Dobra robota, panie prezydencie Trump! Udało się panu stworzyć podstawy wielkiego chińsko-rosyjskiego sojuszu. Celem mądrej dyplomacji jest dzielenie wrogów, a nie ich zbliżanie – podkreśla Eric Margolis na łamach Unz.com.

Ta epicka pomyłka ma miejsce w czasie, kiedy USA wydają się szykować do akcji militarnej w Syrii, skierowanej przeciwko działającym tam rosyjskim i syryjskim siłom zbrojnym. Wymówką, jak poprzednio, będą operacje typu false flag – ataki za pomocą chloru, substancji chemicznej szeroko stosowanej w regionie do oczyszczania wody. Wygląda na to, że fałszywe ataki zostały już sfilmowane.

Tymczasem około 303 tys. żołnierzy rosyjskich, chińskich i mongolskich przeprowadza ogromne manewry we wschodniej Syberii i ćwiczenia morskie na Morzu Japońskim i Morzu Ochockim. Ten ostatni, odizolowany akwen arktycznej wody, jest bastionem rosyjskiej Floty Pacyficznej, w skład której wchodzą również okręty podwodne uzbrojone w głowice nuklearne. Co ciekawe, prezydent Władimir Putin, który uczestniczył w grach wojennych ze swoim chińskim odpowiednikiem, Xi Jinpingiem, właśnie zaproponował zakończenie wojny między Rosją i Japonią, która trwała od 1945 roku. Zaproponował także jakąś transakcję, aby rozwiązać bardzo złożoną sytuację, czyli problem okupowanych przez Rosję Wysp Kurylskich (Terytoria Północne w Japonii), które od wojny trapiły stosunki Moskwa-Tokio. Wyspy Kurylskie kontrolują wyjście i wejście do Morza Ochockiego.

Podczas obecnych manewrów, Rosja wykorzystała 30 tys. pojazdów wojskowych i 1000 samolotów bojowych. Chiny wniosły 3,2 tys. żołnierzy, 30 samolotów bojowych i jednostek marynarki wojennej. Większość sprzętu rozmieszczonego w ramach ćwiczeń Wostok-18 to broń najnowszej generacji. Piechota rosyjska i chińska, artyleria i siły pancerne wyglądały imponująco i gotowe do walki. Dlaczego te ogromne ćwiczenia odbywały się na dalekiej wschodniej Syberii? Po pierwsze dlatego, by Chiny mogły wesprzeć je swoimi siłami w pobliżu swojego terytorium. Po drugie, jako możliwe ostrzeżenie dla Stanów Zjednoczonych, przed inwazją na Koreę Północną, która znajduje się tuż na południu i graniczy zarówno z Chinami, jak i z Rosją. Po trzecie, jako dowód na polepszenie skuteczności Rosji i chińskich sił zbrojnych oraz jako ostrzeżenie dla USA i NATO przed walką z Rosją o Ukrainę, Syrię lub Morze Czarne.

Pekin i Moskwa sygnalizowały nową entente cordiale, zaprojektowaną w celu przeciwstawienia się lekkomyślnym ambicjom militarnym administracji Trumpa, która dudni o wojnie w Syrii i interwencji m.in w Wenezueli. W Rosji i Chinach istnieje przeświadczenie, że Biały Dom Trumpa upaja się własną mocą i nie jest w stanie zrozumieć konsekwencji swoich działań wojskowych, co ukazały niedawna wydarzenia. Wygląda na to, że Rosja i Chiny przezwyciężyły swoją historyczną nieufność i wzajemną niechęć. W wyobraźni wielu Rosjan, Chiny często wydają się być nowoczesną inkarnacją mongolskich hord z przeszłości, które utrzymywały starożytną Ruś w feudalnym niewolnictwie. Rosjanie wciąż nazywają Chiny Kitai lub Cathay.

Zobacz także: Nie będzie amerykańsko-rosyjskiego sojuszu przeciwko Chinom

Dla Chińczyków, Rosja jest groźną potęgą, która wydarła im duże części wschodniej Syberii w XIX wieku. Dziś Rosja obawia się, że 1,4 miliarda Chińczynków pewnego dnia zaleją rosyjski Daleki Wschód, który ma tylko 6,2 miliona mieszkańców rozrzuconych po ogromnym, w większości pustym regionie, który jest jednym z najmniej zamieszkałych obszarów na świecie. W latach sześćdziesiątych, kiedy Związek Radziecki i Chiny były ideologicznymi wrogami, obie strony często ścierały się wzdłuż swoich granicznych rzek, Amur i Ussuri. O mały włos nie wybuchła wojna na pełną skalę na granicy liczącej 4000 km – w czasie, gdy USA zaatakowały Wietnam, aby rzekomo “powstrzymać chińsko-sowiecką agresję”. CIA była tak źle poinformowana jak obecnie.

Władimir Putin i Xi Jinping uczestniczyli w wielkim pokazie sił wraz ze swoimi sztabami wojskowymi. Ta trwająca tydzień wojskowa impreza, największe rosyjskie gry wojenne od prawie czterdziestu lat, przyćmiła mniejsze ćwiczenia wojskowe, jakie NATO organizuje na Ukrainie. Przesłanie ze wschodniej Syberii było jasne: nieokiełznana wrogość i wojowniczość Waszyngtonu powodują, że jego wrogowie stają ramię w ramię. Jedna trzecia armii rosyjskiej właśnie przeniosła się z Europy na Daleki Wschód w ramach gier wojennych. Chiński smok, o którym ostrzegał Napoleon, właśnie się budzi.

Eric Margolis

3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. jazmig
    jazmig :

    Chińczyków i Rosjan zbliżył Obama, a nie Trump. Sankcje na Rosję i jednocześnie organizacja rewolucji parasolek w Hogkongu zbliżyły do siebie obydwa kraje.

    Co nie zmienia faktu, że Trump postępuje podobnie głupio awanturując się z Rosją i Chinami jednocześnie.

  2. Tutejszym
    Tutejszym :

    Sojuszu pomiędzy FR a CHRL nie było, nie ma i nie będzie.
    Konflikt pomiędzy tymi krajami o Syberię jest nieuchronny.
    Chiny nie pogodziły się i nie pogodzą z utratą zagrabionych przez Rosję ziem.
    Syberię już teraz zasiedlają Chińczycy wypierając Rosjan, inwazja trwa.
    Autor artykułu (moim zdaniem) jest zadaniowym idiotą.