Neokonserwatywna wizja świata

Neokonserwatywna wizja świata zakłada, że Stany Zjednoczone mogą robić, co chcą, ponieważ stoją wyżej moralnie oraz mają większe możliwości egzekwowania pożądanych standardów zachowania. Taki punkt widzenia mógłby być zrozumiały, gdyby Waszyngton gotów był działać w sposób bezinteresowny (aby promować standardy ogólnie akceptowalne przez społeczność międzynarodową, podobnie do działalności Organizacji Narodów Zjednoczonych), lecz staje się czymś odrażającym, gdy Stany Zjednoczone odmawiają oceniania siebie przez pryzmat wartości, których rzekomo bronią. Dlatego też opinia światowa uważa, że to ​​Waszyngton, a nie Rosja czy Chiny, jest największym zagrożeniem dla pokoju na świecie. Z tego też powodu Stany Zjednoczone plasują się na samym końcu rankingu krajów ocenianych pozytywnie” – ocenia były oficer CIA, Philip Giraldi, na łamach Strategic Culture.

Każda narracja musi się gdzieś zacząć i tu leży neokonserwatywna sztuczka. W przypadku takiego kraju jak Iran, twierdzi się, że Irańczycy muszą zostać powstrzymani, ponieważ (a) destabilizują region (b) budują szyicki most lądowy do Morza Śródziemnego (c) wspierają terroryzm (d) potajemnie budują broń jądrowa i (e) produkują pociski balistyczne, które będą w stanie przenosić broń jądrową. Ustanawiając założenie irańskiego zagrożenia jako podstawę do dyskusji, całkowicie unika się konieczności wykazania, że ​​Iran faktycznie robi którąkolwiek z tych rzeczy, co jest o tyle istotne, gdyż każdy z tych punktów jest albo fałszywy, albo może być łatwo podważony.

To samo dotyczy Syrii, w przypadku której argumentuje się, że kraj ten staje się satrapią Iranu i że wojska amerykańskie są w kraju, aby pokonać terrorystów. W rzeczywistości, w Damaszku funkcjonuje legalny rząd, który jest niezależny od Iranu i to obecność amerykańskich żołnierzy jest obecnie całkowicie nielegalna, ponadto wspiera niektórych terrorystów, z którymi rzekomo ma walczyć. Lecz przyznanie się do tych faktów, byłoby czymś nie do zaakceptowania, ponieważ zrujnowałoby neokonserwatywny dyskurs.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Niedawny artykuł Breta Stephensa na łamach „The New York Times”, zatytułowany „Aby powstrzymać Iran, należy uratować Idlib”, dotyczący sytuacji w Syrii, pokazuje, co jest nie tak z neokonserwatywnym myśleniem. Stephens jest zaciekłym syjonistą, który mieszkał w Izraelu i był w latach 2002-2004 redaktorem naczelnym „Jerusalem Post”, wówczas prawicowej gazety w języku angielskim. Wciąż popiera decyzję o inwazji na Irak i przewidywalnie ogłosił, że porozumienie nuklearne z Iranem jest gorsze niż porozumienie z Monachium z 1938 r. z Adolfem Hitlerem. Dla takich ludzi jak Stephens, zawsze jest rok 1938.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Comeback neokonserwatystów do administracji Trumpa

