ukrainy, Ołeksij Arestowycz. Jak twierdzi, Ukraina jest na taką ewentualność przygotowana.

„Znając ich naturę, nie mam wątpliwości, że oni wtrącą się ostatniego dnia przed zawarciem porozumienia pokojowego, ci z Kremla tacy są. Ale oni jednak powiedzieli, że będą atakować organy władzy, gdzie podejmowane są decyzje. To znaczy, że zagrożone są organy władzy wojskowej, cały centralny aparat struktur siłowych Ukrainy; może Werchowna Rada [Parlament Ukrainy – red.], że Rada Ministrów, może Biuro prezydenta… Zawsze jesteśmy na to przygotowani, niech leci, zobaczymy” – powiedział Arestowycz.

Jednocześnie, doradca szefa kancelarii prezydenta Wołodymyra Zełenskiego zagroził Rosji uderzeniem odwetowym w razie takiego ataku. Według niego, Ukraina ma ku temu „doskonałe” możliwości.

„Trzeba po prostu pamiętać, że [w odpowiedzi – red.] na jakikolwiek ostrzał naszych organów władzy, znajdzie się u nas własna broń. Tu trzeba być dokładnym, w kwestii podbijania stawki. Możliwości [uderzenia – red.] na Rosję, chcę powiedzieć od razu, mamy doskonałe. A to, że jeszcze ich nie wykorzystujemy, cóż, każda wojna ma stopień eskalacji. Chcecie eskalować, to proszę bardzo – eskalujmy” – oświadczył Arestowycz.

Czytaj także: Współpracownik Zełenskiego: konflikt z Rosją będzie trwał do 2035 roku

Należy w tym kontekście przypomnieć o sytuacji z października ubiegłego roku. Arestowycz, wówczas także rzecznik ukraińskiej delegacji w Trójstronnej Grupie Kontaktowej, skomentował wtedy na antenie stacji telewizyjnej „Dom” wcześniejsze słowa Władimira Putina. Rosyjski prezydent oświadczył, że kwestia wejścia Ukrainy do NATO to dla Rosji problem. Jak pisaliśmy, według Putina, obecność wojskowa NATO na Ukrainie stanowi dla Rosji zagrożenie. Uważa, że kraje natowskie mogą dążyć do rozmieszczenia na ukraińskim terytorium systemów rakietowych, pod pozorem budowy centrów szkoleniowych.

– Putin doprowadzi do tego, że ukraińskie rakiety w najbliższym czasie będą wycelowane w Moskwę – powiedział Arestowycz. Twierdził, że to odpowiedź na agresywne działania Rosji, a w ciągu 10 lat Ukraina będzie dysponować taktycznymi rakietami balistycznymi o zasięgu ponad 500 km. Jego słowa wywołały kontrowersje nie tylko w Rosji, ale też na Ukrainie.

Unian / Kresy.pl

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Cami
    Cami :

    Mowa o tym ze Rosja sie boi sasiadow i ich rakiet jest zwykla hipokryzja co potwierdza historia i terazniejszosc – czyli to sasiedzi sie powinni bac kolejnych psychopatow stamtad stad kazdy powinien miec te rakiety wycelowane w nich, zeby zadnemu juz nigdy z tego pomylonego narodu nie przyszlo do glowy podnosic lapy na kogokolwiek 🙁