George H.W. Bush walczył, lecz przegrał z lobby izraelskim

George H.W. Bush, William Fulbright i Charles Percy walczyli z lobby izraelskim, ponieważ byli patriotami świadomymi ogromnych szkód, jakie wyrządzało ono rzeczywistym interesom Stanów Zjednoczonych. W pewnym sensie wszyscy trzej odnieśli sukces, ale ostatecznie zostali pokonani przez Izrael i jego przyjaciół z amerykańskiej oligarchii. Żadne inne lobby na niwie polityki zagranicznej, a właściwie żadne inne lobby jako takie, nie ma takiej władzy w Stanach Zjednoczonych – ocenia były oficer CIA, Philip Giraldi na łamach The Unz Review.

Kiedy George H.W. Bush umarł 30 listopada, The Washington Post i The New York Times opublikowały pośmiertne teksty, które miały być ostatecznym nekrologiem byłego prezydenta i męża stanu i które ewidentnie były przygotowane wcześniej. Obie gazety jednak pominęły osiemnastomiesięczny konflikt Busha z Izraelem i jego potężnym krajowym lobby.

W latach 1991-1992 prezydent Bush prowadził ostry spór Izraelem i jego amerykańskim lobby w kwestii 10 miliardów dolarów gwarancji kredytowych dla państwa żydowskiego, które miały pokryć przesiedlenie rosyjskich Żydów, masowo emigrujących do Izraela i na Zachód. Bush słusznie zakładał, że pożyczki faktycznie dotują również ekspansje nielegalnych osiedli na Zachodnim Brzegu i w Gazie, którym sprzeciwiał się rząd USA, więc powiedział „nie”. Po ostrej konfrontacji, Bush, w obliczu zbliżających się wyborów prezydenckich, wycofał swoje obiekcje i pożyczki zostały zatwierdzone, ale był jedynym prezydentem Stanów Zjednoczonych od czasu Johna F. Kennedy’ego, który znalazł się w poważnym konflikcie z lobby izraelskim. Kennedy został oczywiście zamordowany, a Bush został pokonany przy urnach.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Zarówno G.H.W. Bush jak i wielu innych obserwatorów kampanii i wyborów wierzyło, że przegrana z Billem Clintonem w 1992 roku była przynajmniej w części spowodowana działaniami Izraela i jego przyjaciół. Konflikt między Bushem a rządem izraelskim, wspieranym przez lobby izraelskie i wielu kongresmanów i przedstawicieli mediów, rozpoczął się wiosną 1991 r. We wrześniu prezydent Bush odmówił zatwierdzenia gwarancji kredytowych, ponieważ uważał, że wstrzymanie zatwierdzania pieniędzy wzmocni amerykańską zdolność skutecznego wywierania nacisku w negocjacjach pokojowych z Arabami, które zostały zaplanowane na koniec roku w Madrycie. Bush uważał, że izraelski premier nie traktuje Stanów Zjednoczonych poważnie, będąc pewnym, że i tak dostanie to, czego chciał od Kongresu, bez konieczności wstrzymania budowy osiedli mieszkaniowych lub konieczności oddania czegokolwiek Palestyńczykom. Istniała również możliwość, że Izraelczycy nie będą chcieli uczestniczyć w rozmowach w Madrycie bez jakiejś zachęty finansowej.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kto zniszczył świat, który pozostawił po sobie George H.W. Bush?

Bush twardo walczył z izraelskim rządem i tysiącami amerykańskich Żydów oraz ich organizacjami, które zostały zmobilizowane przeciwko niemu. Thomas Dine, dyrektor wykonawczy AIPAC oświadczył, że dzień, w którym Bush odrzucił gwarancje kredytowe, okaże się „dniem hańby w oczach amerykańskiej wspólnoty proizraelskiej”. Nastawienie przeciwko prezydentowi w społeczności żydowskiej było tak intensywne, że ​​wielu prominentnych amerykańskich Żydów do dnia dzisiejszego uważa, że nostalgia za Bushem lub jego prezydenturą jest wyrazem antysemityzmu.

Bush nie ustępował. Zwołał słynną konferencję prasową, w trakcie której powiedział: „Stoimy w obliczu często bardzo silnych i skutecznych grup, które są aktywne na Kapitolu. Słyszałem dzisiaj, że po drugiej stronie [Pennsylvania Avenue] pracuje około tysiąca lobbystów na Kapitolu. A tu mamy jednego małego faceta, który działa (…) Konstytucja daje prezydentowi uprawnienia do prowadzenie polityki zagranicznej państwa (…) Niektórzy w Kongresie próbują uniemożliwić prezydentowi podjęcia kroków ważnych dla bezpieczeństwa narodowego. Stawka jest zbyt wielka, aby polityka krajowa miała pierwszeństwo nad pokojem”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W październiku Bush uzyskał czteromiesięczne wstrzymanie w udzielaniu pożyczek, co było porażką dla lobby izraelskiego, ale proces ten przeciągnął się do następnego lata. 12 sierpnia 1992 r. Bush, mając kłopoty z kampanią prezydencką, ostatecznie zatwierdził gwarancje, które umożliwiłyby Izraelczykom pożyczanie pieniędzy po niskich stopach procentowych. Jak na ironię, do czerwca 1993 r. żadna z transzy pożyczonych pieniędzy nie została wykorzystana, a źródła izraelskie przyznały, że nigdy nie potrzebowały pożyczek. Cała sprawa była w rzeczywistości demonstracją siły wobec rządu USA – rywalizacją, którą Izraelczycy i ich przyjaciele wygrali.

