Andrzej Poczobut został skazany przez sąd w Grodnie na 3 lata pozbawienia wolności z odroczeniem wykonywania kary na 2 lata za zniesławienie prezydenta Białorusi.
Oznacza to, że polski dziennikarz i działacz wyszedł na wolność, ale po 2 latach ponownie odbędzie się rozprawa sądowa, na której sąd zadecyduje czy należy mu całkowicie umorzyć karę.
Poczobut po wyjściu z gmachu sądu powiedział, że jest zaskoczony tym, iż nie został skazany na więzienie. Jego zdaniem wolność odzyskał dzięki presji międzynarodowej na białoruskie władze:”Myślę, że jest to wynik presji na reżim , wynik tego że sankcje zostały wprowadzone”.
Żona Andrzeja Poczobuta, Oksana nie spodziewała się, że dziś ujrzy go w domu:”Myślałam, że będzie tak jak prognozowałam. Kiedy usłyszałem werdykt 3 lata pozbawienia wolności, to nawet nie dosłyszałam, że dostał je z odroczeniem”. Z powrotu taty do domu jest zadowolona również 10-letnia córka Poczobutów Jana. “Ja nie myślałam, że tak będzie, bardzo się cieszę”.
Andrzej Poczobut zapowiedział, że złoży odwołanie od wyroku do sadu wyższej instancji. Jak twierdzi nie zniesławiał prezydenta Białorusi w publikacjach prasowych i internetowych.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych wyraziło zadowolenie, że Andrzej Poczobut wyszedł na wolność, ale jest niezadowolone z powodu skazania go na trzy lata więzienia w zawieszeniu. O tym powiedział na konferencji prasowej rzecznik MSZ Marcin Bosacki.
“Cieszymy się, że Andrzej Poczobut po dziewięćdziesięciu dniach całkowicie niesprawiedliwego pobytu w areszcie będzie mógł po raz pierwszy spędzić wieczór ze swoją rodziną” – powiedział rzecznik resortu dyplomacji. Jak dodał, na potępienie natomiast zasługuje uznanie Poczobuta za winnego i skazanie go w zawieszeniu.
Adam Eberhardt z Ośrodka Studiów Wschodnich uważa, że skazując Poczobuta na karę w zawieszeniu w ten sposób Łukaszenka chce uciszyć niezależnego dziennikarza. Zdaniem Eberhardta, strategia Aleksandra Łukaszenki polega na tym, że wyrok ma tak naprawdę prowadzić do autocenzury dziennikarza. Według białoruskich władz, Poczobut będzie ograniczał się, mając świadomość, że karę łatwo odwiesić i wsadzić go do więzienia – przekonuje ekspert.
Redaktor naczelny dwumiesięcznika “Nowa Europa Wschodnia” Andrzej Brzeziecki uważa, że wyrok dla Poczobuta nie jest szczególnym zaskoczeniem. W jego opinii, musiał być on skazujący, bowiem taka jest logika funkcjonowania reżimu Aleksandra Łukaszenki, która polega na pokazaniu, “kto tu rządzi”. “Natomiast zawieszenie wyroku być może jest sygnałem, że Łukaszenka może inaczej traktować więźniów politycznych, którzy zyskują rozgłos na świecie lub mają poparcie niektórych państw, w tym przypadku Polski” – powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej ekspert do spraw wschodnich.
Również zdaniem szefa komisji spraw zagranicznych Andrzeja Halickiego, wyrok jest pewnego rodzaju szantażem i nie zmienia faktu, że na Białorusi łamane są prawa obywatelskie. Halicki podkreśla, że cała międzynarodowa opinia oczekuje działań od reżimu białoruskiego i demokratyzacji kraju.
To kneblowanie ust – tak PiS komentuje wyrok. Poseł PiS Mariusz Kamiński zwraca jednak uwagę, że decyzja sądu może mieć opłakane skutki bo przy jakiejkolwiek następnej wypowiedzi na temat reżimu Łukaszenki, Poczobut może być zaprowadzony przed sąd i w dodatku będzie traktowany jako recydywista. Zdaniem posła PiS, ten wyrok powinien dać do myślenia wszystkim politykom w Unii Europejskiej, a w Polsce szczególnie ministrowi spraw zagranicznych Radosławowi Sikorskiemu. Według Kamińskiego, droga pobłażania i umizgów do Białorusi, a także przyciągania jej do Zachodu zdecydowanie się nie sprawdza i trzeba podjąć ostrzejsze kroki. “Polityka Radosława Sikorskiego zdecydowanie poniosła tutaj fiasko” – powiedział Kamiński.
IAR/Kresy.pl






























