Przypominamy tradycje wielkanocne: chodzenie z konopielką

Chodzenie z konopielką to dawny zwyczaj wiosennego kolędowania, związany z Wielkanocą i rozpoczęciem nowego roku agrarnego. Występował głównie na Podlasiu, Suwalszczyźnie oraz na pograniczu polsko-białoruskim, a także w regionach wileńskim i solecznickim. Obrzęd ten, dziś odtwarzany przez zespoły ludowe, przez wieki stanowił ważny element życia społecznego wsi.

Istotą zwyczaju było składanie życzeń gospodarzom i domownikom przez grupy mężczyzn zwanych wołoczebnikami. Tworzyli oni tzw. kompanie, liczące zazwyczaj kilkanaście osób. W ich skład wchodzili głównie kawalerowie, choć uczestniczyli także mężczyźni żonaci. Na czele grupy stał zapiewajło – osoba najlepiej znająca repertuar pieśni oraz mieszkańców odwiedzanych domów.

Kolędowanie rozpoczynano w niedzielę wielkanocną po południu i trwało ono przez całą noc aż do poranka poniedziałku wielkanocnego. Wołoczebnicy odwiedzali kolejne gospodarstwa, prosząc o pozwolenie na wejście i wykonanie śpiewów. Najpierw śpiewano pieśni religijne, nawiązujące do zmartwychwstania, następnie przechodzono do właściwych pieśni włóczebnych.

Konopielki, od których zwyczaj wziął nazwę, były pieśniami o charakterze życzeniowo-zalotnym. Ich teksty często rozpoczynały się od motywu „małej, cienkiej konopielki”, a całość miała formę zwrotkową z powtarzającymi się refrenami. Treść pieśni dostosowywano do adresatów: gospodarzom życzono zdrowia i obfitych plonów, pannom – szybkiego zamążpójścia, a kawalerom powodzenia w miłości. W pieśniach pojawiały się również wątki religijne i postaci świętych, zwłaszcza św. Jerzego, opiekuna urodzaju.

Kolędnikom towarzyszyła muzyka – najczęściej grano na harmonii, skrzypcach lub harmonijce ustnej. W zamian za życzenia gospodarze obdarowywali ich jedzeniem, najczęściej jajkami, kiełbasą lub pieczywem, a także alkoholem. Odmowa poczęstunku była źle widziana – w takiej sytuacji wołoczebnicy śpiewali złośliwe przyśpiewki, którym przypisywano moc przynoszenia nieszczęścia.

Zakończeniem obrzędu była wspólna zabawa organizowana we wtorek po Wielkanocy. Uczestniczyli w niej kolędnicy oraz zaproszone dziewczęta, a poczęstunek przygotowywano z darów zebranych podczas obchodów. Zwyczaj ten pełnił więc nie tylko funkcję magiczno-życzeniową, lecz także integracyjną.

Choć chodzenie z konopielką zanikło w latach 60. XX wieku, obecnie podejmowane są próby jego odtworzenia. Dzięki działalności ośrodków kultury i zespołów ludowych tradycja ta powraca jako ważny element dziedzictwa regionu.

Czytaj też:

Przypominamy tradycje wielkanocne: Siuda Baba. Słowiańska kapłanka, która schodziła do wsi po swoją następczynię

Przypominamy tradycje wielkanocne: pogrzeb żuru i śledzia – kujawski rytuał końca postu

Przypominamy tradycje wielkanocne: „Judaszki” wpisywały się w przedchrześcijański model rytuałów wiosennych

Kresy.pl / PAP

Tagi: , ,
forma płatności