Połączenie strategicznej dalekowzroczności Chin i znakomitej dyplomacji, z jednej strony, z nieporadnością USA i Europy Zachodniej z drugiej, doprowadziło do coraz silniejszego sojuszu dwóch rywali geopolitcznych, Rosji i Chin – przypomina Graham Allison, profesor na Harvard Kennedy School, na łamach The National Interest.

Rok przed swoją śmiercią w 2017 roku, jeden z czołowych amerykańskich strategów, Zbigniew Brzeziński, bił na alarm. Analizując zagrożenia dla amerykańskiego bezpieczeństwa, „najniebezpieczniejszym scenariuszem”, ostrzegł, byłaby „wielka koalicja Chin i Rosji (…) zjednoczona nie przez ideologię, ale przez komplementarne poczucie krzywdy”. Ta koalicja „będzie przypominać skalę wyzwania, którym kiedyś był blok sowiecko-chiński, choć tym razem Chiny byłyby prawdopodobnie liderem, a Rosja stronnikiem”.



Niewielu odnotowało wówczas jego napomnienia. Jeszcze mniej rozpoznaje obecnie, jak szybko ta wielka harmonia pokrzywdzonych przenosi się z obszaru hipotezy w kierunku tego, co może wkrótce stać się faktem geostrategicznym. Na przekór długo utrzymywanym przekonaniom zachodnich analityków i ogromnym różnicom strukturalnym, Pekin i Moskwa zbliżają się do siebie, by sprostać temu, co każde z nich uważa za „amerykańskie zagrożenie”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Dla dwóch dumnych narodów o długiej pamięci historycznej, ich konwergencja służy również jako rodzaj kosmicznej zemsty na dyplomatycznym manewrze Richarda Nixona i Henry’ego Kissingera przeprowadzonym pół wieku temu. Kiedy Nixon został prezydentem (w 1969 r.), on i jego doradca ds. bezpieczeństwa narodowego, Kissinger, dążyli do nawiązania stosunków dyplomatycznych z komunistycznymi Chinami w celu poszerzenia podziału między nimi a Związkiem Radzieckim, który słusznie postrzegali jako zagrożenie egzystencjalne.

Nawet obserwując, jak komuniści wzniecają „wojny narodowego wyzwolenia” na całym świecie, Nixon i Kissinger zaakceptowali strategiczny pogląd George’a F. Kennana na temat strategii powstrzymywania: nacjonalizm miałby okazać się solidniejszym filarem niż komunizm. Uznali również, że pęknięcie bloku wschodniego między Związkiem Radzieckim i jego młodszym chińskim partnerem może zostać poszerzone przez zręczną dyplomację USA kosztem Sowietów.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Rosja i Chiny tworzą sojusz

Wiemy, jak skończyła się ta historia, dlatego trudno dziś zrozumieć, jak radykalna wydawała się ta myśl w 1969 roku, chociaż Nixon już rok wcześniej pisał na łamach Foreign Affairs: „Nie ma miejsca na tej małej planecie dla miliarda jej potencjalnie najzdolniejszych mieszkańców, żyjących w gniewnej izolacji”. Gdyby Nixon poprosił swój  rząd o rozważenie możliwości nawiązania przez USA stosunków z komunistycznymi Chinami, opcja ta bez wątpienia zostałaby odrzucona jako nie tylko nierealistyczna, ale i niesłuszna. Zamiast tego, w pelerynie-niewidce godnej samego Harry’ego Pottera, Nixon wysłał Kissingera do Pekinu na szereg spotkań tak tajnych, że nawet jego sekretarze stanu i obrony nie byli ich świadomi. Ostatecznie doprowadziło to do historycznej wizyty Nixona w 1972 r. w Chinach, uznania Pekinu (a nie Tajpej) za ich stolicę i do niełatwych, ale selektywnie efektywnych relacji, które przyczyniły się do ostatecznej klęski Imperium Zła.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Manewr Nixona-Kissingera jest obecnie znany jako „granie chińską kartą”. Dzisiaj powinniśmy zapytać: czy Chiny Xi Jinpinga „grają rosyjską kartą?”.

Ta myśl zdaje się być dla niektórych strategów w Waszyngtonie czymś dziwacznym. Sekretarz brony James Mattis wielokrotnie podkreślał, że sojusz ​​Moskwy i Pekinu „nie jest spajany przez pokrywające się interesy”, a różnice w narodowych interesach, wartościach i kulturach obu krajów są bardzo wyraźne. Gdy rosyjscy stratedzy myślą o dłuższej perspektywie, muszą patrzeć na Chiny z konsternacją. Dzisiejsza mapa wyznacza granicę między Rosją a Chinami, która pozostawia po sobie dużą część tego, co było w dawnych wiekach po rosyjskiej stronie podziału. Ta granica wielokrotnie była świadkiem brutalnych starć, ostatnie w 1969 roku.

