540
odpowiedzi
Piotrx @Piotrx
Kilka słów o mnie:
Brak danych
Strona internetowa:
Brak danych
Skąd jestem:
Brak danych
Wykształcenie:
Brak danych
Związki z Kresami:
Brak danych
Ulubiona książka:
Brak danych
Facebook:
Brak danych
Twitter:
Brak danych
Kłamstwo Wołyńskie
https://przemyslhistoria.pl/przemysl/dzieje/rus/Klamstwo/klamstwo.html
…..Owszem zdarzały się sporadycznie przypadki zamykania ukraińskich szkół czy świetlic ale tylko wtedy gdy te prowadziły działalność antypaństwową i antypolską. Na przykład mieszkańcy gminy Słoboda Złota większością głosów podjęli decyzję o rozwiązaniu miejscowej „Proswity”, „Łuhu” i „Koła Towarzystwa Ochrony Dzieci i Opieki nad Młodzieżą”. Masowy udział w akcjach sabotażowych wzięła młodzież szkolna i akademicka. Aktywnością wyróżniały się zwłaszcza gimnazja ukraińskie w Tarnopolu i prywatne gimnazjum „Ridna Szkoła” w Rahotyniu. Obie szkoły zostały zamknięte.
Wbrew powszechnie głoszonym przez Ukraińców kłamstwom o dyskryminowaniu ich przez Polskę, zwłaszcza na polu ekonomicznym, należy stwierdzić, że w okresie rządów polskich zaznaczył się wybitny rozwój ukraińskiego ruchu spółdzielczego. Liczba spółdzielni ukraińskich rosła niemal lawinowo. W roku 1913 było 557 spółdzielni, w roku 1925 – 839, w roku 1927-1509, a w roku 1929-2393. Spółdzielnie te otrzymywały znaczne subwencje finansowe od rządu polskiego. W okresie 1929 do 1931 r. Państwowy Bank Rolny udzielił spółdzielniom ukraińskim kredytów: krótkoterminowych na sumę 1 895 754 zł oraz długoterminowych na sumę 1 904 182 zł. Szczególną uwagę zwrócił rząd polski na odbudowę zniszczonych wsi w Małopolsce Wschodniej. Wydatki inwestycyjne na tych terenach były ogromne. Do końca 1928 r. odbudowano 125 tys. domów mieszkalnych, oddano pod uprawę 2 800 tys. hektarów ziemi leżącej dotąd odłogiem. W dziedzinie oświaty nastąpił ogromny wzrost ukraińskich towarzystw i instytucji kulturalnych. „Proświta”, główne towarzystwo oświatowe liczyło w 1916 r. 2955 kół i bibliotek. Pierwsza wojna zniszczyła prawie całkowicie jej organizację. Jeszcze w 1925 r. „Proświta”, po założeniu licznych nowych placówek miała zaledwie 1600 kół i bibliotek. Jednak już w 1929 r. było ich 3020. Następujące cyfry obrazują udział ludności ruskiej w samorządach. Na terenie Małopolski Wschodniej ogólna liczba mandatów do rad gminnych wiejskich wynosiła w 1930 r. 87 110, z tej liczby Ukraińcy otrzymali 59 501 mandatów. W radach miejskich na ogólną liczbę 5161 mandatów, Ukraińcy mieli 973 mandaty, a Żydzi 1 909 mandatów. W dziedzinie oświaty zaznaczył się wielki wzrost ukraińskich towarzystw i instytucji kulturalno-oświatowych. Już konstytucja marcowa z 1921 r. zapewniała wszystkim mniejszościom narodowym “prawo zachowania swej narodowości i pielęgnowania swojej mowy i właściwości narodowych”, co oznaczało m.in. możliwość zakładania i prowadzenia szkół z własnym językiem wykładowym. Ze szczegółowych badań na ten temat wynika, że np. w 1926 r. liczba uczniów szkół podstawowych w Małopolsce Wschodniej z językiem wykładowym ukraińskim stanowiła 51,2% liczby wszystkich dzieci uczących się w tym typie szkolnictwa, a liczba szkół z językiem polskim 41,7%. W roku szkolnym 1930/31 polscy Ukraińcy mieli 3113 szkoły powszechne, w tym 139 z własnym językiem wykładowym, oraz 2974 szkoły utrakwistyczne (dwujęzyczne). Wzrostowi szkół utrakwistycznych sprzyjała polityka rządu polskiego, a zwłaszcza władz terenowych. Stosunkowo wysoka była liczba studentów narodowości ukraińskiej w roku akademickim 1929/30 (2175 osób), studiujących na wszystkich polskich uczelniach. W tymże roku Ukraińcy mieli 83 tytuły własnych czasopism w języku narodowym, w tym 13 o treści religijnej, 3 młodzieżowe, 21 politycznych, 10 o treści gospodarczej, a 14 o treści kulturalno-oświatowej . Charakteryzując sytuację na ziemiach Małopolski Wschodniej w 1930 r.. czyli przed wybuchem akcji sabotażowych, należy stwierdzić, że ludność ukraińska korzystała wówczas z szerokiego samorządu na wszystkich szczeblach administracji terenowej oraz w centralnych władzach Polski . Władze polskie wychodziły z założenia, że jedynie w demokratycznym państwie, gwarantującym wszystkim obywatelom swobodny rozwój kulturalny, językowy. religijny, narodowy i polityczny, należy w przyszłości szukać najwłaściwszych rozwiązań. ………………
„Historycy są zgodni, że polityka władz polskich, zmierzająca do asymilacji Ukraińców, nie mogła być przyczyną aż tak skrajnej nienawiści wobec polskich cywilów”
Jedna uwaga – czy chodzi tutaj o asymilację państwową czy narodową Ukraińców? – mam wątpliwości czy władze polskie II RP prowadziły w ogóle jakąkolwiek politykę zmierzającej do narodowej asymilacji Ukraińców. Świadczy o tym stałe wspieranie rozwoju ukraińskich placówek kulturalno-oświatowych, organizacji sportowych i paramilitarnych ba nawet tolerowanie ich antypolskiego charakteru (np. „Łuh”, „Sokił”) . Do wybuchu wojny w tych dwóch organizacjach przeszkolono paramilitarnie i wojskowo co najmniej 50 tys. młodych Ukraińców. Po cichu polskie władze w swej naiwności liczyły, że te dwie ostatnie organizacje będą stanowić kadry do walki o Wielką Ukrainą ale za Zbruczem (Sowiecka Ukraina). A tym czasem wyszkolono kadry, które podczas II WS w dużym stopniu zasiliły szeregi UPA i splamiły się masowymi mordami ludności polskiej.
Temu kłamcy i ukraińskiemu propagandyście warto przypomnieć kilka faktów:
Po pierwsze żadnej polonizacji na siłę nigdy nie było , kto chciał ten się polonizował dobrowolnie.
Po drugie jak wyglądała w praktyce ta „obrona” i przed kim była ona prowadzona widać po kilku poniższych przykładach z Wołynia: we wsi Sytnica (pow. Łuck) dwoje dzieci Władysława i Janiny Hulkiewiczów, jedno sześcioletnie, drugie sześciomiesięczne, banderowcy żywcem zakopali; w osadzie leśnej Małuszka (pow. Kostopol) 13-letniemu Stasiowi Wojciechowskiemu zadano 19 ran kłutych i duszono go sznurkiem; we wsi Zamlicze (pow. Horochów) pięcioro dzieci Usarskich porąbano siekierami, niemowlęciu połamano wszystkie kosteczki i gnojem zatkano usta; w Wiśniowcu Nowym (pow. Krzemieniec) dziecko-noworodek Antoniego i Feli Kozakowskich zostało rozbite o ścianę domu (ten sposób zabijania małych dzieci był bardzo częsty); we wsi Swinarzyn (pow. Kowel) paroletni synek Lipskich został przybity do stołu za język, a pozostałe rodzeństwo zostało wrzucone do studni; w kolonii Czmykos Janince Kotas, lat 12, znajomy Ukrainiec ze wsi Czmykos odrąbał nogi w połowie łydek, zmarła z wykrwawienia w rowie przysypana cienką warstwą ziemi…………
Po trzecie to Ukraińcy już w wieku XIX pod zaborem austriackim postulowali wyrzynanie Polaków. „Zoria Hałyćkaja” zachęcała do wytępienia „polskich panów”, pouczała chłopów, jakich narzędzi mają używać do walki – pali, drągów, toporów i siekier. Dnia 31 lipca 1848 r. na posiedzeniu unickiej Rady Świętojurskiej we Lwowie użyto po raz pierwszy jakże popularnego później hasła: Lachy za San. Z takim bagażem Ukraińcy weszli w przełomowy dla dziejów tej części Europy Środkowej okres wojen światowych. W latach 1918-1919 dochodziło do morderczych pogromów na ludności polskiej. Gdy Ukraińcy zaczęli się cofać spod Lwowa, wówczas przyszła ostatnia godzina na polską ludność wiejską. Przede wszystkim podpalano wieś. Tak zrobiono w Sokolnikach, w Biłce Szlacheckiej w Dawidowie, tak zrobiono zawsze w każdej wsi, która miała opinię wsi polskiej. Podpalano zazwyczaj chaty i strzelano do ludzi. W ten sposób spalono ponad 500 gospodarstw, czyli około 2000 budynków: w Sokolnikach 96 gospodarstw, w Biłce, cośmy naocznie stwierdzili. Ktokolwiek wyszedł z chaty, padał zabity albo ranny. W ten sposób zginęło w Sokolnikach ponad 50 osób i 28 w Biłce. Palono żywcem w domach i stodołach. Komisja sądowa i lekarska przy udziale polskiej administracji odkryła zwłoki w rożnych miejscowościach . I tak w jednym grobie, gdzie było 5 osób pomordowanych Polaków, bez trumien w nieładzie, półnagich, część Wrzucona żywcem. Istniały ślady okrutnego znęcania się nad nieboszczykami. Pomordowani to: Hercog, Jerzy Podgórski i inni. Ofiary były najpierw katowane, potem obijane kolbami, znęcano się, wyrywano języki, wyrywano palce. Tego rodzaju wypadków stwierdzonych sądownie mamy z Jaworowa – 17, ze Złoczowa – 28. W innych miejscowościach po 1 lub po kilka. Jest to wytwór tej szkoły, która zaprawiała młodzież na hąjdamaków w pojęciu Tarasa Szewczenki. „Hajdamak bierze święty nóż, poświęcony we krwi lackiej i morduje wszystko lackie, nawet żony i dzieci z laszki urodzone.”
Po czwarte to Ukraińcy w okresie II RP prowadzili na bardzo szeroką skalę akcje terrorystyczne i sabotażowe za co ponosili niestety bardzo małe konsekwencje. A brak kary tylko ich rozzuchwalał. Polecam doskonałą pracę dr Lucyny Kulińskiej „Działalność terrorystyczna i sabotażowa nacjonalistycznych organizacji ukraińskich w Polsce w latach 1922-1939”, Kraków 2009.
Po piąte o zamykaniu jakich świetlic on mówi ? chyba takich w których była prowadzona działalność antypaństwowa. Ukraińcy w II RP byli traktowani dobrze , mieli swoje szkoły, spółdzielnie , czytelnie a nawet banki („Wira”). Np. słynna „Proświta” w r. 1925 dosięga liczby 1601 czytelń, a od 1925 do 1929 posiada już 3000 czytelń. Równocześnie w tym samym właśnie okresie Proświta urządza obchodów okolicznościowych 1637, przedstawień i koncertów 6474, odczytów i wykładów 2383. Dla przykładu można wymienić dwie organizacje gospodarcze ukraińskie, Rewizyjny Związek ukraińskich kooperatyw i Silskyj Hospodar. Rewizyjny związek osiągnął w r. 1929 cyfrę 2.746 kooperatyw zaś Silskij Hospodar doszedł do imponującej cyfry swoich członków, posiadał ich 30.000.
Z kim i jakimi metodami walczyli ukraińscy „heroje” – oto kilka przykładów z Wołynia: ……we wsi Sytnica (pow. Łuck) dwoje dzieci Władysława i Janiny Hulkiewiczów, jedno sześcioletnie, drugie sześciomiesięczne, banderowcy żywcem zakopali; w osadzie leśnej Małuszka (pow. Kostopol) 13-letniemu Stasiowi Wojciechowskiemu zadano 19 ran kłutych i duszono go sznurkiem; we wsi Zamlicze (pow. Horochów) pięcioro dzieci Usarskich porąbano siekierami, niemowlęciu połamano wszystkie kosteczki i gnojem zatkano usta; w Wiśniowcu Nowym (pow. Krzemieniec) dziecko-noworodek Antoniego i Feli Kozakowskich zostało rozbite o ścianę domu (ten sposób zabijania małych dzieci był bardzo częsty); we wsi Swinarzyn (pow. Kowel) paroletni synek Lipskich został przybity do stołu za język, a pozostałe rodzeństwo zostało wrzucone do studni; w kolonii Czmykos Janince Kotas, lat 12, znajomy Ukrainiec ze wsi Czmykos odrąbał nogi w połowie łydek, zmarła z wykrwawienia w rowie przysypana cienką warstwą ziemi………….
Szuchewycz kat Polaków
https://www.ivrozbiorpolski.pl/index.php?page=roman-szuchewycz
….Po ogłoszeniu w dniu 30.06.1941 deklaracji niepodległości Ukrainy i powołaniu fikcyjnego rządu Jarosława Stećki Szuchewycz został mianowany wiceministrem spraw wojskowych. Rząd Stećki został aresztowany przez Niemców 10 lipca 1941 r. Szuchewycz uniknął aresztowania z rąk Niemców, ze względu na fakt że był esesmanem i fanatykiem Adolfa Hitlera.
