Jak Amazon niszczy małe firmy

W przeciągu ostatniego roku w Stanach Zjednoczonych napisano wiele o traktowaniu pracowników przez Amazon, w tym o zwalczaniu przez niego prób zakładania związków zawodowych. Tymczasem polityka koncernu jest szkodliwa również dla wielu Amerykanów, którzy tracą swoją autonomię handlową i kontrolę nad własnymi pieniędzmi – zauważa „The American Conservative”.

Niektóre z najbardziej ofensywnych praktyk i polityk Amazona w ostatnich miesiącach znalazły się pod lupą amerykańskich instytucji. Swoje zapytania do koncernu wysłały więc Kongres, Federalna Komisja Handlu (FTC) i lokalni urzędnicy.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

1525.18 PLN    (6.93%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Najczęściej dochodzenia dotyczyły niepokojących działań koncernu, polegających głównie na zmuszaniu swoich najważniejszych dostawców zewnętrznych do ujawniania ich kontaktów związanych z procesem produkcji i wysyłki. Amazon przywłaszczał te informacje, aby następnie manipulować aukcjami lub po prostu oferować własne produkty, podobne do tych oferowanych przez inne firmy. Cytowany przez konserwatywny magazyn profesor Feng Zhu z Harvard Business School twierdzi, że firma Jeffa Bezosa „prowadzi swoją platformę jako laboratorium, pozwalając użytkownikom na wprowadzenie informacji i konkurowanie między sobą, aby następnie wybierając najlepszy dla siebie produkt, przejąć jego wartość”.

Kolejna wątpliwa praktyka Amazona, będąca przedmiotem dochodzenia ze strony rządowych agencji, jest związana z kontrolowaniem cen produktów. Koncern używa bota monitorującego ceny ofert, aby upewnić się czy mieszczą się one w odpowiednim przedziale cenowym. Wspomniane narzędzie może służyć także do obniżania oceny sprzedawców oferujących swoje produkty na innych witrynach po niższych cenach. Jeszcze bardziej niepokojące wydaje się być jednak zawieszanie kont sprzedawców pod pretekstem oferowania przez nich nieoryginalnych towarów i przejmowania ich, aby następnie sprzedawać je samemu lub za pośrednictwem innych firm.

„The American Conservative” zauważa także szereg innych działań Amazona, którym również należy się bacznie przyjrzeć. Część jego praktyk znajduje się zresztą pod obserwacją organów regulacyjnych, jednak dużo trudniej prowadzić w ich przypadku postępowania przeciwko koncernowi. Mogą one bowiem nie być uznane za jawnie nielegalne lub przynajmniej konkurencyjne, lecz w istocie rzeczy stają się codziennym piekłem dla wielu sprzedawców. Magazyn zwraca uwagę na ich złe traktowanie, a przede wszystkim sprawowanie przez Amazon kontroli przypominającej XX-wieczne reżimy totalitarne. Zresztą część z nich zapewne pozazdrościłaby koncernowi Bezosa możliwości tak szybkiego działania, wspomaganego dodatkowo przez zaawansowane technologiczne zasięgi. Amazon potrafi przy tej okazji zachowywać pozory rzekomej arbitralności, choć jego werdykty są często absurdalne i sprzeczne ze sobą.

Konserwatywne pismo, aby zobrazować podobne przypadki, przedstawia historię jednego ze sprzedawców działających na platformie Amazona. Michaił Fenko to imigrant z dawnej sowieckiej Białorusi, który od 2015 roku zarabiał na życie sprzedając poprzez sklep dewocjonalia pochodzące z biblijnych miejsc Ziemi Świętej. Przez kilka lat udało mu się zbudować skromny, ale jednocześnie odnoszący sukcesy biznes. „The American Conservative” twierdzi, że biznes Fenko w przeszłości byłby po prostu „nieco dziwacznym, małomiasteczkowym sklepem na rogu”. W epoce Amazona jest jednak firmą, która obsługiwana jest przez „monolityczną platformę giganta handlu elektronicznego”.