Innymi słowy, Stephens nie jest osobą, która interesuje się tym, co się dzieje w Syrii lub w Iranie. W swoim artykule twierdzi, że Stany Zjednoczone muszą działać zdecydowanie, aby zapobiec, podjętej przez syryjski, rząd próbie odzyskania, zamieszkałej przez terrorystów, prowincji Idlib. Dlaczego? Ponieważ, jeśli tego nie zrobią, Iran i Rosja zostaną wzmocnione, a Stany Zjednoczone zostaną osłabione. Stephens uważa, że „najważniejszym priorytetem na Bliskim Wschodzie jest udaremnienie nuklearnych i regionalnych ambicji Iranu”. Pyta: „Dlaczego więc [Administracja Trumpa] tak niechętnie podejmuje działania przeciwko najbardziej zuchwałym zagrywkom Teheranu w Syrii?”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Stephens wyjaśnia: „Jak dotąd, strategiczne konsekwencje powinny być oczywiste. Iranowi uda się skonsolidować szyicki półksiężyc rozciągający się od Bandar Abbasu nad Zatoką Perską do Doliny Bekaa w Libanie. Rosji uda się odzyskać pozycję militarnego zwycięzcy na Bliskim Wschodzie i dyplomatycznego pośrednika. Hezbollah, już dominujący gracz polityczny w Libanie, jeszcze bardziej rozszerzy swoje wpływy w Syrii. Co się zaś tyczy Asada, to udowodni on, że wspólnota cywilizowanych narodów pozwala unikać odpowiedzialności za morderstwa”.

Co powinien zrobić Waszyngton i jego sojusznicy? „Stany Zjednoczone mogą zniszczyć wszystko, co pozostało z Syryjskich Sił Powietrznych i zbombardować pasy startowe (…) Jeśli Asad będzie się jeszcze ruszać, celem powinny być jego prezydenckie pałace. Następnie sam Asad, który do tego czasu zostanie  dostatecznie ostrzeżony. Najważniejszym celem powinno być jednak udowodnienie, że USA mają zdolność i wolę do osiągnięcia podstawowych celów polityki zagranicznej za stosunkowo rozsądną cenę”.

W języku włoskim występuje słowo „pazzo”. Oznacza szaleństwo, ale w rzeczywistości ma nieco silniejsze znaczenie – urojenie, kompletny obłęd. Stephens kwalifikuje się do określenia tym słowem, przede wszystkim dlatego, że „społeczność cywilizowanych narodów” wydaje się się według niego składać ze Stanów Zjednoczonych i Izraela. Oba kraje bombardują i ostrzeliwują Syrię, mimo że Damaszek ani im nie groził, ani ich nie zaatakował. „Szyicki półksiężyc” został wymyślony przez Izrael i ciągle odwołują się do niego amerykańscy polityko-wazeliniarze i gadające głowy, jak Stephens. Irak jest w 60% szyicki, lecz reszta, w większości sunnickich mieszkańców, jest mocno zakorzeniona i walczy o utrzymanie swojej autonomii. Syria składa się z 75% sunnitów i 9% chrześcijan. Liban ma 27% sunnitów, 6% druzów i 40% chrześcijan. Prosta matematyka, Bret!

I czyż nie uroczo brzmi fragment o „osiąganiu kluczowych celów polityki zagranicznej za stosunkowo rozsądną cenę”? Zniszczenie sił powietrznych i lotnisk w kraju, wysadzenie w powietrze budynków rządowych i zabójstwo głowy państwa może być czymś rozsądnym dla fotelowych wojowników w Waszyngtonie, ale wygląda to zupełnie inaczej z punktu widzenia mieszkańców Syrii, gdzie większość uznałaby to za nielegalną agresję. Takie postępowanie jest zbrodnią wojenną.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Wracając do punktu wyjścia, wszystkie te bzdury mają na celu wzmocnienie narracji obozu śmierci i zniszczenia, która zaczyna się od tego, że czytelnik musi zaakceptować twierdzenie Stephensa, iż istnieje rzeczywiste zagrożenie, nawet jeśli go nie ma. Dobra robota, Panie Stephens!

Philip Giraldi

Oceń ten artykuł




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    gutek :

    W przypadku takiego kraju jak USA, twierdzi się, że Amerykanie muszą zostać powstrzymani, ponieważ (a) destabilizują świat (b) wspierają dyktatury, szerzą chaos i przekupują elity państw którymi zdalnei sterują (c) wspierają terroryzm (d) jawnie budują broń jądrowa i są jedynym na świecie państwem które jej użyło i (e) produkują pociski balistyczne, które będą w stanie przenosić broń jądrową.