W roku 1943 po przejściu do konspiracji organizował UPA. W tymże roku na III Nadzwyczajnym Wielkim Zjeździe OUN mianowany zostaje Komendantem Głównym UPA. Postanowił oczyścić przyszłą Ukrainę z obcych a głównie z Polaków, UPA rozpoczęła mordy ludności polskiej na Wołyniu, w nocy 11 lipca 1943 roku zaatakowała jednocześnie 167 miejscowości polskich, mordując w bestialski sposób ich mieszkańców i grabiąc ich mienie. Szuchewycz wymyślił wówczas hasła „Śmierć jednego Lacha to metr wolnej Ukrainy, Albo będzie Ukraina albo lechicka krew po kolana, Polaków w pień wyciąć”
25 lutego 1944 roku dowódca UPA Roman Szuchewycz rozkazał: „ W związku z sukcesami wojsk sowieckich konieczne jest przyspieszenie likwidacji Polaków, muszą zostać całkowicie zgładzeni, ich wioski spalone […] ludność polską należy zniszczyć.”………..
Głównym źródłem „regionalnej niestabilności i terroru” jest rasistowskie państwo Izrael, które w myśl powiedzenia „złodziej krzyczy łap złodzieja” snuje ciągłe kłamstwa o swojej obronie a faktycznie dokonuje agresji na sąsiadujące bliżej lub dalej kraje (Syria, Liban, Iran) . Ponadto dokonuje planowego ludobójstwa na Palestyńskiej ludności cywilnej. Jak widać są równi i równiejsi – Żydom wolno posiadać broń jądrową a innym państwom regionu już nie. Trump okazał się być po raz kolejny żydowską marionetką wykonującą ich dyrektywy , zaś USA pełnią znowu rolę żydowskiego Golema. Pan Bóg na pewno nie będzie błogosławił takiemu Izraelowi , który popełnia stale zbrodnie przeciwko ludzkości.
A na czym polega doprowadzanie do „dobrobytu i pokoju” widać na przykładzie Iraku – 600 000 zabitych Irakijczyków, rozpad państwa i walki wewnętrzne.
Głównym źródłem „regionalnej niestabilności i terroru” jest rasistowskie państwo Izrael, które w myśl powiedzenia „złodziej krzyczy łap złodzieja” snuje ciągłe kłamstwa o swojej obronie a faktycznie dokonuje agresji na sąsiadujące bliżej lub dalej kraje (Syria, Liban, Iran) . Ponadto dokonuje planowego ludobójstwa na Palestyńskiej ludności cywilnej. Jak widać są równi i równiejsi – Żydom wolno posiadać broń jądrową a innym państwom regionu już nie. Trump okazał się być po raz kolejny żydowską marionetką wykonującą ich dyrektywy , zaś USA pełnią znowu rolę żydowskiego Golema. Pan Bóg na pewno nie będzie błogosławił takiemu Izraelowi , który popełnia stale zbrodnie przeciwko ludzkości.
Ukraińcy zamiast nas pouczać to niech najpierw oddadzą Polsce zagrabione dzieła kultury i sztuki. Powinno się podjąć zdecydowane starania o zwrot:
* zbiorów Ossolineum,
* biblioteki króla Stanisława Augusta Poniatowskiego przechowywanej w Kijowie,
* archiwaliów dotyczących ziem obecnej Polski przechowywanych w archiwach Ukrainy,
* muzealiów, w tym obrazów malarzy polskich i zachodnich ofiarowanych muzeum polskim Lwowa przez polskich ziemian i mecenasów sztuki,
* otoczenie opieką cmentarzy i ich nagrobków stanowiących dzieła sztuki, a także tych grobowców i grobów, które są miejscami wiecznego spoczynku zasłużonych dla Polski osób.
* spadkobiercy właścicieli dzieł sztuki, zagrabionych przez władze sowieckie a znajdujące się obecnie w posiadaniu muzeów ukraińskich, winni podjąć starania o ich zwrot.
powinno się też podjąć starania o zwrot zbiorów bibliotecznych tworzonych przez Polaków dla ludności polskiej.
Zagłada kultury polskiej na Kresach Wschodnich
https://www.przemyslhistoria.pl/przemysl/dzieje/rus/kultura.html
……Polska złożyła w 1997 r. wniosek o zwrot pozostałej we Lwowie kolekcji Ossolineum. Do dziś pozostaje on bez odpowiedzi, a i Polska, jak wspomniałem wyżej, nie czyni nic, żeby zmienić sytuację. Efekt widzimy – bezcenne zabytki kultury polskiej są niedbale wrzucane do ciężarówki. Co będzie dalej? W tej smutnych okolicznościach należy przypomnieć wielką postać cichego bohatera, którego najpewniej prawie nikt w Polsce nie zna – Mieczysława Gębarowicza, bibliotekarza, historyka sztuki, strażnika Ossolineum lwowskiego za czasów ZSRR, który świadomie pozostał w “zawsze wiernym” mieście po 1944 r. Jakże brakuje nam dzisiaj, w tzw. wolnej Polsce, podobnego zaangażowania, podobnego oddania sprawie narodowej, podobnych ludzi.
Twój komentarz czeka na zatwierdzenie przez administratora
Ukraińcy zamiast nas pouczać to niech najpierw oddadzą Polsce zagrabione dzieła kultury i sztuki. Powinno się podjąć zdecydowane starania o zwrot:
* zbiorów Ossolineum,
* biblioteki króla Stanisława Augusta Poniatowskiego przechowywanej w Kijowie,
* archiwaliów dotyczących ziem obecnej Polski przechowywanych w archiwach Ukrainy,
* muzealiów, w tym obrazów malarzy polskich i zachodnich ofiarowanych muzeum polskim Lwowa przez polskich ziemian i mecenasów sztuki,
* otoczenie opieką cmentarzy i ich nagrobków stanowiących dzieła sztuki, a także tych grobowców i grobów, które są miejscami wiecznego spoczynku zasłużonych dla Polski osób.
* spadkobiercy właścicieli dzieł sztuki, zagrabionych przez władze sowieckie a znajdujące się obecnie w posiadaniu muzeów ukraińskich, winni podjąć starania o ich zwrot.
powinno się też podjąć starania o zwrot zbiorów bibliotecznych tworzonych przez Polaków dla ludności polskiej.
Zagłada kultury polskiej na Kresach Wschodnich
https://www.przemyslhistoria.pl/przemysl/dzieje/rus/kultura.html
Niszczenie polskich zbiorów Ossolineum we Lwowie
https://www.przemyslhistoria.pl/przemysl/dzieje/rus/ossolineum.html
……Polska złożyła w 1997 r. wniosek o zwrot pozostałej we Lwowie kolekcji Ossolineum. Do dziś pozostaje on bez odpowiedzi, a i Polska, jak wspomniałem wyżej, nie czyni nic, żeby zmienić sytuację. Efekt widzimy – bezcenne zabytki kultury polskiej są niedbale wrzucane do ciężarówki. Co będzie dalej? W tej smutnych okolicznościach należy przypomnieć wielką postać cichego bohatera, którego najpewniej prawie nikt w Polsce nie zna – Mieczysława Gębarowicza, bibliotekarza, historyka sztuki, strażnika Ossolineum lwowskiego za czasów ZSRR, który świadomie pozostał w “zawsze wiernym” mieście po 1944 r. Jakże brakuje nam dzisiaj, w tzw. wolnej Polsce, podobnego zaangażowania, podobnego oddania sprawie narodowej, podobnych ludzi.
Trump po raz kolejny pokazuje, że spełnia dokładnie rolę jaką powierzyli mu jego żydowscy mocodawcy. A dlaczego Iran nie może mieć bomby atomowej skoro Izrael ją od dawna posiada? Ponadto dlaczego Iranowi odmawia się z góry prawa do odwetu względnie obrony, czy ma biernie pozwalać na żydowskie ataki na swoje terytorium? Atak na Iran po raz kolejny dowodzi, że największym zagrożeniem dla pokoju na Bliskim Wschodzie i największym terrorystą jest właśnie państwo Izrael ze swoimi szowinistycznie i prowojennie nastawionymi przywódcami. Niszczą po kolei swoich sąsiadów wykorzystując co rusz amerykańskiego Golema. Jak mówi porzekadło „kto sieje wiatr ten zbiera burzę” i historia Żydów na przestrzeni wieków to potwierdza.
Jak widać postawy patriotyczne i narodowe niezależnie od kraju są dla Żydów największym zagrożeniem, dlatego wprowadzają tak restrykcyjne prawo. Czyli trzeba tam też zakazać studiowania i nauczania Talmudu czy Szulchan Aruchu , które zawierają przecież treści rasistowskie i ksenofobiczne. Co do treści antysemickich to te dotyczą przecież traktowania choćby Palestyńczyków (czyli Semitów) przez żydowskich nazistów, którzy otwarcie nawołują do mordowania kobiet i dzieci. Jest to po prostu wcielanie w życie zasad jakie głosi Talmud – według niego goje to istoty zbliżone do zwierząt. Szokujące były swego czasu doniesienia z Jaffy gdzie rabin Eliyahu Mali , założyciel i dyrektor szkoły Shirat Moshe uczył, że zabijanie wszystkich cywilów w Gazie jest zgodne z Halachą. Rabin zwracał się przy tym do swoich studentów, izraelskich żołnierzy – “Nie oszczędzajcie żadnej duszy” . Przy czym zabijać zdaniem rabina należy nie tylko osoby podejrzane o terroryzm ale także kobiety i dzieci. Bowiem tymi, którzy stanowią zagrożenie są nie tylko młodzi mężczyźni z bronią ale “przyszłe pokolenie i ci , którzy tworzą przyszłe pokolenie, ponieważ nie ma tutaj żadnej różnicy.”
Warto przy okazji zauważyć , że „holokaust” to przecież termin teologiczny oznaczający ofiarę całopalną a nie historyczny więc dlaczego nie można mu zaprzeczać? Zgodnie z prawdą zamiast tego powinno się używać terminu „eksterminacja” ale to słowo nie wywyższa Żydów na tle innych narodów więc jest rzadko używane . Jak widać można minimalizować takie wydarzenie jak II WS , jej kilkadziesiąt milionów ofiar z różnych narodów, ale minimalizowanie cierpień „rasy wybranej”, która się sama ubóstwia, to już przestępstwo.
Sikorski i jego dobrze zarabiająca żona – Krzysztof Baliński
https://www.bibula.com/?p=139296
To co Ukraińcy chcą nie powinno nas w ogóle interesować. My powinniśmy dbać o nasz interes narodowy a nie interes obcego i nieprzychylnego nam państwa.
„Ukraina niezmiennie opowiada się za naukowym i bezstronnym badaniem złożonych kart naszej wspólnej historii. Wierzymy, że droga do prawdziwego pojednania wiedzie przez dialog”
Tak jest, znamy już bardzo dobrze od dawna ukraińską „bezstronność” w kwestiach historycznych, a do prawdziwego pojednania może dojść jedynie na fundamencie pełnej prawdy a tą powinno być uznanie zbrodniczego charakteru nacjonalizmu ukraińskiego oraz OUN-UPA i ich sprawczego charakteru w ukraińskim ludobójstwie dokonanym na polskim narodzie. A następnie zakazanie tej ideologii na terenie UA. Prawdy nie da się zakrzyczeć a tego jak widać po reakcjach chcą potomkowie rezunów .
Jaki z niego „historyk” skoro nie wie co oznacza termin „narodowy socjalista” (nazista) to jest tylko zwykły ukraiński propagandysta, no chyba że kończył studia na „uniwersytecie im. Bandery” . Janukowycz był propolski , więc powoływanie się na niego to „strzał w kolano” zresztą został wybrany demokratycznie , natomiast obalono go niezgodnie z prawem na drodze zamachu stanu.
Kolejne curiosum w polskojęzycznym sądownictwie, czerpiącym chyba nadal wzory z czasów tzw. głębokiej komuny. Jako biegłego powołuje się osobę reprezentującą stronę w tym procesie czyli żydowską lożę masońską. Rolą biegłego jest udzielanie opinii lub ekspertyzy w sprawach wymagających specjalistycznej wiedzy, i ta opinia powinna być przecież obiektywna, niezależna od oczekiwań stron czy sądu.
Warto zauważyć, że Chanuka jest świętem talmudycznym, które wyraża „upodobanie Boga w narodzie żydowskim i jego podziw dla niego” czyli w praktyce sankcjonuje uprzywilejowany status żydów wobec gojów.
Jak pisze Michael Hoffman – „Prawdziwe znaczenie święta Chanuka wyjawione zostało przez wspominanego już wcześniej rabbiego Leviego Isaaca Meira z Berdyczewa (znanego jako „Kedushat Levi”), wybitnego XVIII-wiecznego znawcę Halachy, według którego zapalanie menory na Chanuka nie ma bynajmniej na celu upamiętnienia zwycięstwa biblijnych Machabeuszy. Według tajnej doktryny Chazal dotyczącej Chanuka wyraża ona „upodobanie Boga w narodzie żydowskim” i w jego próżnych obrzędach. „Bóg” dał owe mityczne osiem dni oliwy bynajmniej nie dla ułatwienia zwycięstwa czy umożliwienia dopełnienia obowiązku religijnego, ale raczej jako znak (Halacha asah mitzvah) swego stałego podziwu dla narodu żydowskiego, któremu również my dajemy wyraz, ilekroć pozwalamy, by menora stawiana była tam, gdzie równocześnie zakazuje się postawić stajenkę. W religii judaizmu zapalanie menory podczas święta Chanuka symbolizuje uprzywilejowany status narodu żydowskiego. Podobnie jak w przypadku innych stworzonych przez ludzi tradycji talmudycznych, mających na celu samoubóstwienie, również Chanuka ewoluowała stopniowo na przestrzeni wieków w postać jaką ma obecnie, stając się kolejnym przykładem odchodzenia judaizmu od tekstów i prawd biblijnych.”