Biorąc pod uwagę te realia strukturalne, perspektywa chińsko-rosyjskiego sojuszu na dłuższą metę jest niewątpliwie ponura. Ale przywódcy polityczni żyją tu i teraz. Pozbawieni możliwości na Zachodzie, jaką alternatywę mają Rosjanie, jeśli nie na Wschodzie? Co więcej, podczas gdy historia rozdaje karty, to ludzie tymi kartami grają, czasem nawet praktykując osobliwą sztukę znaną we wcześniejszych epokach jako dyplomację. Połączenie strategicznej dalekowzroczności Chin i znakomitej dyplomacji, z jednej strony, z nieporadnością USA i Europy Zachodniej z drugiej, doprowadziło do coraz silniejszego sojuszu dwóch rywali geopolitycznych, Rosji i Chin.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W stosunkach międzynarodowych elementarne założenie głosi: „wróg mojego wroga jest moim przyjacielem”. Równowaga sił – militarnych, gospodarczych, wywiadowczych, dyplomatycznych – między rywalami jest bardzo istotna. O ile Chinom udaje się przekonać Rosję, by ta stanęła po ich stronie, o tyle zwiększa się znaczenie Chin, supermocarstwo nuklearne staje obok supermocarstwa gospodarczego.

Amerykańscy prezydenci od czasu Billa Clintona nie tylko lekceważyli powstawanie tej „koalicji pokrzywdzonych”, lecz nawet nieumyślnie, ale bezsprzecznie, doprowadzili do jej powstania. Rosja wyłoniła się po upadku Związku Radzieckiego w 1991 roku z przywódcą chcącym „pogrzebać komunizm”, jak ujął to Borys Jelcyn i dołączyć do Zachodu. Historia tego, jak osiągnęliśmy dzisiejszy poziom wrogości, jest długa, usłana błędami wszystkich stron. Decyzja administracji Clintona z 1996 r. o rozszerzeniu NATO w kierunku granic Rosji, jak zauważył Kennan, była „najgroźniejszym błędem polityki amerykańskiej w całej erze postzimnowojennej”. Przewidywał, że konsekwencją będzie Rosja, która „prawdopodobnie będzie szukać gdzie indziej gwarancji bezpiecznej i pełnej nadziei przyszłości dla siebie”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Władimir Putin i Xi widzieli prowadzoną przez USA wojnę na Bałkanach (w tym „przypadkowe” zbombardowanie chińskiej ambasady w Belgradzie w 1999 r.), wspierane przez Zachód „kolorowe rewolucje” obalające rządy w Gruzji, a następnie na Ukrainie, a nawet sekretarz stanu Hillary Clinton zachęcają do ulicznych protestów w 2011 roku przeciwko wynikom rosyjskich wyborów parlamentarnym. Putin wcale potrzebuje paranoi, by wierzyć w to, że Stany Zjednoczone próbują go obalić.

Podczas gdy presja Stanów Zjednoczonych w stosunku do Rosji spotęgowała się wraz z nałożonymi sankcjami po aneksji Krymu przez i wysiłki dyplomatyczne zmierzające do „odizolowania” Rosji, Chiny otworzyły drzwi. Podczas gdy Stany Zjednoczone i Europa Zachodnia stosowały bolesne środki, Chiny oferowały pocieszenie. Szczególnie, gdy Stany Zjednoczone próbowały „osobiście” pozbyć się Putina, Xi znalazł sposób na okazanie głębokiego szacunku. Zwróćmy uwagę na to, co faktycznie wydarzyło się w stosunkach chińsko-rosyjskich w siedmiu wymiarach: postrzegania zagrożeń, relacji między przywódcami, oficjalnego oznaczania drugiego, współpracy wojskowej i wywiadowczej, sojuszu gospodarczego, koordynacji dyplomatycznej i orientacji elit.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Kiedy rosyjcy lub chińscy przywódcy odpowiedzialni za bezpieczeństwo narodowe myślą o obecnych zagrożeniach, widmo, które widzą, to Stany Zjednoczone. Uważają, że Stany Zjednoczone nie tylko podważają ich interesy w Europie Wschodniej czy na Morzu Południowochińskim, ale aktywnie starają się podkopać ich autorytarne reżimy. Rzeczywiście, Putin i Xi podobno porównują notatki na temat sposobów, w jakie Waszyngton pracuje nad osłabieniem kontroli każdego przywódcy w jego własnym społeczeństwie, a nawet obaleniem go.