W żadnym nekrologu po Bushu nie pojawiła się wzmianka o pożyczkach izraelskich. Nie było też żadnej sugestii, że Bush mógł przegrać wybory po części dlatego, że siły proizraelskie aktywnie działały przeciwko niemu. Wyniki głosowania ujawniły gwałtowny zwrot w społecznościach żydowskich w okręgach niezdecydowanych na korzyść Clintona, ale skutki wpływu żydowskich pieniędzy na kampanię wyborczą, jak również ataku mediów na Busha, są oczywiście trudniejsze do oceny. Times of Israel zauważył, że „Dzięki Bushowi poznano cenę, jaką musi ponieść amerykański prezydent prowadzący polityczną walkę z rozległą koalicją proizraelskich grup lobbingowych. Tym samym, uwidocznił on granice tego, co może zrobić najsilniejszy człowiek na świecie”. George Herbert Walker Bush z pewnością wierzył, że został pokonany przez izraelski rząd i jego lobby, i przekazał tę nauczkę swojemu synowi George’owi W., który starał się nie wzbudzać gniewu izraelskiego / żydowskiego elektoratu.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

G.H.W. Bush nie był pierwszym amerykańskim politykiem, w którego nekrologu pominięto temat Izraela. W lutym 1995 r. były senator William Fulbright był wspominany przez The Times bez żadnego odniesienia do jego poglądów na temat Bliskiego Wschodu, które doprowadziły do ​​jego przegranej w wyborach. Jako szef Senackiej Komisji Spraw Zagranicznych, Fulbright był potężnym głosem, którego nie można było zignorować. Jak pisał: „Tak wielu z naszych wysokich urzędników zostało poddanych wpływom Izraela, że nie tylko zaprzeczają dziś prawowitości palestyńskich aspiracji narodowych, ale także debatują między sobą, kto bardziej namiętnie przeciwstawia się państwu palestyńskiemu. Lobby zasadniczo mówi prezydentowi, co ma zrobić, jeśli chodzi o Izrael”.

W przypadku Fulbrighta, lobby uruchomiło medialną kampanię oszczerstw przeciwko niemu, gdy w 1974 r. walczył o reelekcję. Pod koniec kampanii pojawił się kandydat opozycji Dale Bumpers, którego hojnie sfinansowali, a Fulbright został pokonany. Jego nekrologi w mediach głównego nurtu sprawią, że czytelnik uwierzy, iż nic takiego się nie wydarzyło. W ślady Fulbrighta poszedł 10 lat później senator Charles Percy z Illinois, który znalazł się na celowniku lobby izraelskiego, ponieważ głosował za zatwierdzeniem sprzedaży samolotów AWACS do Arabii Saudyjskiej. Jego klęska wyborcza była dziełem lobby i bogatych Żydów i odtąd nazwano ją „czynnikiem Percy’ego”, co było ostrzeżeniem dla nawet najbardziej utalentowanych polityków, aby nigdy nie lekceważyli żydowskiej potęgi. Percy zmarł w 2011 r. i jego nekrolog na łamach The New York Times również ignorował kwestie bliskowschodnie i związane z lobby izraelskim.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Samocenzura mediów w przypadku Izraela, jest godna uwagi. Nigdzie nie jest tak widoczna, jak w nekrologach czołowych polityków, którzy mieli coś wspólnego z Bliskim Wschodem. George H.W. Bush, William Fulbright i Charles Percy walczyli z lobby izraelskim, ponieważ byli patriotami świadomymi ogromnych szkód, jakie wyrządzało ono rzeczywistym interesom Stanów Zjednoczonych. W pewnym sensie wszyscy trzej odnieśli sukces, ale ostatecznie zostali pokonani przez Izrael i jego przyjaciół z amerykańskiej oligarchii. Żadne inne lobby na niwie polityki zagranicznej, a właściwie żadne inne lobby jako takie, nie ma takiej władzy w Stanach Zjednoczonych. Nekrolog G.H.W. Bush powinien służyć jako ostrzeżenie, przypominając komentarz czasami przypisywany Wolterowi: „Aby dowiedzieć się, kto rządzi tobą, po prostu dowiedz się, kogo nie wolno ci krytykować.”

Philip Giraldi




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

4 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    zefir :

    To najlepsze:”…nostalgia za Bushem lub jego prezydenturą jest wyrazem antysemityzmu”.Również Bushowi Seniorowi nie wolno było być patriotą i szanować Konstytucję USA,jeśli ta nie była zgodna z Talmudem.Nadrzędnym był i jest żydowski geszeft w antysemityzm ubrany.

  2. Avatar
    ViS :

    A kiedy na kresy.pl będzie jakiś artykuł o żydowskim lobby na Kremlu?. O tym, że obecny prezydent FR jest żydem, podobnie jak niektórzy rosyjscy politycy. Że putin zaprasza żydów do osiedlania się w rosji?. Że w rosji realizowane jest nazistowskie hasło „armaty zamiast masła”. Te tematy są chyba bliższe tematyce kresowej, niż wieści zza oceanu?. Te całe kresy.pl coraz bardziej przypominają gadzinówkę sputniknews. Czyli o rosji piszemy dobrze, albo wcale. Za to plujemy praktycznie na całą resztę.