Tak „zyskaliśmy” kilka milionów obywateli, nowe „elity” przywiezione na sowieckich tankach i i zrujnowany kraj……
Sikorski i jego dobrze zarabiająca żona – Krzysztof Baliński
https://www.bibula.com/?p=139296
……Iwo Cyprian Pogonowski opisał to tak: „Radek Sikorski, przed mianowaniem go na ministra obrony, pracował od 2002 do 2005 w neokonserwatywnej grupie planistów polityki zagranicznej w Waszyngtonie – American Enterprise Institute, gdzie pobierał niesłychanie wysoką pensję roczną – ćwierć miliona dolarów. Ideologia neokonserwatyzmu została stworzona przez trockistów – Żydów nowojorskich, którzy nawrócili się na radykalny syjonizm w czasie upadku komunizmu, i przystosowali koncept „permanentnej wojny o komunizm” Trockiego do budowy globalnego imperium USA i hegemonii Izraela „od Nilu do Eufratu”. Neokonserwatyści popierają kompleks wojskowo-przemysłowo-syjonistyczny i oś USA-Izrael, jako podstawę polityki na Bliskim Wschodzie”. Pracę w instytucie załatwiła mu Anne Applebaum. Oboje byli wtedy „antykomunistami”.
To małżeństwo to mezalians. Ona z rodziny wpływowego amerykańskiego Żyda, adwokata i lobbysty spółek energetycznych. On ze skromnej rodziny inżyniera z Bydgoszczy. Mają dwóch synów, którzy – według przepisów rabinackich – mają „prawo powrotu” do Izraela. W stanie wojennym bez przeszkód wyjeżdża na studia do Anglii. Studiów nie kończy, ale leci do Afganistanu, na spotykanie z CIA, jako korespondent wojenny. Dzięki żonie wchodzi na salony Wschodniego Wybrzeża USA. Zostaje doradcą żydowskiego miliardera Ruperta Murdocha w sprawach dotyczących prywatyzacji Polski, ale ciągle nosi tanie garniturki z przykrótkimi rękawami. Po powrocie do Polski robi oszałamiającą karierę. ……..
Dopatrywanie się u Radka poglądów politycznych to gruba przesada. ………. Raz jest skrajnie antyamerykański, raz skrajnie proamerykański. Raz antyrosyjski, raz prorosyjski. Raz mówi o „frajerskim” i „szkodliwym” sojuszu z USA i „robieniu laski” Amerykanom, a innym razem „Thank you. America”. Raz porównuje rurę na dnie Bałtyku do paktu Ribbentrop – Mołotow, a innym razem składa „hołd berliński” i pisze: Prawica nie przyjmuje do wiadomości, że Niemcy stracili na naszą rzecz 20 proc. swojego przedwojennego terytorium, (…) i że to my – godząc się na zmianę umowy o gazociągu jamalskim – częściowo przyczyniliśmy się do budowy Nord Stream. Kiedyś, z Tuskiem, wprowadził ruch bezwizowy z Kaliningradem, zaprosił Siergieja Ławrowa na naradę ambasadorów, za słuszne uważał przyjęcie Rosji do NATO. Dziś wygraża pięścią Putinowi…….
Na pewno to nie Polacy tak rozumieją interes Polski… ale czego można się spodziewać po takim człowieku oddelegowanym od lat na odcinek polsko-ukraiński …..
Paweł Kowal od 2009 poseł do Parlamentu Europejskiego, sympatyk Bandery i gloryfikator OUN-UPA w Polsce., za co otrzymał Ukraiński order „Za Zasługi” trzeciego stopnia. Jako polski eurodeputowany skrytykował rezolucję PE z 25.02.2010 potępiającą odznaczenie Bandery tytułem Bohatera Ukrainy. Jego ciotką jest ponoć Helena Łuczywo z domu Chaber, córka działaczy komunistycznych żydowskiego pochodzenia, Ferdynanda Chabera (1907– 2005) i Doroty (Debory) z domu Guter.
https://www.ivrozbiorpolski.pl/index.php?page=chaber
Jest to po prostu wcielanie w życie zasad jakie głosi żydowski Talmud – według niego goje to istoty zbliżone do zwierząt. Nie mniej szokujące były swego czasu doniesienia z Jaffy gdzie rabin Eliyahu Mali , założyciel i dyrektor szkoły Shirat Moshe uczył, że zabijanie wszystkich cywilów w Gazie jest zgodne z Halachą. Rabin zwracał się przy tym do swoich studentów, izraelskich żołnierzy – „Nie oszczędzajcie żadnej duszy” . Przy czym zabijać zdaniem rabina należy nie tylko osoby podejrzane o terroryzm ale także kobiety i dzieci. Bowiem tymi, którzy stanowią zagrożenie są nie tylko młodzi mężczyźni z bronią ale „przyszłe pokolenie i ci , którzy tworzą przyszłe pokolenie, ponieważ nie ma tutaj żadnej różnicy.”
Nie są to „rzekome” prześladowania ale faktycznie mające miejsce.
KONIEC ŚWIATA AFRYKANERÓW? – Dariusz Ratajczak
/fragmenty/
Teza jest prowokująca i ultrarasistowska: to biali stworzyli potęgę Południowej Afryki, to oni są gospodarzami terenów na północ od Cape of Good Hope.
Początkiem osadnictwa białych na krańcach Afrykistało się pojawienie trzech statkow holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej w połowie wieku XVII. Odtąd biali, uzupełniani przez dopływ chłopów z Holandii, Niemiec, a od czasu odwołania przez Ludwika XIV edyktu nantejskiego- także francuskich hugenotów, byli, są i może nadal będą w swojej ojczyźnie.
Burowie, potomkowie pierwszych osadników, po wojnie burskiej znani szerzej jako Afrykanerzy, nie są zwykłymi europejskimi uzurpatorami, nie są kolonialną elitą, jaką Afryce oferowali Anglicy w Kenii, czy Francuzi w Senegalu. Afrykanerzy, a także biali pochodzenia brytyjskiego, mieszkający na południe od Kalahari od niemal 200 lat, są białym narodem afrykańskim. Żyją na swoim i w razie perturbacji nie mają właściwie dokąd wrócić. Czy wyobrażamy sobie emigrację Afrykanerów do Holandii, po 350 latach rozłąki. Czysty absurd! Cóż mieliby tam robić. Zakładać farmy na polderach, czyścić obszczurzony Amsterdam?
Przede wszystkim to właśnie oni jako pierwsi odkryli walory południa kontynentu. Pojawili się właściwie na terenach niczyich, zamieszkanych przez nielicznych Hotentotów i grupki Buszmenów, których trudno uważać za Murzynów. Ludy Bantu, z których składa się dzisiaj czarna ludność RPA (Zulusi, Khosa, Ndebele itd.) to przybysze późniejsi, ekspandujący z północy. Ma to moim zdaniem kapitalne znaczenie, bo gdzie zostało zapisane, że Afryka przynależy rasie czarnej? Nasi postępowcy z obrzydzeniem odnoszą się do haseł nacjonalistycznych, typu Francja dla Francuzów, ale wykopanie białych z RPA traktują jako coś naturalnego. Jeszcze nie teraz, jeszcze są potrzebni fachowcy, jeszcze żyją laureaci Pokojowej Nagrody Nobla: de Klerk i Mandela. A później pojawi się niezrównoważona Winnie Mandela, albo jakiś inny były terrorysta, urodzony w tragicznym Soweto, a obecnie mieszkający w prestiżowej dzielnicy, i wrzuci białych do morza. ”One settler- one bullet” (jeden kolonista- jedna kulka), jak to mawiali towarzysze z Kongresu Panafrykańskiego, teraz podobno ucywilizowani.
Bynajmniej nie jestem zwolennikiem polityki apartheidu, idei segregacji rasowej zrodzonej w uczonych głowach profesorów z uniwersytetów w Stellenbosch i Witwatersrand, a konsekwentnie wprowadzanej w życie od końca lat 40- tych naszego wieku. Należałoby sobie jednak postawić pytanie, czy ta próba ochrony europejskiego dziedzictwa w południowej Afryce, przy zachowaniu poszanowania dla psychicznej, kulturowej i cywilizacyjnej odrębności ludności czarnej, naprawdę wyszła tym ostatnim tylko na złe?.
Prawa człowieka to rzecz arcyważna, ale właśnie w czarnej Afryce podstawowe prawo do życia było i jest często łamane. Czarni Afrykanie głodowali i głodują. Tymczasem rasistowski rząd RPA zapewniał swoim czarnym obywatelom znośne warunki bytu, o niebo lepsze od takich “postępowych” państw jak Angola, Mozambik, Zimbabwe (od uzyskania przez ten ostatni niepodległości” ściślej- drugiej niepodległości, pierwszą zapewnił białej mniejszości Ian Smith). Pomijam już tutaj z litości przykładu bantustanu Bophuthatswana z bajecznym Sun City (wybory Miss Word), aby nie drażnić powracających do Europy Polaków.
Prawa polityczne? Wolne Żarty. A jakie to prawa polityczne zapewniał Ugandyjczykom Idi Amin, cesarz Bokassa, mozambijscy marksiści, Mobutu Sese Seko?!
Mordy? Służby specjalne RPA przede wszystkim tropiły marksistowskich terrorystów wysadzających w powietrze lokale rozrywkowe lub rzucających płonące opony na czarnych współziomków o niesłusznych poglądach. Była to walka nierzadko z obcą infiltracją (sowiecką, chińską , libijską) suwerennego państwa. Walka toczona w interesie białych, ale i wielu Koloredów (afrykańskich Mulatów), Azjatów i czarnych.
Policja RPA otwierała ogień do manifestantów, mordowała czarnych bojowników, pamiętajmy jednak, że w dobie apartheidu najwięcej ludzi zginęło podczas walk czarnych z czarnymi, a represje policyjne w południowej Afryce wyglądają na całkiem konwencjonalne w porównaniu z sytuacją w różnych okresach w więcej niż tuzinie krajów kontynentu przyszłości.
Apartheid, nie bardziej obrzydliwy od czarnego, prymitywnego totalizmu, przeżył się. Pozostaje więc kwestia, co zrobić z białą, blisko 5 milionową mniejszością w RPA.
Koncepcja lansowana prze lekkoduchów głosi, że powstanie tolerancyjne społeczeństwo wielorasowe, takie Stany Zjednoczone a rebours. Nie rozwijając tematu- śmiem w to wątpić. Chociażby dlatego, że kraj ten zamieszkują wykształcone już narody, które maja własne ambicje i cele.
Sedno problemu polega na tym, iż RPA jest państwem o granicach kolonialnych, w którym nakazano mieszkać tradycyjnym wrogom. Apartheid paradoksalnie łagodził konflikty, ale jego już nie ma. Wyjściem z sytuacji byłaby federacyjna formuła państwa, popierana przez Zulusów i niektórych białych prawicowców (konflikty w południowej Afryce nie zawsze mają czarno- biały koloryt), ale na to nie godzi się- i wie co robi- Afrykański Kongres Narodowy, przewodnia siła polityczną państwa.
Pozostaje być może jedynie rozwiązanie w postaci wykrojenia ”białego” państwa afrykańskiego, Volksstaatu, które zapewniłoby przetrwanie potomkom Burów. W końcu każdy naród ma prawo do samostanowienia i obrony swojego świata wartości.
Pytanie tylko, czy wśród defensywnych i nierzadko zrezygnowanych dzisiaj Afrykanerów, przerażonych aktami gwałtu ze strony zwykłej hołoty, kryjących się na farmach lub w izolowanych dzielnicach, znajdą się ludzie na miarę Pretoriusa i poprowadzą Nowy Wielki Trek. Jeżeli tego nie uczynią, za kilkadziesiąt lat wielka, afrykańska księga białego człowieka ostatecznie zamknie się, a jedyny europejski naród na Czarnym Lądzie będzie już tylko wzbudzał zainteresowanie wśród historyków i językoznawców. Z czasem – archeologów.
Swoją drogą wypowiedź tego ukraińskiego deputowanego pokazuje ile razy można skłamać w jednej wypowiedzi:
„który jest antyukraiński i antysemicki” – nie jest „antyukraiński” tylko antybanderowski ponadto nie jest „antysemicki” , bo słowem nie wspomniał o Semitach, chyba że chodzi tutaj o Palestyńczyków mordowanych przez Izrael.
„Podeptał ukraińską flagę” – nie podeptał ale zdjął z polskiego urzędu (co niby ona tam robiła?)
„który również dopuścił się różnych obrzydliwości na ulicach naszych miast na Ukrainie” – jakich to konkretnie „obrzydliwości” się dopuścili , słowami krytyki na temat Bandery i Szuchewycza?
„liczba prawicowców rośnie, najwyraźniej dzięki wsparciu Rosji” – liczba ich rośnie bo do tych ludzi wreszcie zaczyna docierać, że najważniejszy powinien być polski interes narodowy a nie interesy żydowskie czy ukraińskie.
Nie bardzo rozumiem czym konkretnie „znieważył grupę wyznaniową” słowami prawdy ? a po drugie jego wypowiedzi nie są „antysemickie” bo nie wspominał słowem o Semitach. Chyba że chodzi prokuraturze o Palestyńczyków mordowanych tysiącami przez Żydów na terytoriach okupowanych.
Od grudnia 1943 r. na Półwyspie Apenińskim trwała zażarta batalia o kompleks górski Monte Cassino. Niemcy zamienili go w fortecę, blokującą aliantom drogę na Rzym. Początkowo wznoszący się na wzgórzu klasztor – jeden z najwspanialszych skarbów kultury światowej – miał być oszczędzony poprzez zachowanie jego eksteryterialności. Niestety, mimo iż w jego zabudowaniach nie było wówczas ani jednego Niemca, amerykańskie lotnictwo dokonało katastrofalnego w skutkach nalotu. Barbarzyńcy zza Oceanu wpakowali w monaster bomby o wadze 453 ton… Zginęły setki włoskich cywilów, a bezcenne zabytki uległy zniszczeniu. Niemcy uznali teraz klasztorne ruiny za wielce przydatne dla potrzeb obrony. Obsadzili je elitarnymi oddziałami spadochroniarzy i strzelców górskich, przekształcając w kluczową pozycję tzw. Linii Gustawa. W następnych tygodniach wzgórze spłynęło krwią.
Krótka pamięć czy wyrachowanie ?
