PAMIĘTAM TAKIE ZAJŚCIE

Pamiętam jak w latach 70-tych jeździłem z rodzicami nad rzekę Wartę do miejscowości Konopnica. Tam na wschodnim brzegu do chwili obecnej znajduje się cmentarz żołnierzy WP, którzy zginęli w 1939 roku broniąc POLSKIEJ ZIEMI. W latach 70-80 -tych na cmentarzu zawsze na grobach żołnierzy znajdowały się BRZOZOWE KRZYŻE. Takie same jak okoliczni mieszkańcy stawiali polskim żołnierzom, gdy ich w 1939 roku chowali. W 1992 jakiś “decydent” (a może polski oligarcha), postanowił ze krzyże muszą być betonowe (tańsze w obsłudze). Kilka lat później BRZOZOWE KRZYŻE powróciły na swoje miejsce, a znicz na cmentarzu zapłonął jak za “komuny”. Lecz nie o tym mowa. Po drugiej stronie brzegu rzeki Warty, na drodze do Szynkielowa, po prawej stronie w lesie stały cztery zabudowania. Wracając z ojcem i znajomymi z grzybów – a lipiec był bardzo gorący – chcieliśmy się napić wody ze studni. Ojciec wszedł do zagrody i zapytał o wodę. Wyszła kobieta i powiedziała że woda jest zatruta. Ojciec odwrócił się na pięcie i powiedział Ukraińcy (ojciec jako 19-to latek uczestniczył w “AKCJI WISŁA”). Co się okazało później, gdy chodziliśmy po mleko do rodowitych konopniczan?. Po drugiej strony Warty, po wojnie zamieszkali Ukraińcy, którzy Polaków traktowali jak “zło konieczne”.
Dlaczego o takich zdarzeniach napisałem?. Proste. Jedni bronili NASZEJ OJCZYZNY, inni (patrz Ukraińcy) mordowali nas i nawet za PRL-u mieli spokojne życie, a teraz najeżdżają nas kraj szukając pracy. TO PYTAM GDZIE BYLI UKRAIŃCY W CIĄGU OSTATNICH 20-TU PARU LAT WŁASNEJ NIEPODLEGŁOŚCI???????. Aż tak ich zniewoliła Rosja?????. KPIĄ, CZY TEŻ UWAŻAJĄ NAS POLAKÓW ZA DURNI???????????????????????????????????????

forma płatności