W kontraście do pogardy Baracka Obamy wobec Putina i oskarżeń Donalda Trumpa, że Chiny „gwałcą Amerykę”, Xi przekonał Putina, że ​​są „najlepszymi kumplami”. Do której stolicy Xi udał się podczas swojej pierwszy podróży zagranicznej jako prezydent? Do Moskwy. Który zagraniczny przywódca mówi bezpośrednio po Xi na każdym międzynarodowym spotkaniu, którego gospodarzem są Chiny? Putin. Jak zauważył Putin na początku tego roku, jedynym przywódcą na świecie, z którym obchodził swoje urodziny, był Xi. Przyznając chiński „Medal Przyjaźni” Putinowi, Xi nazwał rosyjskiego prezydenta swoim „najlepszym, najbliższym przyjacielem”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Oficjalne dokumenty bezpieczeństwa narodowego USA określają Rosję i Chiny mianem „strategicznych konkurentów”, „strategicznych przeciwników”, a nawet „wrogów”. Coraz częściej te państwa są wymieniane w jednym zdaniu, jakby były bliźniętami. Zgodnie ze strategią bezpieczeństwa narodowego Trumpa: „Chiny i Rosja rzucają wyzwanie amerykańskiej potędze, wpływom i interesom, próbując podkopać amerykańskie bezpieczeństwo i dobrobyt”. Oba państwa są oskarżane o przeprowadzanie poważnych „operacji wpływu” przeciwko Stanom Zjednoczonym i ingerowanie w wybory w USA.

Z kolei chińskie i rosyjskie dokumenty bezpieczeństwa narodowego nazywają ich relacje „kompleksowym strategicznym partnerstwem”. Według Xi jest to „najważniejsza na świecie dwustronna relacja i najlepsza relacja między dużymi krajami”. Ambasador Chin w Rosji, Li Hui, mówi: „Chiny i Rosja są teraz razem jak usta i zęby”. Słowa używane przez rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych to „kompleksowe, równe i oparte na zaufaniu partnerstwo i strategiczna współpraca”. Nawet samiec alfa Putin, znalazł pomysłowy sposób na publiczne uznanie mniejszej roli Rosji w tym partnerstwie, mówiąc, że „główna walka, która obecnie ma miejsce, toczy się o globalne przywództwo i nie zamierzamy kontestować Chin w tej sprawie”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Większość amerykańskich ekspertów lekceważy chińsko-rosyjską współpracę wojskową. Komentując tegoroczne bezprecedensowe ćwiczenia wojskowe, w których 3 tys. chińskich żołnierzy dołączyło do 300 tys. Rosjan w ćwiczeniu scenariuszy konfliktu z NATO w Europie Wschodniej, sekretarz obrony Mattis powiedział: „Nie widzę niczego, co w dłuższej perspektywie miałoby zbliżyć Rosję i Chiny”.

Zobacz także: Lekkomyślna polityka Trumpa zbliża Rosję i Chiny

Powinien więc bardziej uważnie się przyglądać. To, co powstało, to coś, co były rosyjski oficjel bezpieczeństwa narodowego określił jako „funkcjonalny sojusz wojskowy”. Rosyjskie i chińskie sztaby generałów prowadzą obecnie szczerą, szczegółową dyskusję na temat zagrożenia, jakie amerykańska modernizacja nuklearna i obrona rakietowa stwarzają dla każdego z ich strategicznych środków odstraszana. Przez dziesięciolecia, sprzedając broń do Chin, Rosja starała się wstrzymywać eksport najbardziej zaawansowanych technologii. Już nie. W ostatnich latach nie tylko sprzedała Chinom najbardziej zaawansowane systemy obrony powietrznej, S-400, ale nawet aktywnie współpracowała z Chinami przy wspólnych działaniach badawczo-rozwojowych w zakresie silników rakietowych i dronów. Wspólne ćwiczenia wojskowe marynarki wojennej na Morzu Śródziemnym w 2015 r., Morzu Południowochińskim w 2016 r. i Morzu Bałtyckim w 2017 r. są porównywalne z ćwiczeniami wojskowymi USA i Indii. Jak zauważył jeden z moich chińskich kolegów, jeśli Stany Zjednoczone znalazłyby się w konflikcie z Chinami na Morzu Południowochińskim, czego Pekin będzie oczekiwał od Putina na Morzu Bałtyckim?