Gdy padło Monte Cassino dowództwo brytyjskie zwróciło się z prośbą do dowódcy amerykańskiej 5 Armii gen. Clarka by we wkroczeniu do Rzymu uczestniczył polski oddział reprezentacyjny , co się Polakom należało jako zdobywcom Klasztoru i katolikom. Jednak gen. Clark odmówił stwierdzając , że „… żadnych Greków, Polaków ani straży pożarnych nie potrzebuje…” . W dniu 15 marca 1945 r w dziesięć miesięcy po bitwie odbyła się w Monte Cassino uroczystość związana z odbudową miasta . W uroczystości wzięli udział przdstawiciele rządu włoskiego, ambasadorowie USA, Wielkiej Brytanii, ZSRR. Polacy nie zostali zaproszeni. Nieco wcześniej, bo 5 marca rząd polski , jeszcze uznawany przez Wielką Brytanię i USA (alianci cofnęli to uznanie 5 lipca 1945 roku) , dowiedział się z radia i prasy o rozesłaniu przez rząd Stanów Zjednoczonych zaproszeń na konferencję Narodów Zjednoczonych zwołaną 25 kwietnia 1945 r w San Francisco. Rozesłano je do 39 państw : wszystkich Narodów Zjednoczonych … z wyjątkiem Polski , która pierwsza była w wojnie z Niemcami. Podobnie w czasie uroczystej parady zwycięstwa w Londynie, która odbyła się 8 czerwca 1946 Polskie Siły Zbrojne na obczyźnie nie otrzymały zaproszenia do wzięcia udziału w tej uroczystości z wyjątkiem 25 lotników, z liczby tych którzy walczyli w Bitwie o Wielką Brytanię . Lotnicy odmówili obecności , gdyż uznali ,że pominięcie marynarki i sił lądowych nie pozwala im na reprezentowanie w tej uroczystości całości Polskich Sił Zbrojnych. Warto przypomnieć jeszcze fakt, że czasie formalnego rozwiązania przez Brytyjczyków PSZ na Zachodzie, liczących ćwierć miliona ludzi, skromne emerytury od dotychczasowego alianta otrzymało tylko czterech generałów : gen.Władysław Anders, gen. Stanisław Kopański, admirał Jerzy Świrski, gen.pil. Mateusz Iżycki. Większość generałów musiała podjąć pracę fizyczną . Dla przykładu gen. Maczek był barmanem w hotelu Grosvenor w Edynburgu prowadzonym przez byłego podoficera jego 1 Dywizji Pancernej, gen Bortnowski pracował jako pielęgniarz w szpitalu dla nerwowo chorych w Mabledon, gen. Sosnkowski (wcześniej piastujący funkcję Naczelnego Wodza PSZ ,któremu odmówiono prawa wjazdu do Wielkiej Brytanii) prowadził w Kanadzie własną fermę, gen. Sosabowski ,dowódca Samodzielnej Brygady Spadochronowej , podjął pracę jako magazynier. Władze brytyjskie nie zgodziły się także na to ,by polscy żołnierze 1939 roku , którzy przeszli niewolę , a następnie znaleźli się na Zachodzie bez przydziałów, mogli zapisywać się do Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia. Oznaczało to ,że ludzie ci byli zdani wyłącznie na swoje własne siły, a ich sytuacja materialna była najcięższa. Pomimo, że w 1939 roku Polska (mimo podpisanych umów polityczno-wojskowych) nie otrzymała żadnej brytyjskiej ani francuskiej pomocy, była ona jednak pierwszym i najwierniejszym sojusznikiem Wielkiej Brytanii. W 1940 roku , gdy po klęsce Francji gen. Sikorski przybył do Londynu w celu osobistego porozumienia z Churchilem , wówczas już premierem, usłyszał od niego następujące zapewnienie : „Proszę powiedzieć swej armii we Francji , że my jesteśmy ich towarzyszami na smierć i życie . Zwyciężymy razem lub razem umrzemy”, zaś gdy brytyjski krążownik przywiózł do Anglii polskiego Prezydenta i rząd , Król Anglii oczekiwał osobiście na stacji Paddington swego jedynego wówczas sojusznika. Podobnie Roosevelt w 1942 roku zapewniał że „Polska jest natchnieniem narodów…”.
W tym czasie, kiedy polski Sztab przygotowywał plany kolejnego natarcia, przybył na inspekcję 2 Korpusu Naczelny Wódz gen. Kazimierz Sosnkowski. Na wstępie generał wyraził swoje niezadowolenie, że powzięcie przez gen. Andersa decyzji o udziale w przyszłej operacji odbyło się bez jego wiedzy i która w pewnym stopniu przekreślała jego poprzednie porozumienie z dowództwem brytyjskim o oszczędzaniu Korpusu. Generał, po zapoznaniu się z planem natarcia, poddał go surowej krytyce. Poza tym wysunął swój własny plan, który polegał na wiązaniu nieprzyjaciela małymi siłami od czoła i na głębokim obejściu niemieckiego lewego skrzydła. W memorandum skierowanym do gen. Andersa 12 kwietnia 1944 r. gen. Sosnkowski podał swój punkt widzenia na przyszłe działania. Uważał, że 2 Korpus jest za słaby, aby wykonał postawione mu zadanie i zażądał aby przydzielono mu brygadę piechoty i dodatkowe wsparcie artyleryjskie. Pierwszemu żądaniu gen. Leese odmówił, zgodził się zaś na drugie. Gen. Sosnkowski tak pisał o tej sprawie:
“Gdy w marcu 1944 roku przybyłem na inspekcję do 2 Korpusu bytem zaskoczony faktem dokonanym, a mianowicie samowolnym zobowiązaniem, zaciągniętym przez gen. Andersa wobec Dowódcy 8 Armii brytyjskiej, gen. Leese. W myśl tych zobowiązań Korpus polski w nowej (majowej) ofensywie, miał wykonać najcięższa cześć zadania, a mianowicie natarcie czołowe na umocniony masyw klasztoru Monte Cassino. Było rzeczą jasną, że uderzenie takie mocno skrwawi nasz Korpus, zaś po osobistym rozpoznaniu odcinka natarcia w terenie, powziąłem przeświadczenie, ze straty nasze będą stosunkowo olbrzymie. Zadanie Korpusu podjęte przez gen. Andersa na własna rękę, przekreślało wyniki mojej konferencji z generałem Alexandrem, który jesienią 1943 przyrzekł mi w przydziale zadań dla Korpusu oszczędzać krew polską i porozumiewać się uprzednio ze mną. Na pierwszy rzut oka wydawać się mogło, że generał Alexander postąpił nielojalnie. Zapoznawszy się jednak bliżej z okolicznościami, w jakich nastąpiło przyjęcie przez Andersa propozycji gen. Leese, doszedłem do wniosku, iż generał Alexander, przyzwyczajony do brytyjskich norm dyscypliny i ładu wojskowego, zapewne nie mógł ani na chwilę przypuszczać, że zgoda gen. Andersa na propozycję dowódcy 8 armii powzięta została na własną rękę, poza plecami polskiego Naczelnego Wodza. Oczywiście zgromiłem generała Andersa w słowach ostrych i pełnych zrozumiałej goryczy. Zostały one streszczone w jego książce (“Bez ostatniego rozdziału” ) na stronicy 222 niedokładnie i niekompletnie. Słowa: “Monte Cassino nie zdobędziecie” zostały włożone w moje usta chyba tylko dla efektu. Prawdą jest natomiast, że plan dowództwa brytyjskiego wydał mi się wadliwym właśnie w odniesieniu do zadań przydzielonych naszemu Korpusowi: uderzenie frontalne, na wąskim odcinku natarcia, w terenie szalenie trudnym i na pozycję silnie ufortyfikowaną wydawało mi się niepotrzebnym marnowaniem krwi ludzkiej. Byłem zwolennikiem zdobycia Monte Cassino przezeń obustronne oskrzydlenie bastionu Monte Cassino. Prawdą jest również, iż w stosunku do generała Andersa użyłem zacytowanych przezeń słów: “pióropusz biały Panu się śni”. Powiedziałem mu jednak wiele więcej: oświadczyłem więc przede wszystkim, że uważam jego samowolny postępek za naruszenie dyscypliny wojskowej, przy tym bardzo niebezpieczne i wysoce szkodliwe na wygnaniu, powiedziałem mu dalej, że dysponowanie krwią polską w ciężkiej walce politycznej o przyszłość i prawa naszego narodu należy do władz zwierzchnich Rzeczypospolitej: że pomijanie tych władz na rzecz obcych ośrodków dyspozycji ułatwia tym ośrodkom wygrywanie ambicji jednostek dla swoich własnych celów, które przecież mogą pozostawać w sprzeczności z naszymi celami narodowymi, jak tego dowiodła konferencja w Teheranie i przemówienie Churchilla w Parlamencie z dnia 22 lutego. W normalnych warunkach jedyną właściwą konsekwencją samowoli gen. Andersa byłoby odebranie mu dowództwa Korpusu. Na obczyźnie, wobec zarysowanego już wyraźnie zagrożenia naszej sprawy, oraz w naszych nieszczęsnych warunkach domowych, decyzja podobna z mej strony groziłaby skandalem w stosunkach zewnętrznych, nieobliczalnymi tarciami na wewnątrz. Niemałą rolę w mojej decyzji ówczesnej, oszczędzającej gen. Andersa, odgrywał jeden z głównych celów, który sformułowałem dla siebie, obejmując stanowisko Naczelnego Wodza: mianowicie, aby poprzez sukcesy bojowe jednostek polskich przywrócić zaufanie narodu do Sił Zbrojnych, zaś im samym wiarę w siebie — owe bezcenne wartości nadszarpnięte przez kieskę wrześniową i przez nierozumną eksploatację tej klęski dla wewnętrznych porachunków politycznych. Gen. Andersa znałem i ceniłem jako sprawnego i dobrego dowódcę na średnich szczeblach dowodzenia: dzielił on losy swych podkomendnych w sowieckiej niewoli i cieszył się ich zaufaniem: zastąpić go więc na stanowisku dowódcy 2 Korpusu w przededniu ciężkich walk nie było rzeczą łatwa. Postanowiłem wiec poprzestać na wytknięciu generałowi Andersowi niewłaściwości jego postępowania, zaś swoje uwagi krytyczne, dotyczące całości planowanej operacji majowej przekazać za pośrednictwem gen. Andersa dowódcy 8 armii”.
Zadziwiające jest , że gen. Sosnkowski po zapoznaniu się z planem natarcia bardzo trafnie ocenił trudności, jakie staną przed 2 Korpusem w czasie jego wykonywania. Gdyby jego własna koncepcja została wprowadzona w życie, na pewno zaoszczędziłaby Korpusowi wiele niepotrzebnych ofiar.
Wedle opisu przytoczonego przez ks Jana Popłatka TJ 16 maja 1657 r kozacy dopadli Andrzeja Bobolę jeszcze w Peredyle, jadącego wozem. Woźnica Jan Domanowski rzucił lejce i zbiegł do lasu, Andrzej zaś pozostał na miejscu i polecając się Bogu, oddał się w ich ręce. Było już popołudniu. Kozacy powierzyli swe konie Jakóbowi Czetwerynce i poczęli natychmiast „nawracać” Andrzeja na wiarę prawosławną. Namowy i groźby nie odniosły skutku, wobec tego obnażyli go, przywiązali do płotu i skatowali nahajkami, po czym odwiązanego bili po twarzy, przy czym Andrzej postradał kilka zębów. Następnie związali mu ręce, umieścili go między dwoma końmi, do których go przytroczyli i ruszyli do Janowa. Kiedy w ciągu czterokilometrowego marszu Bobola opadał z sił, popędzali go nahajkami i lancami, po których pozostały dwie głębokie rany w lewem ramieniu od strony łopatki, prócz tego jedno cięcie, prawdopodobnie od szabli, na lewym ramieniu. Odarty z odzienia, pokryty sińcami i krwawiącymi ranami odbył Andrzej swój wjazd triumfalny do Janowa, gdzie eskorta oddała go niezwłocznie w ręce starszyzny. Tu przyjęto go podobno szyderstwami i okrzykami: „To ten Polak, ksiądz rzymskiej wiary, który od naszej wiary odciąga i na swoją polską nawraca!” Jeden z kozaków dobył szabli i wymierzył cięcie w głowę Boboli, ten jednak wskutek naturalnego odruchu uchylił się i zasłonił ręką, tak że częściowo udaremnił śmiertelne cięcie, ale za to poniósł bolesną ranę w pierwsze trzy palce prawej ręki.
Przygotowane przez kozaków krwawe widowisko, ściągnęło liczny tłum ciekawego pospólstwa, wśród którego znajdowali się obok Czetwerynki, Joachim Jakusz, Chwedko, Jan Skubieda, Paweł Hurynowicz, Stanisław Wojtkiewicz, Dryk i Utnik. Tymczasem kozacy bezzwłocznie zajęli się Bobolą. Kolejności katuszy mu zadanych, wobec chaotycznych zeznań świadków w procesach apostolskich, ustalić niepodobna, zastosowanie ich oraz rodzaj nie ulega jednak żadnej wątpliwości. Na rynku janowskim w pobliżu drogi, wiodącej do Ohowa, stała szopa Grzegorza Hołowejczyka, służąca za rzeźnię i jatkę. Wprowadzono tam Bobolę, rzucono go na stół rzeźnicki i uwiwszy wieniec z młodych gałęzi dębowych ściskano mu głowę.
