Zaledwie co trzecie miejsce na białoruskich wyższych uczelniach w tym roku będzie bezpłatne. W zdominowanym przez państwowe uczelnie systemie edukacji Białorusi (45 z 55 ogółem) sytuacja taka, zdaniem białoruskich ekspertów do spraw edukacji, wygląda na nienaturalną.

Zwłaszcza w kontekście nieustających zapewnień władz państwa o tym, że edukacja wyższa ma być dostępna dla wszystkich warstw społecznych w równym stopniu.

W dziesięciomilionowym kraju studentami pierwszego roku od września zostanie około 102 tysięcy absolwentów. Są to jednak jedynie plany białoruskiego ministerstwa edukacji, gdyż liczba absolwentów ostatnich klas szkoły średniej na Białorusi wyniosła w tym roku 88 tysięcy. Pogarszająca się sytuacja demograficzna spowoduje, że do roku 2014 liczba ta zmaleje do niespełna 60 tysięcy.

Najbardziej obleganymi w tym roku kierunkami studiów są prawo i kultura fizyczna. Na trzecim miejscu uplasowały się kierunki ekonomiczne. Stypendia studenckie na Białorusi pokrywają zaledwie znikomą część wydatków na edukację, gdyż rzadko przekraczają równowartość 200 złotych.

Znacznie prościej żyje się tym szczęśliwcom, którzy zdają testy wstępne najlepiej i dostają się na bezpłatne miejsca. Jednak łatwiej mają tylko przez lata studiów. Po ukończeniu wyższej uczelni czeka ich dwa lata przymusowej pracy w wyznaczonym przez ministerstwo edukacji miejscu – najczęściej na wsi lub w mało prestiżowych przedsiębiorstwach. W ten sposób państwo białoruskie pobiera opłatę za wykształcenie.

Na osoby, które uchylają się od tej powinności nakłada się kary finansowe w wysokości kosztów studiów – czyli kilka tysięcy dolarów.

Michał Janczuk (TV Biełsat)
belsat.eu

forma płatności