„Nasz Elementarz” miał wystarczyć dzieciom na trzy lata. Po pierwszym roku używania książka dosłownie rozpada się w rękach. Kuratoria wymieniają uszkodzone książki, które najpewniej trafią na makulaturę.
Według szacunków Ministerstwo Edukacji Narodowej bezpłatne książki miały posłużyć trzem rocznikom uczniów. Wiadomo jednak, że wiele z nich nie nadaje się już do użytkowania. Minister Joanna Kluzik-Rostkowska przyznaje, że w skali całej Polski około 5 procent książek trzeba będzie wymienić.
Wydział wspierania rozwoju edukacji Kuratorium Oświaty w Lublinie przyznaje, że wymieniono już 1300 podręczników dla klas pierwszych. Większość z nich najprawdopodobniej trafi na makulaturę. Najgorzej wygląda sytuacja z pierwszą częścią podręcznika, ponieważ książki zostały źle zszyte i dosłownie rozpadają się dzieciom w rękach. Część dyrektorów szkół wpadła na pomysł, by książki zszywać w innych miejscach.
„Rzeczywiście książki zszywały zarówno wychowawczynie dzieci, jak też ich rodzice. Niektóre w wielu miejscach i to po kilka razy. W większości takie właśnie podręczniki trafią we wrześniu do kolejnej grupy pierwszoklasistów. Domyślamy się, że dzieci mogą być rozczarowane stanem książek. Spodziewamy się wtedy dużej fali wymiany”– powiedziała dyrektorka jednej z lubelskich podstawówek.
Jeśli dziecko zniszczy elementarz, jego rodzinę będą musieli zapłacić za nową książkę. Dotyczy to również tych, którzy będą chcieli nową książę. Każda z czterech części podręcznika kosztuje 4,35 zł.
W województwie lubelskim na darmowe podręczniki dla uczniów klas I, II i IV szkół podstawowych oraz pierwszych klas gimnazjum przeznaczonych zostanie 14 mln zł.
Dziennikwschodni.pl / Kresy.pl






