Następnie, wzywając go do porzucenia wiary katolickiej przypiekali mu ciało ogniem. Stałość Andrzeja doprowadzała ich do coraz większego okrucieństwa. „Tymi rękami Mszę odprawiasz, my cię lepiej urządzimy”, mieli wołać do niego i wbijali mu drzazgi za paznokcie. „Tymi rękami przewracasz kartki ksiąg w kościele, my ci skórę odwrócimy, ubierasz się w ornat, my cię lepiej ozdobimy, masz za małą tonsurę na głowie, my ci wytniemy większą”, wołali podobno w dalszym ciągu, zdzierając nożami skórę z rąk, piersi i głowy, odcinając wskazujący palec lewej ręki, końce obydwu pierwszych palców i wycinając skórę z dłoni. Łaska, jakiej Bóg udziela swym wybranym męczennikom, krzepiła Bobolę i dodawała mu wprost nadludzkich sił fizycznych i moralnych, dzięki czemu, poddając się woli Boga, wśród jęków wzywał świętych imion Króla i Królowej Męczenników, Jezusa i Maryi, a w odpowiedzi na szyderstwa i bluźnierstwa swych katów, wzywał ich do opamiętania. Ci prowadzili swe ohydne dzieło w dalszym ciągu. Wykłuli mu prawe oko, przewrócili go na drugą stronę, zdzierali mu skórę z pleców i świeże rany posypywali plewami z orkiszu, odcięli mu nos i wargi, przez otwór, wycięty w karku, wydobyli język i odcięli u nasady, wreszcie powiesili go u sufitu za nogi, głową na dół i naśmiewali się z ciała, rzucającego się w konwulsjach i skurczach nerwowych: „Patrzcie, jak Lach tańczy!”
Dwugodzinne katusze dobiegały już końca, odcięty ze sznura, padł Bobola na ziemię i odziany w najcenniejszy ornat, bo utworzony z purpury krwi własnej, wznosił swe okaleczałe ręce ku niebu, składając u tronu Boga ofiarę z życia i krwi własnej. Tak kończył swą pielgrzymkę ziemską apostoł miłości i jedności, który prawie całe swe życie oddał na służbę Bogu i dobro dusz, i nie zawahał się nawet przed złożeniem ofiary z swego życia, tego dowodu najwyższego stopnia miłości Boga i bliźniego. Dwukrotne cięcie szablą w szyję, było ukoronowaniem tragedii janowskiej, której ofiarą padł dnia 16 maja 1657 r. Andrzej Bobola.
Obywatelka RP z żydowskim rodowodem znana ze swego antypolonizmu szerzy od lat kłamstwa na temat rzekomo wielkiemu udziałowi Polaków w eksterminacji Żydów. Proste pytanie i prosta odpowiedź – Polska była jedynym krajem w okupowanej Europie, w której wprowadzono karę śmierci za jakąkolwiek pomoc udzielaną Żydom i to dla całej rodziny. Stało się tak dlatego gdyż Polacy masowo jej udzielali. W przeciwnym razie tak restrykcyjne prawo nie miało by racji bytu.
Zmowa przeciw Polsce trwa!
https://wpolityce.pl/historia/644594-dlaczego-yad-vashem-broni-engelking-antypolska-zmowa-trwa
…….jej wypowiedzi są tak rasistowskie, jak poniższa. Bo jak inaczej nazwać porównanie śmierci Polaka do śmierci Żyda, w którym ta pierwsza jest zwykłym zjawiskiem biologicznym („śmierć jak śmierć”), a druga zjawiskiem dramatycznym i mistycznym?
Ta śmierć żydowska wynikała z całkowitej niemożności porozumienia. Dla Polaków to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna – śmierć jak śmierć, a dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z najwyższym, czy nie wiem, w jaki sposób oni przeżywali tą śmierć.
— mówiła Barbara Engelking-Boni w „Kropce nad i” w lutym 2011 roku…………
A więc spadkobiercy „międzynarodowego socjalizmu” stawiają barierę „narodowemu socjalizmowi”, który teraz z przyczyn propagandowych zwie się nazizmem.
I oczywiście dyżurny straszak „antysemityzmu” świadczy chyba o dobrych relacjach z miejscowymi żydowskimi oligarchami.
„Wielkie Zwycięstwo w krwawych bitwach i wyzwolili świat od faszyzmu” – jakiego faszyzmu? to był przecież narodowy socjalizm . A po drugie to Związek Sowiecki wespół z Trzecią Rzeszą rozpętał II WS w 1939 roku. Dodać do tego należy stałe wsparcie militarne i gospodarcze ze strony ZSRS dla machiny wojennej hitlerowskich Niemiec aż do 1941 roku. Gdyby nie te fakty nie byłoby prawdopodobnie potrzeby „wyzwalania”.
Współpraca niemiecko-sowiecka
https://przemyslhistoria.pl/polemiki/novus/komunizm/kom3.html
Jak widać niektórzy Rosjanie nadal cierpią na narodową demencję i podtrzymują kult ludobójców w osobach Lenina czy Stalina. Tak jakby zapomnieli o milionach ofiar zamordowanych i zamęczonych w byłym Związku Sowieckim. Podobnie jest z występowaniem pod symbolami czerwonej gwiazdy czy sierpa i młota , a więc symbolami ludobójczego komunizmu.
Powoływanie się na ukraińskiego propagandystę to gruba przesada. Od historyka wymaga się bowiem dążenia do prawdy a tutaj mamy kłamstwa.
„…Mamy potwierdzony fakt bitwy żołnierzy UPA przeciw samoobronie AK…”
sam sobie zaprzecza bo mówi tutaj o „samoobronie AK” , a przed czym/kim się ona broniła przed Eskimosami ? a skoro się broniła to kto był stroną atakującą?
„…Odpowiednio, terytoria Zachodniej Ukrainy…” wtedy nie istniał żaden taki twór jak Zachodnia Ukraina , chyba że mówimy o propagandzie sowieckiej i „wyzwoleniu” w 1939 roku
Sikorski znowu zachowuje się jak minister rządu Ukrainy a nie Polski, ale biorąc pod uwagę komu służy nie powinno to zbytnio dziwić. Twierdzenie, że Ukraina jest demokracją też mija się z prawdą bowiem za jej fasadą rządzą oligarchowie wiadomego pochodzenia. Inne twierdzenie, że Ukraina była okupowana bez podania o jakie konkretnie tereny chodzi też jest wątpliwe bo wtedy nie istniała jako państwo. Ponadto nie wspomniał słowem o masowej kolaboracji Ukraińców z III Rzeszą ani o kolaboracyjnych formacjach zbrojnych takich jak bataliony Nachtigall , Roland czy dywizja SS Galizien. Uwielbienie wielu Ukraińców dla Hitlera osiągało rozmiary jakiegoś amoku. Przykładem może być telegram „Do Fuhrera Niemieckiego Narodu i Wielkich Niemiec Adolfa Hitlera w Berlinie” z 1941 roku:
„Ukraińscy mieszkańcy książęcego grodu Przemyśla przekazują wyrazy najgłębszego uznania Fuhrerowi niemieckiego narodu i zwycięskiej Armii największą wdzięczność za wyzwolenie z polskiego i moskiewsko-żydowskiego jarzma. Ukraiński naród zaciąga tym samym wieczne zobowiązania i wdzięczność dla narodowo-socjalistycznych Niemiec. Przed cieniami zakatowanych setek tysięcy najpiękniejszych synów narodu, przez Polaków i moskiewsko-bolszewickie hordy, podczas ostatnich dwóch wypraw niemieckiej siły zbrojnej na Wschodzie, przysięgamy wieczny zbrojny sojusz przypieczętowany krwią niemieckiego żołnierza i ukraińskich powstańców i mężczyzn. Wierni tej przysiędze poświęcimy wszystkie nasze siły i poniesiemy wszystkie wymagane ofiary, aby przez odbudowę naszej ojczyzny stać się godnymi współbudowniczymi Wielkich Niemiec i stworzenia nowego porządku we Wschodniej Europie zgodnie z planami i ideami Fuhrera Niemieckiego Narodu.”
Zachęcam zainteresowanych do przeczytania książki Krzysztofa Balińskiego „Polska czy Ukropolin”
https://capitalbook.com.pl/pl/p/Polska-czy-UkroPolin-czyli-Polska-Palestyna-Europy-Krzysztof-Balinski/5579
Autor między innymi zwraca uwagę na dokonywaną w Polsce, pod dyktando wiadomej mniejszości , podmianę ludności – jak twierdzi w ciągu ostatnich 40 lat od stanu wojennego kolejne rządy wyrzuciły z Polski na drodze przymusu politycznego lub ekonomicznego 8 milionów Polaków sprowadzając w ich miejsce imigrantów. Jakoś dziwnie wszyscy „dyżurni” debatujący nad kryzysem demograficznym w Polsce przemilczają ten fakt.
Należy zaznaczyć, że nie była to żadna akcja “Wisła” jak piszą Ukraińcy, tylko operacja “Wisła”. Rożnica jest zasadnicza bo termin “akcja” wskazuje , że stroną “atakującą” było państwo polskie. Artykuł niestety miejscami prezentuje ukraiński a nie polski punkt widzenia powołując się przy tym także na autorów ukrainofilskich , nie wspomina na przykład, że przesiedlona ludność otrzymywała z reguły lepsze poniemieckie gospodarstwa i zapomogi oraz pożyczki na zagospodarowanie. Niestety żadnej takiej pomocy nie otrzymywali Polacy uciekający przed banderowskim terrorem. Autor rozczula się nad “traumami” przesiedlonej ludności a nie pisze nic o tragicznym losie Polaków , którzy ratując życie potracili nieraz cały swój majątek i uciekali tylko w tym co mieli na sobie. Na przykład na peryferiach Przemyśla pod gołym niebem koczowało blisko 8000 pogorzelców. Ludność ukraińska i łemkowska stanowiła przecież zaplecze dla terrorystycznej działalności OUN-UPA , która dążyła do oderwania od państwa polskiego części południowo-wschodniego terytorium. Jej przedstawiciele pisali nawet supliki do “ojca narodów” Stalina o przyłączenie do Związku Radzickiego. Jaki by nie był wówczas rząd w Polsce postąpił by tak samo gdyż chodziło o utrzymanie integralności państwa. Najlepiej sformułowaną oceną przyczyny przeprowadzenia operacji „Wisła”, polegającej na przesiedleniu ukraińskiej i łemkowskiej ludności na tereny północne i zachodnie Polski powojennej, jest opinia działacza OUN Bandery i jednocześnie uczestnika działań OUN-UPA w Przemyskiem, po wojnie ukraińskiego nacjonalistycznego historyka w Stanach Zjednoczonych – L. Szankowśkiego, który napisał:
„Zbrojna walka UPA oraz podziemia OUN w Przemyskiem, jak też na całej Zacurzońskiej Ukrainie, została powstrzymana nie dlatego, że była taka lub inna przewaga sił zbrojnych wroga. Została ona powstrzymana dlatego, że zabrakło szerokich mas, które tę walkę popierały i w ten lub inny sposób brały w niej udział. Gdy wysiedlono z Zacurzonia prawie wszystkich Ukraińców, jednych do ZSRR, innych na północne i zachodnie ziemie Polski, oddziały UPA oraz podziemie OUN nie mogły nadal egzystować, musiały one porzucić to terytorium”.
W Polsce powojennej, prócz ukraińskiej, istniała też pokaźna białoruska mniejszość narodowa. Wobec niej władze polskie nie podjęły działań analogicznych do operacji „Wisła”, albowiem w ramach tej mniejszości nie działał terrorystyczny ruch zbrojny skierowany na oderwanie od państwa polskiego określonych terenów. Władze polskie nie stosowały wobec Białorusinów przymusu w trakcie wymiany ludności z Białoruską SRR, nie dokonały przesiedleń Białorusinów z ich miejsc zamieszkania. Podsumowując: gdyby nie istnienie i działania OUN-UPA, nie byłoby przymusu w trakcie wymiany ludności i nie byłoby operacji „Wisła”. W związku z powyższym należy również pamiętać, że takie “wzory demokracji” zachodniej, jak Stany Zjednoczone i Kanada, po przystąpieniu Japonii do drugiej wojny światowej po stronie koalicji hitlerowskiej, dokonały osadzenia wszystkich Japończyków w obozach odosobnienia i pozbawiły ich majątku, w tym nieruchomości, których nigdy japońskim obywatelom Kanady i Stanów Zjednoczonych nie zwrócono.
O skali problemu związanego z ciągłym zagrożeniem ludności cywilnej świadczy liczba zniszczonych i zdewastowanych przez OUN-UPA wsi. W powiecie jarosławskim zniszczono 5612 zabudowań, w lubaczowskim – 7470, w sanockim – 8260, w leskim – 2565, a w gorlickim – 3452. Dane te świadczą o braku skutecznego wsparcia ze strony państwowego aparatu bezpieczeństwa i wojska ludności cywilnej, która niejednokrotnie była pozostawiona sama sobie. Kolejnym przykładem może być tu powiat przemyski, gdzie od 3 września do 12 listopada 1945 roku UPA spaliła 60 wsi z 4592 zabudowaniami. Na peryferiach Przemyśla pod gołym niebem koczowało blisko 8000 pogorzelców.
W sprawie palenia i rabowania wsi polskich w powiatach: przemyskim, jarosławskim i sanockim przez Ukraińców z interwencją do ministra obrony narodowej 25 czerwca 1946 roku wystąpił biskup przemyski obrządku łacińskiego Franciszek Barda. Zwracał on uwagę na wypadki, które rozgrywają się w ziemi przemyskiej, jarosławskiej i sanockiej. Od szeregu miesięcy palą się wsie, ludność traci mienie, dach nad głową, a tu i ówdzie życie. Dotychczasowe próby obronne nie zlokalizowały napaści ukraińskich, bo bandy systematycznie idą naprzód i szerzą dzieło zniszczenia konsekwentnie. Wzmaga się nędza tysięcy Polaków, którzy słusznie spodziewają się w swym kraju bezpieczeństwa życia i mienia. Jako pasterz diecezji przemyskiej (…) czuję się dotknięty wspomnianą pożogą i nie mogę patrzeć obojętnie na te straszne w skutkach wydarzenia tak boleśnie dotykające moich wiernych i dlatego zwracam się do P. Marszałka z prośbą, aby zechciał zaradzić łaskawie opłakanym skutkom.
Niestety część zbrodniarzy z szeregów OUN-UPA, która początkowo znalazła się pod kluczem, wkrótce wyszła na wolność, część w ogóle nie odpowiedziała za swoje zbrodnie. Zatroszczyło się o to UB, które nieraz werbowało ich do swoich szeregów do walki z polskimi patriotami.
