Trump słusznie skrytykował amerykańskich partnerów w NATO za ich skąpy wkład finansowy we wspólne przedsięwzięcie. Żaden inny prezydent nie wykazał się taką odwagą. Ale wada NATO jest głębsza, a prezydent Trump musi pójść dalej. Doktryna „MAGA” o „Niezwyciężonej Samoobronie” powinna brzmieć jak mowa pożegnalna prezydenta Jerzego Waszyngtona: „nie ma nic ważniejszego nad to, by wykluczyć trwałe, nieprzyzwoite antypatie wobec poszczególnych narodów i namiętne przywiązania do innych, i że zamiast nich należy kultywować sprawiedliwe i przyjazne uczucia wobec wszystkich (…) Naszą prawdziwą polityką jest unikanie trwałych sojuszy z jakąkolwiek częścią obcego świata” – pisze Bruce Fein, były zastępca prokuratora generalnego w administracji prezydenta Ronalda Reagana na łamach The American Conservative.

Na szczycie NATO, prezydent Donald Trump powinien powiedzieć pozostałym 28 członkom, co kongresmen John Randolph z Wirginii powiedział greckim zwolennikom amerykańskiej pomocy wojskowej podczas ich wojny o niepodległość z Imperium Osmańskim: „Powiedzmy tym siedmiu milionom Greków: Broniliśmy się, gdy było nas tylko trzy miliony przeciwko potędze, w porównaniu z którą Turek jest owieczką. Idźcie i czyńcie podobnie”. Krótko mówiąc, prezydent Trump powinien powiedzieć innym krajom NATO, że Stany Zjednoczone nie będą już dłużej bronić ich przed zewnętrzną agresją, chyba, że Kongres wypowie wojnę zgodnie z konstytucyjnie wymaganą klauzulą Deklaracji Wojny z artykułu I, rozdziału 8, punktu 11.

Następnie Trump powinien ogłosić doktrynę w duchu „Make America Great Again” (MAGA) o nazwie „Niezwyciężona Samoobrona”. Oznacza to, że zaangażuje siły zbrojne tylko w samoobronie przeciwko faktycznym lub nieuchronnym agresorom w stosunku do Stanów Zjednoczonych, i tylko jeśli Kongres wypowie wojnę lub zaleci ofensywne użycie wojska. Powinien wyjaśnić, że Konstytucja zabrania prezydentowi inicjowania wojny opartej na traktatach lub umowach wykonawczych, i że choć życzy wszystkim wolności i swobody, będzie walczył tylko po to, by bronić tego, co jest nasze. Jeśli Trump tego nie zrobi, będzie działał jak jego poprzednicy, tak jakby był prezydentem świata, a nie prezydentem samych Stanów Zjednoczonych.

Artykuł V Traktatu Północnoatlantyckiego, który wymaga od sygnatariuszy, aby traktowali atak na jednego jako atak na wszystkich, nie może uchylić Konstytucji. Traktaty są ratyfikowane przez dwie trzecie większości w Senacie, ale Izba nie ma głosu, który jest wymagany do wypowiedzenia wojny. James Wilson, delegat na Konwencji Konstytucyjnej, a później sędzia Sądu Najwyższego, wyjaśniał konwencji ratyfikacyjnej w Pensylwanii: „Ten system nie sprawi, że zostaniemy wpędzeni do wojny; to jest obliczone tak, aby się przed nią uchronić. Nie będzie w mocy pojedynczego człowieka lub pojedynczego ciała ludzi, aby włączyć nas w taki niepokój, ponieważ możność wypowiedzenia wojny leży w gestii władzy ustawodawczej; taka deklaracja musi zostać złożona za zgodą Izby Reprezentantów; z tej sytuacji możemy wyciągnąć pewną konkluzję, że tylko nasz narodowy interes może nas wciągnąć w wojnę”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Senat odrzucił Traktat Wersalski, ponieważ w sposób niekonstytucyjny zobowiązał Stany Zjednoczone do obrony każdej granicy na świecie bez deklaracji wojny ze strony Kongresu. Aby uniknąć podobnej sytuacji, art. 43 Traktatu o Narodach Zjednoczonych wymaga deklaracji Kongresu, zanim Siły Zbrojne Stanów Zjednoczonych mogą zostać wykorzystane w walce pod auspicjami Rady Bezpieczeństwa ONZ. To pojmowanie jest wzmocnione przez sekcję 6 Ustawy o uczestnictwie w Narodach Zjednoczonych. Artykuł 11 traktatu NATO podobnie wymaga deklaracji Kongresu, aby bronić członków NATO przed agresją na podstawie Artykułu 5. A Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych potwierdził w sprawie Reid v. Covert (1957), że traktat nie może uchylić Konstytucji.

Trump słusznie skrytykował amerykańskich partnerów w NATO za ich skąpy wkład finansowy we wspólne przedsięwzięcie. Żaden inny prezydent nie wykazał się taką odwagą. Ale wada NATO jest głębsza, a prezydent Trump musi pójść dalej. Doktryna „MAGA” o „Niezwyciężonej Samoobronie” powinna brzmieć jak mowa pożegnalna prezydenta Jerzego Waszyngtona: „nie ma nic ważniejszego nad to, by wykluczyć trwałe, nieprzyzwoite antypatie wobec poszczególnych narodów i namiętne przywiązania do innych, i że zamiast nich należy kultywować sprawiedliwe i przyjazne uczucia wobec wszystkich (…) Naszą prawdziwą polityką jest unikanie trwałych sojuszy z jakąkolwiek częścią obcego świata”.

