Według śledczych badających akt sabotażu na linii kolejowej Warszawa-Lublin został on dokonany przy pomocy ładunku wybuchowego odpalanego zdalnie. Podłożono dwa. Detonował tylko jeden.
Jak zrelacjonował w poniedziałek doniesienia służb portal Dorzeczy.pl, jeden z ładunków wybuchowych podłożonych pod torami nie eksplodował “z niewyjaśnionych przyczyn”. Funkcjonariusze mieli już dotrzeć do telefonów, które były narzędziem detonującym bomby. Znają też już dane personalne, na podstawie których nabyto karty SIM użyte w telefonach. Mają to być dane z paszportu, co może sugerować, iż nabywcą był cudzoziemiec.
Same karty SIM zosały wydane przez polskiego operatora. Dorzeczy.pl podkreśla, że osoba, na której dokument zakupiono karty nie musi być sprawcą, ani nawet być świadomym uczestnikiem siatki, jaka zorganizowała akt sabotażu.
W niedzielę rano, w miejscowości Życzyn na Mazowszu, maszynista pociągu zgłosił nieprawidłowości w infrastrukturze kolejowej w pobliżu stacji Mika i zatrzymał pociąg. W poniedziałek premier Donald Tusk poinformował, że doszło do „aktu dywersji”. Jak przekazał, eksplozja ładunku wybuchowego doprowadziła do uszkodzenia torów kolejowych. „Eksplozja miała najprawdopodobniej na celu wysadzenie pociągu na trasie Warszawa-Dęblin” – oświadczył Tusk.
Z kolei w niedzielę wieczorem pociąg relacji Świnoujście–Rzeszów z ponad 470 pasażerami na pokładzie zatrzymał się nagle w okolicach Puław. Wybite szyby i uszkodzona trakcja wymagały przyjazdu policji, w tym funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego oraz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Marcin Kierwiński zabrał głos po serii incydentów na kolei. Szef MSWiA podkreślił, że doszło do dwóch aktów dywersji – jeden jest potwierdzony, a drugi „wysoce prawdopodobny”. Przekazał, że zgromadzono „bardzo obfity materiał dowodowy”, który ma pozwolić na „bardzo szybką identyfikację sprawców tego haniebnego aktu dywersji” na torach kolejowych.
Kierwiński przekazał także, że w niedzielę około 21:30 potwierdzono dwa następne incydenty. Jednym z nich było uszkodzenie trakcji elektrycznej na odcinku około 60 metrów. Kilkaset metrów dalej znaleziono metalową obejmę umieszczoną na torach, która została przecięta przez przejeżdżające pociągi. „Trwają analizy tej obejmy, analizy tego drugiego miejsca” – wyjaśnił.
dorzeczy.pl/kresy.pl
