Należy zaznaczyć, że nie była to żadna akcja „Wisła” jak piszą Ukraińcy, tylko operacja „Wisła”. Rożnica jest zasadnicza bo termin „akcja” wskazuje , że stroną „atakującą” było państwo polskie. Artykuł niestety miejscami prezentuje ukraiński a nie polski punkt widzenia powołując się przy tym także na autorów ukrainofilskich , nie wspomina na przykład, że przesiedlona ludność otrzymywała z reguły lepsze poniemieckie gospodarstwa i zapomogi oraz pożyczki na zagospodarowanie. Niestety żadnej takiej pomocy nie otrzymywali Polacy uciekający przed banderowskim terrorem. Autor rozczula się nad „traumami” przesiedlonej ludności a nie pisze nic o tragicznym losie Polaków , którzy ratując życie potracili nieraz cały swój majątek i uciekali tylko w tym co mieli na sobie. Na przykład na peryferiach Przemyśla pod gołym niebem koczowało blisko 8000 pogorzelców. Ludność ukraińska i łemkowska stanowiła przecież zaplecze dla terrorystycznej działalności OUN-UPA , która dążyła do oderwania od państwa polskiego części południowo-wschodniego terytorium. Jej przedstawiciele pisali nawet supliki do „ojca narodów” Stalina o przyłączenie do Związku Radzickiego. Jaki by nie był wówczas rząd w Polsce postąpił by tak samo gdyż chodziło o utrzymanie integralności państwa. Najlepiej sformułowaną oceną przyczyny przeprowadzenia operacji „Wisła”, polegającej na przesiedleniu ukraińskiej i łemkowskiej ludności na tereny północne i zachodnie Polski powojennej, jest opinia działacza OUN Bandery i jednocześnie uczestnika działań OUN-UPA w Przemyskiem, po wojnie ukraińskiego nacjonalistycznego historyka w Stanach Zjednoczonych – L. Szankowśkiego, który napisał:
„Zbrojna walka UPA oraz podziemia OUN w Przemyskiem, jak też na całej Zacurzońskiej Ukrainie, została powstrzymana nie dlatego, że była taka lub inna przewaga sił zbrojnych wroga. Została ona powstrzymana dlatego, że zabrakło szerokich mas, które tę walkę popierały i w ten lub inny sposób brały w niej udział. Gdy wysiedlono z Zacurzonia prawie wszystkich Ukraińców, jednych do ZSRR, innych na północne i zachodnie ziemie Polski, oddziały UPA oraz podziemie OUN nie mogły nadal egzystować, musiały one porzucić to terytorium”.
W Polsce powojennej, prócz ukraińskiej, istniała też pokaźna białoruska mniejszość narodowa. Wobec niej władze polskie nie podjęły działań analogicznych do operacji „Wisła”, albowiem w ramach tej mniejszości nie działał terrorystyczny ruch zbrojny skierowany na oderwanie od państwa polskiego określonych terenów. Władze polskie nie stosowały wobec Białorusinów przymusu w trakcie wymiany ludności z Białoruską SRR, nie dokonały przesiedleń Białorusinów z ich miejsc zamieszkania. Podsumowując: gdyby nie istnienie i działania OUN-UPA, nie byłoby przymusu w trakcie wymiany ludności i nie byłoby operacji „Wisła”. W związku z powyższym należy również pamiętać, że takie „wzory demokracji” zachodniej, jak Stany Zjednoczone i Kanada, po przystąpieniu Japonii do drugiej wojny światowej po stronie koalicji hitlerowskiej, dokonały osadzenia wszystkich Japończyków w obozach odosobnienia i pozbawiły ich majątku, w tym nieruchomości, których nigdy japońskim obywatelom Kanady i Stanów Zjednoczonych nie zwrócono.
O skali problemu związanego z ciągłym zagrożeniem ludności cywilnej świadczy liczba zniszczonych i zdewastowanych przez OUN-UPA wsi. W powiecie jarosławskim zniszczono 5612 zabudowań, w lubaczowskim – 7470, w sanockim – 8260, w leskim – 2565, a w gorlickim – 3452. Dane te świadczą o braku skutecznego wsparcia ze strony państwowego aparatu bezpieczeństwa i wojska ludności cywilnej, która niejednokrotnie była pozostawiona sama sobie. Kolejnym przykładem może być tu powiat przemyski, gdzie od 3 września do 12 listopada 1945 roku UPA spaliła 60 wsi z 4592 zabudowaniami. Na peryferiach Przemyśla pod gołym niebem koczowało blisko 8000 pogorzelców.
W sprawie palenia i rabowania wsi polskich w powiatach: przemyskim, jarosławskim i sanockim przez Ukraińców z interwencją do ministra obrony narodowej 25 czerwca 1946 roku wystąpił biskup przemyski obrządku łacińskiego Franciszek Barda. Zwracał on uwagę na wypadki, które rozgrywają się w ziemi przemyskiej, jarosławskiej i sanockiej. Od szeregu miesięcy palą się wsie, ludność traci mienie, dach nad głową, a tu i ówdzie życie. Dotychczasowe próby obronne nie zlokalizowały napaści ukraińskich, bo bandy systematycznie idą naprzód i szerzą dzieło zniszczenia konsekwentnie. Wzmaga się nędza tysięcy Polaków, którzy słusznie spodziewają się w swym kraju bezpieczeństwa życia i mienia. Jako pasterz diecezji przemyskiej (…) czuję się dotknięty wspomnianą pożogą i nie mogę patrzeć obojętnie na te straszne w skutkach wydarzenia tak boleśnie dotykające moich wiernych i dlatego zwracam się do P. Marszałka z prośbą, aby zechciał zaradzić łaskawie opłakanym skutkom.
Niestety część zbrodniarzy z szeregów OUN-UPA, która początkowo znalazła się pod kluczem, wkrótce wyszła na wolność, część w ogóle nie odpowiedziała za swoje zbrodnie. Zatroszczyło się o to UB, które nieraz werbowało ich do swoich szeregów do walki z polskimi patriotami.
Okupacja banderowska na części ziem dzisiejszego Podkarpacia 1944-1947
https://przemyslhistoria.pl/przemysl/dzieje/rus/banderowcy.html
Operacja „Wisła”
https://przemyslhistoria.pl/przemysl/dzieje/rus/wisla.html
Pierwszymi więźniami Oświęcimia byli Polacy – 5 i 6 maja 1940 roku w Jarosławiu gestapowcy aresztowali kilkudzieśięciu uczniów Szkoły Budowlanej podejrzanych o przynależność do organizacji konspiracyjnej. część aresztowanych po wstępnych badaniach zwolniono, a pozostałych wywieziono do więzienia w Tarnowie. Ta grupa młodzieży weszła w skład pierwszego transportu oświęcimskiego – 14 czerwca 1940 roku. Byli wśród nich Stanisław Ryniak (nr obozowy 31), Mieczysław Popkiewicz (nr obozowy 36), Kazimierz Tokarz (nr obozowy 282) , Wiesław Kielar (nr obozowy 290). Numery 1-30 otrzymali przestępcy kryminalni narodowości niemieckiej przywiezieni do Oświęcimia 20 maja 1940 roku z obozu w Sachsenhausen. Objęli oni funkcje w tzw. „wieźniarskim samorządzie obozowym”. Aresztowania i wywózki okolicznych mieszkańców do obozów takich jak : Oświęcim, Dachau, Buchenwald, Oranienburg-Sachsenhausen, Hamburg-Neuengamme, Pustków, Gross-Rosen – trwały przez cały okres okupacji. W skład oświęcimskiego kombinatu śmierci wchodził nie tylko macierzysty obóz w Oświęcimiu (założony w 1940 roku), ale także obóz w odległej o 3 km. Brzezince oraz 39 obozów pobocznych na terenie całego Śląska i nawet poza nim. Budowę obozu w Brzezince rozpoczęto w październiku 1941 roku. W 1943 roku na rozkaz Himmlera dokonano podziału całego kombinatu oświęcimskiego na trzy obozy: Obóz Koncentracyjny Oświęcim I (Auschwitz I), Obóz Koncentracyjny Oświęcim II-Brzezinka (Auschwitz II) i Obóz Koncentracyjny III -obozy poboczne (Ausenlager). Z dniem 25 listopada 1944 wcielono pod względem organizacyjnym obóz w Brzezince do obozu macierzystego , który nazwano Konzentrationslager Auschwitz, a obóz Oświęcim III przemianowano Konzentrationslager Monowitz (od miejscowości Monowice gdzie dla koncernu IG Farben wybudowano olbrzymie zakłady syntetycznej benzyny Buna-Werke). Na skutek tych zmian nazw będących w istocie tylko zmianą szyldów, z listy hitlerowskich obozów „zniknął” obóz w Brzezince , osławiony na świecie jako największy obóz wyniszczenia. To właśnie tutaj , a nie w samym Oświęcimiu miała miejsce masowa eksterminacja Żydów. Natomiast w obozie macierzystym w Oświęcimiu ginęli przede wszystkim Polacy a także więźniowie innych narodowości. Ale ponieważ nazwa Oświęcimia (Auschwitz) jest na świecie powszechnie znana a Brzezinki o wiele mniej więc środowiska żydowskie postanowiły zawłaszczyć ją tylko dla siebie.
„bohaterka” z Oleśnicy
https://www.fronda.pl/a/Jestem-Zydowka-i-ateistka-I-wykonywac-bede-aborcje-Kim-jest-aborterka-z-Olesnicy,242731.html
Tak na marginesie to jak twierdzą niektórzy autorzy Talaat Pasza był kryptożydem (Donmeh)
Talaat Pasha, Zionism, and the Armenian Genocide
https://keghart.org/pogharian-talaat-zionism-genocide/
„Talaat was part of a Dönmeh family, a community of Jews who had converted to Islam while secretly adhering to Jewish practices. His education at the Alliance Israélite Universelle, a network of French schools promoting Jewish self-sufficiency and education, significantly influenced his political outlook. The school’s motto, Tous les israélites sont solidaires les uns des autres (“All Jews are responsible for one another”), instilled in him a sense of collective solidarity that he later harnessed in his political life.”
Jak pisał niegdyś H.Gwynne:
„Rewolucja turecka, możemy to stwierdzić z całą pewnością, była dziełem konspiracji masońsko-żydowskiej. Młodoturcy składają się wyłącznie z Żydów, Greków i Amerykanów i z początku nie cieszyli się wcale powodzeniem; dopiero gdy się zetknęli z kontynentalną masonerią, ruch ich znacznie się spotęgował. Znajdujemy obszerny opis przebiegu tej sprawy w masońskim piśmie Acacia (z pazdziernika 1908 r. Nr 70). Tajny młodo-turecki komitet został założony i cały ruch był prowadzony z miasta Saloniki, gdzie mieszka największy procent żydów w Europie gdyż na 110 000 ludności jest 70 000 żydów, dlatego nadawało się najlepiej do propagandy. Było też w Salonikach dużo lóż masońskich, gdzie rewolucjoniści mogli swobodnie działać i skutecznie pracować. Były one pod opieką europejskiej dyplomacji, sułtan wobec tej działalności zupełnie bezbronny musiał się biernie przyglądać temu, jak władzę jego podkopują i prowadzą do jej zaniku.To samo pismo Acacia twierdzi w 1907 r. że choć masoneria była zakazana w Turcji, w samych Salonikach znajdowały się dwie loże pod władzą Wielkiego Wschodu włoskiego, zwane Macedonia Risorta i Labor et Lux; pierwszą z nich założył salonicki żyd Emanuel Carasso, który należał do komisji, co zmusiła pózniej Abdul Hamida do abdykacji.Dalsze informacje o działaniu masonerii w rewolucji tureckiej znajdujemy w dzienniku paryskim „Temps” z 20 sierpnia 1908; podano tam interwiewy (wywiady) z jednym z głównych członków masońskiego komitetu „Unia i Postęp” Refik Bejem. Gdy korespondent Temps’a zapytał jaką rolę grała masoneria w rewolucji, odpowiedział: „Prawda, żeśmy mieli moralne poparcie masonerii zwłaszcza włoskiej. Loże włoskie: Macedonia Risorta i Labor et Lux wielkie nam oddały przysługi i dały nam schronienie. Zbieraliśmy się tam jako masoni, gdyż wielu z nas jest masonami, ale zwłaszcza w tym celu aby się zorganizować… Oprócz tego w tych lożach rekrutowaliśmy wielu pracowników, bo oni tak umieją zbadać każdego, że byli dla komitetu wielką pomocą. W Konstantynopolu domyślali się naszej roboty Salonickiej, ale daremnie agenci starali się wtargnąć do nas. Zresztą loże te, poparte przez Wielki Wschód włoski, miały obiecaną pomoc, w razie potrzeby, ambasady włoskiej”.Komitet młodoturecki „Unia i Postęp” zachował po rewolucji swój charakter masoński i po większej części żydowski. Znamiennym szczegółem, świadczącym o tych tajnych wpływach, jest fakt protestu prezydenta Izby posłów Ahmeda Riza Bey’a przeciw temu, aby słowo „Allah” było użyte przy odebraniu przepisanej przez konstytucję przysięgi, a to dlatego, że podobnie jak Machado w Portugalii, był pozytywistą. Jest to znowu ciekawy szczegół wspólny rewolucyjnej Portugalii i rewolucyjnej Turcji. Nastała potem kontrrewolucja w 1909 roku i trzeba na to zwrócić uwagę, że 13 kwietnia tego samego roku, wybuchnęły rozruchy, które komitet przypisywał Abdul Hamidowi, które zaś w rzeczywistości były wywołane przez wojska należące do Salonickiego komitetu; pod komendą żyda i masona pułkownika Renzi Bey’a. W każdym razie, gdy kontrrewolucja została złamana, komitet Unii i Postępu, a raczej jego żydowscy członkowie coraz większe pozyskiwali wpływy: Djawid Bey minister finansów, Talaat Bey prezydent komitetu, ten sam co najwięcej się przyczynił do opanowania Turcji przez Niemców przygotowując tym samym jej ruinę, Djahid Bey, redaktor Tanina, – wszyscy byli masonami, a pierwszy z nich był żydem. Loże masońskie rosły w Konstantynopolu, jak grzyby po deszczu, i l kwietnia 1909 roku zebrało się tam ich 45, żeby utworzyć „Wielki Wschód Ottomański”; Mahomeda Orphi paszę wybrano na Wielkiego Mistrza; a wśród wybranych członków, widzimy najwyższych dostojników tureckich: Dawida Cohena, Rafaela Ricci, Mikołaja Forte, Marchione Jakuba Souhami, Jerzego Sursocka. Żyd Djawid, gdy został ministrem finansów, wybrano go na mistrza jednej z lóż w Konstantynopolu. Nastał terror i ogarnęła trwoga wszystkich. …..”
