Książka Łukasza Ossolińskiego „Rzecz o Hetmanie Wyhowskim” została wydana jako praca zwycięska w konkursie „Śladami Pawła Jasienicy”. Oznacza to, że pretenduje ona do spełnienia kilku niezwykle trudnych zadań, bowiem Jasienica stał się klasykiem specyficznego gatunku, jakim jest literatura popularnonaukowa.
Z jednej strony był on przecież historykiem, znał literaturę historyczną i źródła, z drugiej jednak strony jego narracja bliższa była gawędzie niż naukowym monografiom. Było to też przyczyną pewnych nieścisłości i uproszczeń, których dokonywał Historyk, ale też i specyfiki jego wizji historii. Poczytność zawdzięczał pisarskiemu talentowi, a także niecodziennym okolicznościom, w jakim przyszło mu tworzyć – cenzura komunistyczna nieprzychylnie patrzyła na jego dzieła. Jednak to właśnie Jasienica utrwalił wśród Polaków pewne konkretne spojrzenie na polską historię – dziś niejednokrotnie weryfikowane, ajk chociażby w przypadku jednoznacznej oceny panowania Sasów.
Trudne tropy Jasienicy
W które więc ślady Pawła Jasienicy poszedł Łukasz Ossoliński? Do którego dziedzictwa Historyka aspiruje? Do popularyzatorstwa? Czy może do obrazowych sformułowań mających stać się kanwą wyobrażeń o przeszłości?
Sam Iwan Wyhowski jest postacią niezwykle ważną – także z punktu widzenia polityki historycznej zarówno Polski jak i Ukrainy. Właśnie ten motyw przebija już z pierwszych kart książki – hetman kozacki, którego działalność legła u podstaw unii hadziackiej z 1658 roku może stać się symbolem pojednania polsko – ukraińskiego, powrotu Ukrainy do dziedzictwa zachodniej Europy, po pejeresławskiej apostazji politycznej (unia z 1654 roku oddawała Kozaczyznę pod protektorat moskiewski). Autor skrupulatnie opisuje dzieje hetmana Wyhowskiego i jego błyskotliwej kariery po śmierci Bohdana Chmielnickiego, przedstawia skomplikowaną sytuację ówczesnej Rzeczypospolitej, trudne położenie Wyhowskiego, mozolne dążenie do zrewidowania stosunków Kozaczyzny do swoich sąsiadów. Ossoliński nie stroni też od opisów bitew, w jakich brali udział Kozacy w tamtym czasie. Nie powinno nas to dziwić, zważywszy na fakt, że Autor wcześniej opublikował także książkę poświęconą bitwie pod Cudnowem – Słobodyszczami (1660 r.). Sprawy militarne stanowią dużą część książki, przez co być może wydaje się, że niedostatecznie wyjaśniany jest całokształt i sens działań wojennych. Z drugiej zaś strony w kontekście osoby hetmana Wyhowskiego czasem wnikanie w szczegóły militarne zdaje się odwracać naszą uwagę od osoby głównego bohatera. Zatem choć Autor interesuje się historią wojskowości to w pełnym tego słowa znaczeniu historykiem wojskowości nie jest.
Chmielnicki dyktatorem?
Różnie też można się ustosunkować do opinii, jakie Autor wyraża na rozmaite tematy – swobodna narracja zdaje się czasem wychodzić poza granice intelektualnej rozrywki. Jest to w pewnym sensie prawo popularyzatorów – język, którym do nas przemawiają jest językiem bliższym mówionemu niż pisanemu, jednak forma rozmowy, którą proponuje nam Ossoliński, czasem razi zanadto. Może chciał historyk skierować swe słowa do mniej wyszukanego czytelnika? Bo czy sformułowanie, że Wyhowski asekurując się w relacjach z Moskwą w 1658 roku obecnością ordy trzymał “w jednej ręce bukiet wonnych kwiatów, w drugiej – maczugę” nie jest aż nazbyt obrazowe? Pewne wątpliwości budzą też terminy, których autor używa. Co prawda współczesny czytelnik łatwiej zrozumie, że Chmielnicki skupiał w swoich rękach scentralizowaną władzę, gdy nazwie się go dyktatorem, ale wprowadza to jednak pewien pojęciowy zamęt – czy we wczesnowożytnym świecie mogli istnieć dyktatorzy? Podobnie często używane określenie “Ukraina”, “ukraiński” sugeruje jakoby już wtedy istniała państwowość o konkretnej nazwie “Ukraina”, nie zaś Kozaczyzna czy Ruś (jako obszar kulturowy).
Trzeba jednak oddać książce, że wiele z faktów w niej zawartych odnosi się nie tylko do opracowań historycznych, ale także do źródeł. Autor zdaje się być dobrze zorientowany w ówczesnej sytuacji politycznej w Europie Wschodniej, toteż realistycznie oddaje dramatyczną sytuację Kozaków na tle innych państw tej części kontynentu. Na kartach biografii Wyhowski pokazany jest jako postać o ponadprzeciętnych zdolnościach, ale nie jednostka naprawdę wybitna. Jest to człowiek, który stanął na wysokości zadania w obliczu zakrętu historii przed jakim stanęła Kozaczyzna w połowie XVII wieku.
Ossoliński jasno prezentuje położenie Wyhowskiego i stwierdza, że nie było dla niego i jego kozackich współtowarzyszy innego wyjścia jak unia z Rzeczypospolitą. Podobne mniemanie zdaje się mieć autor o obecnej Ukrainie, która także i dzisiaj staje na rozdrożu wyboru pomiędzy wschodem i zachodem. Tę książkę warto wziąć do ręki szczególnie teraz – w roku wyborów prezydenckich u naszego wschodniego sąsiada. Analogia pomiędzy Ukrainą początku XXI wieku i Kozaczyzną połowy XVII wieku wydaje się być ironią losu, lub – kto wie – może kolejną szansą daną naddnieprzańskiej wspólnocie…
Jakub Maciejewski
Łukasz Ossoliński, “Rzecz o hetmanie Wyhowskim”, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2009.
Zapraszamy na stronę wydawnictwa Prószyński i S-ka: www.proszynski.pl