Z jednej strony inicjatywy pokroju firmy Fenko mogą dzięki temu dotrzeć do odbiorców w całych Stanach Zjednoczonych, co nie byłoby możliwe w przypadku przysłowiowego „sklepu za rogiem”. Z drugiej, firmy z każdego zakątka Ameryki są zmuszone do korzystania z platformy Amazona, która dokonała konsolidacji rynku. Prowadzi to na ogół do bezwzględnej walki z innymi kupcami, a dokładniej do gry o sumie zerowej.

Najlepiej wpływ koncernu Bezosa na rynek handlu detalicznego obrazują dane opublikowane w czerwcu ubiegłego roku przez Institute for Local Self-Reliance. Wynika z nich, że Amazon odpowiada już za ponad 40 proc. sprzedaży detalicznej w całym USA. Jego rosnące wpływy są więc katastrofalne dla małych firm. W latach 2007-2017 liczba przedsiębiorstw zatrudniających poniżej 500 pracowników spadła o blisko 65 tys. Konkurencji nie przetrwało blisko 40 proc. niewielkich producentów zabawek, odzieży czy artykułów sportowych, a także blisko jedna trzecia małych wydawców książek. Dodatkowo Amazon zaczął dokręcać śrubę podmiotom korzystającym z jego platformy, zwiększając prowizję od sprzedaży z 19 proc. w 2014 do 30 proc. w 2019 roku. Ucisk ze strony korporacji jest tak duży, że tylko 11 proc. zewnętrznych podmiotów korzystających z Amazona uważa, iż osiągnęło sukces, natomiast pozostali upadają w przeciągu kilku lat.

Zobacz także: „The Guardian”: Mimo rekordowych przychodów Amazon nie zapłacił w Europie ani centa podatku CIT

Bohater tekstu „The American Conservative” jest jednym ze sprzedawców, którzy ostatecznie nie wyszli najlepiej na korzystaniu z platformy Bezosa. Co prawda wytrzymywał często bardzo ostrą konkurencję z innymi firmami, ale ostatecznie jego konto zostało zawieszone przez Amazon. Tak naprawdę Fenko nie wie jednak z jakiego powodu, bo wyjaśnienia najczęściej są bardzo mgliste, a przede wszystkim umowa korzystania z serwisu daje jego właścicielom szerokie uprawnienia. Przedsiębiorca nie miał z kim wyjaśnić sprawy zawieszenia jego konta. Praktycznie nie ma bowiem możliwości skontaktowania się z kimkolwiek z Amazon, ponieważ obsługa jego linii telefonicznej nie ma dostępu do konkretnych informacji na temat sprzedawcy. Może więc jedynie udzielać mu standardowych pouczeń na podstawie skądinąd niejasnego regulaminu.

Bardzo łatwo zresztą doprowadzić do zawieszenia konta sprzedawcy. Dzieje się tak często przez funkcjonowanie nieuczciwej konkurencji. Część sprzedawców chcących wyeliminować swoich konkurentów zgłasza do administracji ich konta, czyniąc to pod wątpliwymi lub po prostu fałszywymi oskarżeniami o naruszenie praw własności intelektualnej. Amazon nie sprawdzając autentyczności donosów automatycznie zawiesza profile sprzedawców, choć często algorytm działa również w drugą stronę. Podobnie jest zresztą z ilością negatywnych opinii ze strony klientów. Swoją konkurencję można więc wykończyć także wystawiając niepochlebne opinie na temat jakości zakupionych produktów, dlatego nieuczciwi sprzedawcy tworzą fikcyjne zamówienia, byleby tylko zaszkodzić swoim biznesowym rywalom. Amazon zdając sobie sprawę skąd czerpie największe zyski, stosuje zasadę „klient ma zawsze rację”, stąd często przyznaje rację kłamliwym zgłoszeniom.

Prawnicy zajmujący się działaniem platformy podkreślają, że za każdym razem sprzedawcy powinni przemyśleć, czy w ogóle chcą składać apelację, a ponadto nie powinni wysyłać wiadomości z prośbą o wyjaśnienie. Są one bowiem automatycznie uznawane przez Amazon za pierwszy etap odwołania od decyzji koncernu o zawieszeniu konta.