A co z imperializmem żydowskim Panie Duda? , znowu zabrakło odwagi by potępić żydowskie ludobójstwo na palestyńskiej ludności cywilnej . Jak zwykle zamiast tego tylko przymilanie się Żydom i brak reakcji na ich agresję na palestyńskie i syryjskie terytorium.
Nie wspomniał też ani słowem , że w Oświęcimiu ginęli przede wszystkim Polacy.
„Zaznaczył, że pokój powinien być trwały i zapobiec dalszej rosyjskiej agresji. “Że do żadnej kolejnej rosyjskiej agresji nie dojdzie, ani na Ukrainie, ani w żadnym innym skrawku naszego regionu, że Rosja nikogo więcej nie zaatakuje, że rosyjski imperializm zostanie zatrzymany”
Pierwszymi więźniami Oświęcimia byli Polacy – 5 i 6 maja 1940 roku w Jarosławiu gestapowcy aresztowali kilkudzieśięciu uczniów Szkoły Budowlanej podejrzanych o przynależność do organizacji konspiracyjnej. część aresztowanych po wstępnych badaniach zwolniono, a pozostałych wywieziono do więzienia w Tarnowie. Ta grupa młodzieży weszła w skład pierwszego transportu oświęcimskiego – 14 czerwca 1940 roku. Byli wśród nich Stanisław Ryniak (nr obozowy 31), Mieczysław Popkiewicz (nr obozowy 36), Kazimierz Tokarz (nr obozowy 282) , Wiesław Kielar (nr obozowy 290). Numery 1-30 otrzymali przestępcy kryminalni narodowości niemieckiej przywiezieni do Oświęcimia 20 maja 1940 roku z obozu w Sachsenhausen. Objęli oni funkcje w tzw. „wieźniarskim samorządzie obozowym”. Aresztowania i wywózki okolicznych mieszkańców do obozów takich jak : Oświęcim, Dachau, Buchenwald, Oranienburg-Sachsenhausen, Hamburg-Neuengamme, Pustków, Gross-Rosen – trwały przez cały okres okupacji. W skład oświęcimskiego kombinatu śmierci wchodził nie tylko macierzysty obóz w Oświęcimiu (założony w 1940 roku), ale także obóz w odległej o 3 km. Brzezince oraz 39 obozów pobocznych na terenie całego Śląska i nawet poza nim. Budowę obozu w Brzezince rozpoczęto w październiku 1941 roku. W 1943 roku na rozkaz Himmlera dokonano podziału całego kombinatu oświęcimskiego na trzy obozy: Obóz Koncentracyjny Oświęcim I (Auschwitz I), Obóz Koncentracyjny Oświęcim II-Brzezinka (Auschwitz II) i Obóz Koncentracyjny III -obozy poboczne (Ausenlager). Z dniem 25 listopada 1944 wcielono pod względem organizacyjnym obóz w Brzezince do obozu macierzystego , który nazwano Konzentrationslager Auschwitz, a obóz Oświęcim III przemianowano Konzentrationslager Monowitz (od miejscowości Monowice gdzie dla koncernu IG Farben wybudowano olbrzymie zakłady syntetycznej benzyny Buna-Werke). Na skutek tych zmian nazw będących w istocie tylko zmianą szyldów, z listy hitlerowskich obozów „zniknął” obóz w Brzezince , osławiony na świecie jako największy obóz wyniszczenia. To właśnie tutaj , a nie w samym Oświęcimiu miała miejsce masowa eksterminacja Żydów. Natomiast w obozie macierzystym w Oświęcimiu ginęli przede wszystkim Polacy a także więźniowie innych narodowości. Ale ponieważ nazwa Oświęcimia (Auschwitz) jest na świecie powszechnie znana a Brzezinki o wiele mniej więc środowiska żydowskie postanowiły zawłaszczyć ją tylko dla siebie.
Czytając ten propagandowy bełkot zawarty w oświadczeniu
przypominają mi się czasy Związku Radzieckiego kiedy to też „po linii i na bazie” umacniano „braterstwo” ze wschodnim sąsiadem – a może nawet pisali go ludzie tego samego chowu.
„Potwierdzamy nasze zdecydowane zaangażowanie w dalsze umacnianie strategicznego partnerstwa oraz rozwiązywanie istniejących kwestii spornych w duchu dialogu i wzajemnego zrozumienia”
Ukraina wciąż nie wydaje nowych pozwoleń na ekshumacje na Wołyniu. Od 3 lat bez zmian
https://pch24.pl/ukraina-wciaz-nie-wydaje-nowych-pozwolen-na-ekshumacje-na-wolyniu-od-3-lat-bez-zmian/
Niebawem rozpocząć się mają ekshumacje Polaków zamordowanych w Puźnikach podczas Ludobójstwa Wołyńskiego. Wyraźnej zmiany podejścia strony ukraińskiej do ofiar band OUN-UPA wciąż nie widać. Jak zaznaczył przedstawiciel kancelarii prezydenta od 2022 roku żadne zgody na nowe wykopaliska nie zostały opublikowane.
Można tylko przypuszczać jaka byłaby reakcja gdyby delegacja niemiecka pojawiła się z hitlerowskimi flagami narodowo-socjalistycznymi . Kajał by się przed światem cały niemiecki rząd wraz z kanclerzem. Widać, że nadal inną miarę stosuje się do oceny „dokonań” systemu żydokomunistycznego, który nigdy nie doczekał się swojej „Norymbergi”. Niestety ale wielu Rosjan i Białorusinów cierpi nadal na demencję i nie chce przyjąć do wiadomości , że występują pod symbolami ludobójczego systemu totalitarnego, który odpowiada za śmierć milionów ich rodaków.
Duda po raz kolejny pokazał że jest człowiekiem bez kręgosłupa moralnego, dla którego własna kariera jest ważniejsza niż interes Polski i Polaków. Zamiast zawetować ustawę skierował ją do TK.
Swego czasu rząd Tuska „odtrąbił” sukces w sprawie ekshumacji polskich ofiar a teraz faktycznie widać jak wygląda codzienna praktyka. Po pierwsze Ukraińcy zgadzają się rozpatrzeć dany wniosek ale to rozpatrzenie może być też negatywne, po drugie nie zawsze dopuszczają polskich specjalistów do procesu ekshumacji i po trzecie stawiają warunki, a one streszczają się do wymagania uznania przez stronę polską ukraińskich rezunów z OUN-UPA także za ofiary. Jest to klasyczne zdjęcie winy z katów i robienie z nich męczenników. Ponadto uparcie odmawiają uznania faktu ukraińskiego ludobójstwa na polskim narodzie i nie zamierzają go potępić , o zadośćuczynieniu już nie wspominając. Nie byłoby żadnego problemu z „rosyjską propagandą” gdyby Ukraińcy uczciwie rozliczyli się ze swoich zbrodni. Ale pełna prawda i tak w końcu wyjdzie na jaw .
„Polityk dodał, że temat Wołynia wykorzystywany jest przez rosyjską propagandę do szerzenia dezinformacji.”
A może podał by on jakieś konkrety na temat tej dezinformacji zamiast tzw. „lania wody” o rosyjskiej propagandzie.
Zbrodnia SS Galizien w Chodaczkowie Wielkim 16.04.1944 /k. Tarnopola/
Chodaczków Wielki, wieś sołecka, siedziba parafii i gminy.
W 1921 r. wieś miała 500 zagród i 2949 mieszkańców, w tym: 2492 Polaków, 417 Rusinów i 40 Żydów. W 1931 r. liczba zagród wzrosła do 576, a mieszkańców do 3022 osób.
W styczniu, lutym i marcu 1944 r. kilka razy bojówkarze UPA próbowali dokonać we wsi masakry ludności polskiej .
Jednak miejscowa samoobrona, dysponująca pewną ilością broni palnej, skutecznie odpierała ataki banderowców. Po ustaleniu poniesionych strat, UPA wycofała się z dalszego prowadzenia ataku.
W kwietniu 1944 r. oddział żołnierzy ukraińskiej Dywizji SS-Galizien napadł na Chodaczków Wielki. Wszystko wskazuje na to, że ta akcja została uzgodniona z terenowymi władzami OUN i UPA. Napastnicy podpalali domy i budynki gospodarcze, wrzucali do budynków i piwnic granaty, strzelali do uciekających. Starców, kobiety i dzieci wrzucano żywcem do palących się budynków lub też nie pozwalano z nich wychodzić. Ocalał tylko kościół i plebania oraz budynki, które były w pobliżu zabudowań Ukraińców. Została spalona większość budynków przy ulicach: Dremewce, Długiej, Mazurówce, Odetrokiej. Tarnopolskiej i Zacerkiew. Rzeź trwałaby prawdopodobnie dłużej, gdyby nie przybył niemiecki żołnierz z rozkazem przerwania pacyfikacji. Ocalała ludność, pogrzebała pomordowanych rodaków, na placu w pobliżu kościoła, w zbiorowej mogile. Do grobu złożono zwłoki 862 osób. Na mogile postawiono krzyż. W latach 60-tych władze radzieckie usunęły krzyż, a w to miejsce postawiły mały stożkowy obelisk z czerwoną gwiazdą, ale już bez napisu, że tu „spoczywają Polacy pomordowani przez żołnierzy ukraińskiej 14 ochotniczej dywizji SS-Galizien”.
/Obecnie na mogile znajduje się tablica DEZinformacyjna z napisem: W tym miejscu pochowano co najmniej 300 ludzi rozstrzelanych przez przez niemiecko- faszystowskich okupantów w 1944 roku. Wieczna im chwała. Tekst ani słowem nie wspomina kim były ofiary (POLACY) ani kim byli bezpośredni oprawcy (UKRAIŃCY) oraz w jakich okolicznościach i z jakiego powodu ginęli mieszkańcy (tylko dlatego, że byli POLAKAMI)/
https://przemyslhistoria.pl/przemysl/dzieje/rus/Chodaczkow/Chodaczkow.html
Zbrodnia SS Galizien w Chodaczkowie Wielkim 16.04.1944 /k. Tarnopola/
Chodaczków Wielki, wieś sołecka, siedziba parafii i gminy.
W 1921 r. wieś miała 500 zagród i 2949 mieszkańców, w tym: 2492 Polaków, 417 Rusinów i 40 Żydów. W 1931 r. liczba zagród wzrosła do 576, a mieszkańców do 3022 osób.
W styczniu, lutym i marcu 1944 r. kilka razy bojówkarze UPA próbowali dokonać we wsi masakry ludności polskiej . Jednak miejscowa samoobrona, dysponująca pewną ilością broni palnej, skutecznie odpierała ataki banderowców. Po ustaleniu poniesionych strat, UPA wycofała się z dalszego prowadzenia ataku.
W kwietniu 1944 r. oddział żołnierzy ukraińskiej Dywizji SS-Galizien napadł na Chodaczków Wielki. Wszystko wskazuje na to, że ta akcja została uzgodniona z terenowymi władzami OUN i UPA. Napastnicy podpalali domy i budynki gospodarcze, wrzucali do budynków i piwnic granaty, strzelali do uciekających. Starców, kobiety i dzieci wrzucano żywcem do palących się budynków lub też nie pozwalano z nich wychodzić. Ocalał tylko kościół i plebania oraz budynki, które były w pobliżu zabudowań Ukraińców. Została spalona większość budynków przy ulicach: Dremewce, Długiej, Mazurówce, Odetrokiej. Tarnopolskiej i Zacerkiew. Rzeź trwałaby prawdopodobnie dłużej, gdyby nie przybył niemiecki żołnierz z rozkazem przerwania pacyfikacji. Ocalała ludność, pogrzebała pomordowanych rodaków, na placu w pobliżu kościoła, w zbiorowej mogile. Do grobu złożono zwłoki 862 osób. Na mogile postawiono krzyż. W latach 60-tych władze radzieckie usunęły krzyż, a w to miejsce postawiły mały stożkowy obelisk z czerwoną gwiazdą, ale już bez napisu, że tu „spoczywają Polacy pomordowani przez żołnierzy ukraińskiej 14 ochotniczej dywizji SS-Galizien”.
https://przemyslhistoria.pl/przemysl/dzieje/rus/Chodaczkow/Chodaczkow.html
Miedwiediew nazwał Mertza „nazistą” ale nie „narodowym” socjalistą choć ta nazwa jest pełniejsza. Wynika to zapewne z jego obawy aby nie kojarzono socjalizmu Hitlera z socjalizmem sowieckim i tego jak oba bratnie systemy ze sobą zgodnie współpracowały aż do 1941 roku.
https://przemyslhistoria.pl/polemiki/novus/komunizm/kom3.html
Polska dla Polaków – Krzysztof Baliński
https://www.bibula.com/?p=137198
……..W dzień po aneksji Krymu kilkudziesięciu Polaków z Mariupola zwróciło się o tymczasowe schronienie w kraju przodków. Postawa rządu warszawskiego wprawiła w osłupienie. Wiceszef MSZ – a był nim Rafał Trzaskowski – sprzeciwił się temu, publicznie dywagując, że mogłoby to nie zostać dobrze odebrane przez… Kijów. „Sprowadzanie tych Polaków podważa status Ukrainy, jako państwa silnego i demokratycznego, stąd Polsce trudno sobie na to pozwolić, ponieważ chcemy wzmacniać państwowość ukraińską, a ściąganie Polaków byłoby przyznaniem, że Ukraina sobie nie radzi. Jeżeli powiemy, że wszyscy Polacy z terytorium suwerennej Ukrainy mogą przyjechać do Polski, to w pewnym sensie będziemy podważać to, czy Ukraina jest silnym, demokratycznym państwem – oświadczył. Co będzie, jeżeli z innych terytoriów Ukrainy zgłosi się mnóstwo Polaków, którzy powiedzą: nie żyje nam się dobrze, chcemy być natychmiast ewakuowani do Polski?” – podwyższył poprzeczkę. Gdy w lutym wtargnęły do Polski miliony „uchodźców” z Dzikich Pól, w tym pół miliona weteranów obrony „silnego, demokratycznego państwa” przed Ruskimi, Trzaskowski stał się nagle zwolennikiem ich sprowadzania, i to w jak największej liczbie.