Brytyjski minister spraw zagranicznych Lord Palmerston wyraził podobne poglądy: „Nie mamy wiecznych sprzymierzeńców i nie mamy wiecznych wrogów. Nasze interesy są wieczne i trwałe, a naszym obowiązkiem jest podążanie za nimi”. Interes własny dyktuje politykę zagraniczną wszystkich narodów. Piętno Judasza Iskarioty nie jest czynnikiem odstraszającym, ponieważ zdrady w polityce zagranicznej są powszechne. Stany Zjednoczone nie są wyjątkiem. Nalegaliśmy na węgierskie powstanie przeciwko Związkowi Radzieckiemu w 1956 r., ale odmówiliśmy podniesienia palca przeciwko niegodziwemu sowieckiemu odwetowi. Zorganizowaliśmy powstanie kurdyjskie przeciwko Saddamowi Husajnowi w 1972 roku, ale wydaliśmy Kurdów na pastwę jego okrutnych kaprysów w 1975 roku, po tym, jak przywódcy irańscy i iraccy rozwiązali spór graniczny. Nalegaliśmy na powstanie szyitów w Iraku w 1991 r. przeciwko Saddamowi, a później patrzyliśmy bezczynnie, gdy sunnicki dyktator masakrował swój własny naród.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Szef NATO wzywa do zachowania jedności, której nie ma

W przeciwieństwie do tego, co powiedzieliby krytycy, doktryna „MAGA o Niezwyciężonej Samoobronie” nie zrodziłaby egzystencjalnych zagrożeń spowodowanych agresją chińską lub rosyjską. Przede wszystkim wątpliwe jest, aby nasze zobowiązania obronne wobec obcych narodów były konieczne, aby powstrzymać te państwa. Prezydent Jimmy Carter odwołał Tajwański Traktat Obronny w 1980 roku, a Chiny powstrzymały się od agresji na Tajwan przez 37 lat. Filipiny wypędziły Stany Zjednoczone z bazy lotniczej Clark Air Base i Subic Bay Naval Base odpowiednio w 1991 i 1992 r., ale Chińczycy nie zaatakowali (chociaż Chiny ostatnio podniosły argumenty w sprawie morskich rozszczen, którym sprzeciwiają się Filipiny). Chiny również nie stały się stroną w wojnie w Korei, dopóki nie zagroziliśmy jej suwerenności swoimi wojskami wzdłuż rzeki Yalu.

Chiny co prawda zaatakowały zjednoczony Wietnam w 1979 roku, po tym jak wycofaliśmy się z tego kraju, ale zostały w sposób mądry pokonane. Dzisiaj, podobnie jak w przypadku Filipin, Chiny spierają się z Wietnamem o obszary morskie. Ale żaden spór nie zagraża suwerenności Stanów Zjednoczonych. A japońskie „Siły Samoobrony” odstraszyłyby chińską agresję bez traktatu o wzajemnej obronie USA-Japonia.

Nawet jeśli Chiny zainicjowałyby agresję przeciwko sąsiadom, zmniejszyłyby one, a nie wzmocniłyby jakiekolwiek zagrożenia dla suwerenności Stanów Zjednoczonych. Chiny przeznaczyłyby ogromne zasoby wojskowe i środki finansowe na tłumienie rebelii, co uniemożliwiłoby prowadzenie potencjalnej wojny ze Stanami Zjednoczonymi (podobnie do ciągłych wstrząsów w sowieckich satelitach Europy Środkowej i Wschodniej przed początkiem końca ZSRR w 1989 r.). Obecnie roczne wydatki wojskowe Rosji wynoszą około 60 miliardów dolarów, co stanowi niewielki ułamek wydatków na obronę USA. Nawet zakładając, że doktryna „MAGA o Niezwyciężonej Samoobronie” spowoduje, że Rosja wykorzysta siłę militarną do odtworzenia imperium sowieckiego lub poza nim, ekspansja byłaby nie do utrzymania z tych samych powodów, dla których upadło imperium sowieckie: oszałamiające koszty militarne i finansowe związane z tłumieniem wrogiej ludności.

Broniąc doktryny o „Niezwyciężonej Samoobronie”, prezydent Trump powinien przywołać mądrość Abrahama Lincolna, gdy Stany Zjednoczone spoglądały za granicę na liczne imperia zmierzające w kierunku wymarcia w 1837 roku: „Czy możemy spodziewać się jakiegoś transatlantyckiego militarnego giganta, który przekroczy Ocean i zmiażdży nas za jednym zamachem? Nigdy! Wszystkie armie Europy, Azji i Afryki łącznie ze wszystkimi skarbami ziemi (z wyjątkiem naszych) w ich wojskowej skrzyni; z (Bonapartem) jako dowódcą, nie byłyby w stanie przy użyciu siły napić się w Ohio, lub zostawić ślad na Paśmie Błękitnym, w próbie trwającej tysiąc lat [przeciwko naszym niedoścignionym siłom zbrojnym]”.

Trump musi pamiętać o tych słowach, kiedy w tym tygodniu sam pokona Ocean podczas swojej podróży.

Bruce Fein

Oceń ten artykuł




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    zefir :

    Zacytuję:”Nawet zakładając,że doktryna”MAGA o Niezwyciężonej Samoobronie”spowoduje,że Rosja wykorzysta siłę militarną do odtworzenia imperium sovieckiego lub poza nim,ekspansja byłaby nie do utrzymania z tych samych powodów,dla których upadło imperium sovieckie: oszołamiające koszty militarne i finansowe związane z tłumieniem wrogiej ludności.” Z pewnością rusofobom takie przemyślenia nie pasują,dla nich najważniejsze gdy morderczy nazistowski banderyzm triumfuje.