„The American Conservative” zauważa, że zdaniem prawników paradoksalnie najlepiej pokajać się przed korporacją, przyznać się do przeoczeń i zapewnić ją o podjęciu wysiłków na rzecz wyeliminowania dotychczasowych błędów. W innym razie, po wielu tygodniach albo miesiącach, Amazon wyda odmowną decyzję w sprawie odwieszenia konta sprzedawcy, która będzie jeszcze bardziej ogólnikowa niż powody jego zawieszenia. W najlepszym wypadku sprawa zostanie rozpatrzona w siedzibie firmy w Waszyngtonie, lecz na ogół podobne próby kończą się niepowodzeniem. Z prostego powodu – Amazon nie ma obowiązku udostępniać komukolwiek swojej platformy.

Właśnie z takim problemem zmierzył się bohater tekstu opublikowanego przez konserwatywny magazyn. Fenko ostatecznie musiał zatrudnić znaną firmę prawniczą, wyspecjalizowaną właśnie w sporach z Amazonem. Tak naprawdę sprzedawca mimo kilku odwołań nie wiedział z jakiego powodu zawieszono jego konto, dlatego udostępnił koncernowi całą masę informacji. Ostatecznie platforma e-commerce przestała odpowiadać na jego listy, natomiast zaczęła zwracać mu jego produkty składowane dotychczas w jej magazynach. I tym samym obciążać jego konto, bo musiał on płacić za przychodzące niemal dzień po dniu przesyłki. Na dodatek musiał ostatecznie wynająć prywatny magazyn, aby mieć w ogóle gdzie trzymać swoje towary, których po zawieszeniu konta w Amazonie nie miał gdzie sprzedawać.

Sprawa Fenko obiła się dużym echem w amerykańskiej sieci. Sprzedawca znalazł się bowiem w prawdziwym potrzasku. Kiedyś mógłby liczyć, że w biurokratycznej machinie w końcu natrafi na odpowiedniego urzędnika z mózgiem i duszą, który w końcu postara się mu pomóc. Tymczasem w przypadku sporu z Amazonem nie wie nawet z kim ma się skontaktować, chociaż żyjemy przecież w czasach, w których istnieje o wiele więcej narzędzi do interakcji niż kiedykolwiek wcześniej. Nawet jeśli firma Bezosa zareaguje na jakąkolwiek wiadomość, nie jest pewne czy odpowiedź została napisana przez pracownika koncernu, czy też przez obsługującego korespondencję bota.

„The American Conservative” zauważa, że w przeszłości źródło największego zagrożenia dla obywateli stanowiły działania rządów. Z tego powodu Amerykanie byli chronieni poprzez Konstytucję i Kartę Praw Stanów Zjednoczonych, ale nie są one już jednak wystarczającymi narzędziami. Tak naprawdę można je uznać za relikty epoki, w której nie funkcjonowały megakorporacje dominujące obecnie w życiu społecznym i gospodarczym. W czasie, gdy Twitter i Facebook mogą cenzurować znane osobistości, w tym prezydenta USA, Amazon pociąga za sznurki w sektorze handlowym.

Co więcej, w kwietniu bieżącego roku koncern dokonał kolejnej poważnej zmiany w swoim funkcjonowaniu. Sprzedawcy nie mają już praktycznie żadnej interakcji z użytkownikami, bo nie znają nawet ich podstawowych adresów kontaktowych. Według magazynu, Amazon dał wyraźnie do zrozumienia, że są oni klientami jego, a nie firm oferujących swoje produkty za pośrednictwem tej platformy e-commerce. Politycy zastanawiają się więc jak należałoby uregulować działanie prywatnych firm, zaś w tym czasie korporacje bez żadnych skrupułów regulują życie społeczno-gospodarcze i niszczą małe przedsiębiorstwa.

Marcin Ursyński

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz