Miński sąd skazał protestancką wspólnotę “Nowe Życie” na karę w wysokości 270 mln rubli białoruskich (270 tys zł) za rzekome szkody jakie wyrządziła dla środowiska budowa i użytkowanie kościoła wspólnoty. Władze Mińska oskarżają, że teren wokół kościoła został zatruty materiałami ropopochodnymi.
Kłopoty wspólnoty z władzą zaczęły się już w 2002, gdy ta zakupiła kupiła ruiny obory należącej do podmiejskiego kołchozu, w celu przekształcenia jej w dom modlitwy. Gdy rok później teren kołchozu został włączony do granic administracyjnych Mińska, miejscowe władze nie zgodziły się na przekwalifikowanie budynku jako miejsca spotkań religijnych. Wspólnota jednak wyremontowała budynek i mimo przeszkód organizowała modlitwy.
Już 7 listopada ub. roku sąd nakazał opuszczenie budynku przez wiernych, odbierając go wspólnocie pod zarzutem, że jest wykorzystywany niezgodnie z przeznaczeniem. Teraz dodatkowo władze oskarżyły kościół, że w wyniku jego działalności nastąpiło zanieczyszczenie terenu ropą. Sąd nie wziął po uwagę, że w tym samym miejscu przez wiele lat, podczas działania kołchozu, składowano części do maszyn i pojazdów, które mogły zanieczyścić grunt By zabezpieczyć się przed przejęciem, wierni od sierpnia ubiegłego roku prowadzą w kościele nieustanny dyżur modlitewny. W latach poprzednich wierni prowadzili również głodówki protestacyjne w obronie kościoła. Wspólnota liczy około 1000 wyznawców. Ojciec obecnego pastora wspólnoty Wiaczesława Hanczarenki, cierpiał prześladowania religijne w czasach sowieckich i spędził kilka lat w więzieniu.
Adwokat wspólnoty Siarhej Lukanin w rozmowie z Biełsatem, zarzucił władzom miejskim, że przy pobieraniu próbek gruntu nie było, przedstawicieli wspólnoty ani niezależnych świadków. W jego opinii sąd zrzucił całą winę na wspólnotę, pomijając zupełnie fakt, że przedtem działał tam kołchoz, który obecny teren kościoła wykorzystywał jako śmietnik. Dla Lukianina jest to w sensie prawnym sytuacja bez wyjścia, bo kościół nie ma pieniędzy a dom modlitwy już został odebrany decyzją sądu.
Według Witala Rymaszeuskiego jednego z liderów opozycyjnej białoruskiej Partii Chrześcijańsko-Demokratycznej – wyrok sądu to dowód, że władze chcą zniszczyć niezależną wspólnotę religijną. – Ludzie ze wspólnoty “Nowe Życie” zamienili śmietnisko w centrum religijne, a teraz władze oskarżają ich, że celowo zanieczyścili to miejsce – powiedział Biełsatowi Rymaszewski, który nazywa to kolejną próba zniszczenia wszystkich niezależnych organizacji przed wyborami prezydenckimi, które odbędą się za rok. – Władza uderza w związki wyznaniowe takie jak “Nowe Życie, w organizacje mniejszości narodowych takie jak Związek Polaków i w opozycyjne partie polityczne – Rymaszeuski zapowiedział, że poruszy temat prześladowań religijnych podczas dzisiejszego spotkania z delegacją Europarlamentu. Białoruscy Chadecy w informacji prasowej poinformowali, że będą wnioskować by przedstawiciele wspólnoty “Nowe Życie” weszli w skład białoruskiej delegacji do EURONESTu czyli zgromadzenia parlamentarnego państw Partnerstwa Wschodniego i Europarlamentu.
Biełsat




