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W swojej dyplomacji Rosja i Chiny odzwierciedlają relacje między dwoma przywódcami. W ważnych sprawach międzynarodowych koordynują swoje stanowiska. Na przykład, podczas głosowania w Radzie Bezpieczeństwa ONZ zgadzają się w 98% przypadkach. Rosja poparła wszystkie chińskie weta od 2007 roku. Oba państwa współpracowały, aby stworzyć i wzmocnić nowe organizacje, które rywalizują z tradycyjnymi organizacjami międzynarodowymi kierowanymi przez Amerykanów, w tym Szanghajską Organizację Współpracy i BRIC. Dla Rosjanina, który chce odwiedzić Chiny, uzyskanie wizy trwa jeden dzień; do odwiedzenia Stanów Zjednoczonych potrzeba trzystu dni na rozmowę dotyczącą wniosku wizowego.

Gospodarczo, Rosja powoli, ale zdecydowanie przestawia się na wschód. Chiny wyparły Stany Zjednoczone i Niemcy jako główny partner handlowy Moskwy. Dziś Chiny są głównym nabywcą rosyjskiej ropy naftowej. Dziesięć lat temu wszystkie gazociągi w Rosji płynęły na zachód. Po zakończeniu budowy gazociągu „Potęga Syberii” w 2019 r. Chiny staną się drugim co do wielkości rynkiem dla rosyjskiego gazu, tuż za Niemcami.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Gdy inspirowane przez Stany Zjednoczone sankcje zachodnie wykluczyły Rosję z amerykańskich rynków denominowanych w dolarach, jej stosunki z Chinami pozwoliły nadal kupować i sprzedawać. W obecnym amerykańskim dążeniu, by zapobiec sprzedaży irańskiej ropy, Rosja handluje towarami w zamian za irańską ropą naftową, a następnie sprzedaje ją na rynkach międzynarodowych, w tym do Chin.

Tymczasem rosyjskie elity nadal patrzą na Zachód. Są przede wszystkim Europejczykami w swojej kulturze, historii, religii i marzeniach. Bogaci Rosjanie kupują drugie (i trzecie) domy w Londynie, Nowym Jorku i na Francuskiej Riwierze. Mówią po angielsku i podróżują do Paryża, Nowego Jorku lub Londynu. Wielu z nich ma dzieci, które żyją na Zachodzie. Zmiany kulturowe są trudne i powolne. Ale oligarchowie, którzy obecnie uważają się za cele sankcji, które uniemożliwiają im prowadzenie interesów w Stanach Zjednoczonych, szukają alternatywy. A niektórzy czołowi myśliciele Rosji zmieniają melodię. Honorowy przewodniczący rosyjskiej Rady ds. Polityki Zagranicznej i Obronnej, Siergiej Karaganow, twierdzi, że „obecnie okcydentalista jest pozostacią z przeszłości. Ci, którzy patrzą w przyszłość, najbardziej wykazują zainteresowanie Wschodem”. Sondaże w tym roku pokazują, że 69% Rosjan ma negatywny pogląd na Stany Zjednoczone, podczas gdy ten sam odsetek Rosjan ma pozytywny pogląd na Chiny. Na pytanie „kim są ich wrogowie”, dwie trzecie Rosjan wskazuje na Stany Zjednoczone, uznając je za największego wroga w Rosji. Tylko dwa procent Rosjan postrzega Chiny jako swojego wroga.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Poczucie krzywdy jest silnym motywatorem; szacunek może mieć duża siłę przyciągania. Według Putina największą geopolityczną katastrofą XX wieku był rozpad Związku Radzieckiego. Kto był odpowiedzialny za ten upadek? W umyśle Xi „wiek upokorzenia” w Chinach skończył się, gdy partia komunistyczna pokonała partię nacjonalistyczną w krwawej wojnie domowej. Który kraj wspierał tych nacjonalistów i nadal dozbraja ich wyspiarską fortecę na Tajwanie? W kontekście tej historii, gdy przypatrujemy się temu, jak obecnie postępują Stany Zjednoczone, należy postawić pytanie, czy ostrzeżenie Brzezińskiego o „najniebezpieczniejszym scenariuszu” może wkrótce stać się faktem?

Graham Allison

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Graham Allison: Strategiczny sojusz Chin i Rosji to nie mrzonka, lecz fakt
Oceń ten artykuł

Reklama




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz