Władze obwodu Mohylewskiego na Białorusi poinformowały na swojej stronie internetowej o zakończeniu procedur formowania komisji wyborczych… na trzy tygodnie przed ogłoszeniem oficjalnego terminu wyborów lokalnych oraz początku jakichkolwiek działań przedwyborczych – poinformował w środę opozycyjny portal Karta-97.
Komisję sformowano 27 grudnia ubiegłego roku, a prezydent Łukaszenka ogłosił dekret w sprawie wyborów lokalnych dopiero 18 stycznia tego – 2010 – roku. Tymczasem władze Mohylewa załatwiły sprawę poza wszelkimi przewidzianymi prawem terminami – dostarczając opozycji jeszcze jednego argumentu na rzecz tego, że wybory na Białorusi to jedynie farsa z ustalanymi wcześniej w zaciszu gabinetów wynikami. Przedstawiciele lokalnej opozycji zwrócili się do prokuratury z prośbą o sprawdzenie informacji o skandalu przedwyborczym – a odpowiedź otrzymali… z Komisji wyborczej sformowanej wbrew prawu.
Wiceszef tej komisji Uładzimir Biełanogau pisze w tej odpowiedzi, że fakty nie znalazły potwierdzenia, ponieważ – “komisja została sformowana zgodnie z prawem 27 grudnia 2010 roku, a odpowiednia informacja o tym została umieszczona na stronie władz lokalnych 28 grudnia 2010 roku”. Czyli …za dziewięć miesięcy od chwili obecnej.
Oburzeni opozycjoniści oświadczyli po otrzymaniu tej odpowiedzi, że będą domagali się unieważnienia wyborów do rady miejskiej Mohylewa, ponieważ cały proces formowania komisji wyborczych powinien zostać przeprowadzony od nowa – w ustawowym terminie i nie przez ludzi, którzy nie wiedzą jaki mają rok, bo ludzie ci będą liczyć głosy.”Ta sytuacja pokazuje, że formowanie komisji wyborczych to farsa, bo skład komisji został ustalony przez władze na długo przed ogłoszeniem terminu wyborów i jest to absolutnie niezgodne z białoruskim prawem. Oczywiście na tych listach nie znalazło się miejsce dla przedstawicieli opozycji” – powiedział Biełsatowi Barys Buchel mohylewski obrońca praw człowieka.
Warto przypomnieć, że kilka tygodni temu sam prezydent Łukaszenka podczas wizyty w Wenezueli powiedział w oficjalnym wystąpieniu, że latem 2011 roku znów zamierza złożyć wizytę w tym kraju. Białoruski prezydent zapomniał, że w międzyczasie będzie startował w wyborach prezydenckich, których przecież – przynajmniej teoretycznie – może nie wygrać.
Michał Jańczuk/TV Biełsat





