Czy powodem takiego wybryku Trzaskowskiego nie jest to, że jego matką jest Teresa z domu Arens, a ojczymem Marian Ferster, syn pułkownika UB Aleksandra i funkcjonariuszki UB Władysławy, której stryj Bolesław Drobner, był ministrem w PKWN, prezydentem Wrocławia i, do Marca ’68, I sekretarzem KW PZPR w Krakowie? Czy znaczenia nie ma to, że matka Trzaskowskiego, która w latach 50. prowadziła bar w „Piwnicy pod Baranami”, jako tajna współpracowniczka i donosicielka o pseudonimie Justyna, miała kontakty z dyplomatami z konsulatu USA w Krakowie, a dzisiaj jej synalek, który patriotyzm wyssał z mlekiem matki, ma doskonałe kontakty z dyplomatami z ambasady USA i też je wykorzystuje do antypolskich celów? Co Trzaskowskiego najbardziej przeraziło? Perspektywa: Co będzie, jeżeli z innych terytoriów Ukrainy zgłosi się mnóstwo Polaków, którzy powiedzą: nie żyje nam się dobrze, chcemy być natychmiast ewakuowani do Polski. Co w tym wszystkim jeszcze przeraża? Opozycja, której przeszkadza zawieszenie sędziego Tuleyę, a nie przeszkadza, gdy rządząca partia rozbraja polską armię (a uzbraja po zęby armię sąsiada, który nas nienawidzi), gdy wyjmuje z kieszeni Polaków 100 miliardów i napycha kabzy oligarchów ukraińskich, gdy na zmywak wysłała miliony Polaków, a przyjmuje na garnuszek miliony Ukraińców, obdarzając ich nadzwyczajnymi przywilejami. I jeszcze jedno – jak wynika z najnowszego sondażu IBRiS, na czele rankingu polskich polityków jest prezydent Warszawy. Ufa mu 44 proc. badanych. No i mamy, co mamy – przyszłego Prezydenta Wszystkich Polaków…….
Nie jesteśmy na „Ty”, a zacząć można też od św. Piotra i Pawła a skończyć na pewnym Adolfie. Dla mnie ten artykuł niczego nie dowodzi , operuje bowiem samymi ogólnikami – np. jakie kryterium jest przyjęte dla określenia „żydowskiego DNA” skoro oni sami stanowią mieszankę rasową? jakiej metody badań użyto? itp.
https://www.projektpulsar.pl/czlowiek/2274455,1,krzysztof-kolumb-byl-sefardyjskim-zydem-niemal-na-pewno-i-w-tym-sek.read
……Ta rewelacja została jednak przez środowisko naukowe zakwestionowana. Antonio Alonso, genetyk i były dyrektor hiszpańskiego Narodowego Instytutu Toksykologii i Nauk Sądowych w wypowiedzi dla dziennika „El País” stwierdza, że nie jest w stanie stwierdzić, czy ustalenia mają jakąkolwiek wartość naukową. A to dlatego, że autorzy programu nie przedstawili danych, na podstawie których doszli do swoich wniosków.
Rodrigo Barquera, ekspert w dziedzinie archeogenetyki w Max Planck Institute for Evolutionary Anthropology, wyraża zdziwienie, że wyniki zaprezentowano w telewizji, bez dania naukowcom szansy ustosunkowania się zarówno do metodologii, jak i do wyników……
Polska dla Polaków – Krzysztof Baliński
https://www.bibula.com/?p=137198
……..W dzień po aneksji Krymu kilkudziesięciu Polaków z Mariupola zwróciło się o tymczasowe schronienie w kraju przodków. Postawa rządu warszawskiego wprawiła w osłupienie. Wiceszef MSZ – a był nim Rafał Trzaskowski – sprzeciwił się temu, publicznie dywagując, że mogłoby to nie zostać dobrze odebrane przez… Kijów. „Sprowadzanie tych Polaków podważa status Ukrainy, jako państwa silnego i demokratycznego, stąd Polsce trudno sobie na to pozwolić, ponieważ chcemy wzmacniać państwowość ukraińską, a ściąganie Polaków byłoby przyznaniem, że Ukraina sobie nie radzi. Jeżeli powiemy, że wszyscy Polacy z terytorium suwerennej Ukrainy mogą przyjechać do Polski, to w pewnym sensie będziemy podważać to, czy Ukraina jest silnym, demokratycznym państwem – oświadczył. Co będzie, jeżeli z innych terytoriów Ukrainy zgłosi się mnóstwo Polaków, którzy powiedzą: nie żyje nam się dobrze, chcemy być natychmiast ewakuowani do Polski?” – podwyższył poprzeczkę. Gdy w lutym wtargnęły do Polski miliony „uchodźców” z Dzikich Pól, w tym pół miliona weteranów obrony „silnego, demokratycznego państwa” przed Ruskimi, Trzaskowski stał się nagle zwolennikiem ich sprowadzania, i to w jak największej liczbie.
Czy powodem takiego wybryku Trzaskowskiego nie jest to, że jego matką jest Teresa z domu Arens, a ojczymem Marian Ferster, syn pułkownika UB Aleksandra i funkcjonariuszki UB Władysławy, której stryj Bolesław Drobner, był ministrem w PKWN, prezydentem Wrocławia i, do Marca ’68, I sekretarzem KW PZPR w Krakowie? Czy znaczenia nie ma to, że matka Trzaskowskiego, która w latach 50. prowadziła bar w „Piwnicy pod Baranami”, jako tajna współpracowniczka i donosicielka o pseudonimie Justyna, miała kontakty z dyplomatami z konsulatu USA w Krakowie, a dzisiaj jej synalek, który patriotyzm wyssał z mlekiem matki, ma doskonałe kontakty z dyplomatami z ambasady USA i też je wykorzystuje do antypolskich celów? Co Trzaskowskiego najbardziej przeraziło? Perspektywa: Co będzie, jeżeli z innych terytoriów Ukrainy zgłosi się mnóstwo Polaków, którzy powiedzą: nie żyje nam się dobrze, chcemy być natychmiast ewakuowani do Polski. Co w tym wszystkim jeszcze przeraża? Opozycja, której przeszkadza zawieszenie sędziego Tuleyę, a nie przeszkadza, gdy rządząca partia rozbraja polską armię (a uzbraja po zęby armię sąsiada, który nas nienawidzi), gdy wyjmuje z kieszeni Polaków 100 miliardów i napycha kabzy oligarchów ukraińskich, gdy na zmywak wysłała miliony Polaków, a przyjmuje na garnuszek miliony Ukraińców, obdarzając ich nadzwyczajnymi przywilejami. I jeszcze jedno – jak wynika z najnowszego sondażu IBRiS, na czele rankingu polskich polityków jest prezydent Warszawy. Ufa mu 44 proc. badanych. No i mamy, co mamy – przyszłego Prezydenta Wszystkich Polaków…….
Hitler założycielem Izraela? – H.Kardel
/fragmenty/
……Generał policji i służby bezpieczeństwa Reinhard Heydrich zajmujący się zwalczaniem Żydów dokonał ciekawego odkrycia. Odkrył mianowicie pewnego człowieka. Człowiek ów był katolickim Żydem urodzonym w Hajfie, znał hebrajski i jiddisz, tak jak niemiecki. Jako dziecko przybył z ojcem do Solingen. Potem zaniosło go do Linzu, gdzie na długo przed anschlussem walczył dla Hitlera. Po ucieczce z Austrii wstąpił do SS. W gimnazjum w Linzu historii uczył go prof. Leopold Poetsch, który jak pamiętamy wpajał Adolfowi Hitlerowi antyżydowskie poglądy. Adolf Eichmann – bo o nim mowa – ambitny i rokujący wielkie nadzieje unterfuehrer SS, spotkał się z Adolfem Hitlerem, który podczas leśnego spaceru ujął za ramiona i długo patrzył w oczy człowiekowi, który chodził do tej samej szkoły co on. Resztę załatwił Heydrich dostarczając nowemu współpracownikowi odpowiednią metrykę z Solingen i wprowadzając go w obowiązki. W inne sprawy wtajemniczył go żydowski oficer SS Leopold von Mildenstein, przyjaciel syjonistów, który opracował plan mający na celu „wzbudzenie u możliwie największej liczby Żydów chęci wyjazdu do Palestyny”. Gdy koledzy z SS dziwili się, co szuka w ich organizacji Żyd Eichmann odznaczający się typowym semickim nosem („przecież on ma na gębie klucz do synagogi”), słyszeli w odpowiedzi: „Nie gadać tyle! Rozkaz fuehrera!” Każdy rozumiał, bo fuehrer miał zawsze rację. Więc Eichmann bez przeszkód mógł ze swego berlińskiego biura rozwinąć szeroką działalność, za którą, jak stwierdził, na początku lat sześćdziesiątych podczas procesu w Jerozolimie jego obrońca Servatius, powinien otrzymać order. A mianowicie za jego niezwykłe zasługi dla żydowskiej kolonizacji Palestyny. Badacz nazwisk Gerhard Kessler pisał w swojej pracy opublikowanej w 1935 roku, że nazwisko „Eichmann” pochodzi z początku XIX wieku, kiedy to wielu Żydów przybierało nowe nazwiska, „aby oderwać się od swych przodków i od historii swojego narodu”. Gestapo Heydricha nawiązało ścisłe stosunki z żydowską organizacją Hagana działającą w Palestynie. Było to całkiem logiczne, gdyż według Eichmanna „wszystkie partie i związki zrzeszone w Światowej Organizacji Syjonistycznej są nadzorowane przez jedną centralną instancję, która odgrywa niezwykle ważną rolę w życiu politycznym Żydów. Nosi ona nazwę Hagana, co oznacza samoobronę „. Jeden z palestyńskich syjonistów prowadzący w Berlinie negocjacje ze służbą bezpieczeństwa Heydricha nazywał się Schkolnik. Był to późniejszy premier Izraela Levi Eszkol, który latem 1965 roku wyjawił tygodnikowi „Der Spiegel”: „Przebywałem tam krótko w początkowym okresie rządów Hitlera „. Komendant Hagany, urodzony w Polsce, Feivel Polkes spotkał się z hauptscharfuehrerm SS Adolfem Eichmannem po raz pierwszy w lutym 1937 roku. Obaj Żydzi zawarli porozumienie i wypili bruderszaft w winiarni „Traube ” niedaleko Zoo. Eichmann wręczył Polkesowi pisemne oświadczenie: „Wywierany będzie nacisk na ogólnokrajowe przedstawicielstwo Żydów w Niemczech, aby zobowiązywało emigrujących Żydów do wyjazdu do Palestyny, a nie do jakiegokolwiek innego kraju. Leży to całkowicie w interesie Niemiec i gestapo przedsięwzięto już odpowiednie kroki.” Feivel Polkes zaprosił swojego nowego przyjaciela Eichmanna do starej ojczyzny. 2 października 1937 roku w Haifie redaktor gazety „Berliner Tageblatt” nazwiskiem Eichmann zszedł na ląd z pokładu „Romanii”. Pan redaktor pragnął rozejrzeć się nieco po kraju. Zobaczył wiele ciekawych rzeczy, porozmawiał z wieloma ludźmi i po powrocie zameldował: „Narodowe kręgi żydowskie są bardzo zadowolone z radykalnej polityki niemieckiej w stosunku do Żydów, gdyż dzięki niej liczba ludności żydowskiej w Palestynie wzrosła do tego stopnia, że w dającej się przewidzieć przyszłości będzie tu więcej Żydów niż Arabów”. Gminy Żydowskie w Berlinie i wszystkich wielkich miastach Rzeszy organizowały kursy hebrajskiego i przygotowywały przede wszystkim młodych Żydów do „Alijah”, czyli emigracji do Palestyny. Centralny Komitet Pomocy i Odbudowy przekształcił się w Ogólnokrajowe Przedstawicielstwo Żydów Niemieckich , które ostatecznie nazwało się Ogólnokrajowym Zrzeszeniem Żydów w Niemczech i wraz z urzędem Eichmanna koordynowało emigrację Żydów do Palestyny. Panowała pełna harmonia, nie było żadnych scysji czy konfliktów. Raaman Melitz z Jerozolimy ustalił liczby dla punktu zbornego w Niederschoenhausen: „82% wyjechało do Palestyny, 9% do Brazylii, 7 % do Południowej Afryki, 1% do USA i 1% do Argentyny”. Przy poparciu władz państwowych młodzi Żydzi przygotowywali do nowego życia w Palestynie na rolniczych i rzemieślniczych kursach w Waidhofen nad rzeką Ybbs, w Altenfelden w Górnej Austrii, w Ruednitz koło Berlina i w Schwiebichen na Śląsku.Z Rexingen w Wirtembergii wszyscy Żydzi w liczbie 262 wyemigrowali do Palestyny. Po wojnie wrócił tylko jeden. Do wybuchu wojny z 500.000 Żydów wyemigrowało ponad 300.000 w większości młodych i energicznych ludzi………