Dziennikarzy obowiązuje inna moralność?

Publicysta niemieckiego tygodnika „Der Spiegel” naginał fakty specjalnie pod swoje własne tezy. Zaś po ujawnieniu tego faktu odpowiedzialności nie poniósł nikt poza samym dziennikarzem, a gazeta próbuje bagatelizować ten przypadek. Pojawia się więc poważne pytanie, czy dziennikarzy obowiązuje inna moralność niż pozostałych ludzi? – zastanawia się Eric Gujer, redaktor naczelny szwajcarskiego „Neue Zürcher Zeitung”1.

Szef prestiżowej szwajcarskiej gazety pochyla się nad sprawą ujawnioną w połowie grudnia, kiedy dziennikarzowi Claasowi Relotiusowi z niemieckiego tygodnika „Der Spiegel” zarzucono naginanie, a nawet zmyślanie faktów na potrzeby artykułów. Redaktor wpływowego pisma ostatecznie został zwolniony z pracy, pozostając do teraz jedyną osobą ukaraną w związku z aferą. Nikt z kierownictwa gazety nie podał się do dymisji, zaś byli już koledzy wielokrotnie nagradzanego przez branżę publicysty nie zostali awansowani, chociaż to oni ujawnili prawdę na temat kłamstw rozpowszechnianych w artykułach Relotiusa.

Dodatkowo wszystko wskazuje na to, że nie był to jednorazowy wyskok, lecz stała praktyka tolerowana przez kierownictwo gazety. Twierdzi tak były pracownik „Der Spiegel” Stefan Niggemeier, który po wyrzuceniu Relotiusa podzielił się swoimi refleksjami. Według niego tygodnik może nie zawsze ordynarnie kłamał, ale panowała w nim zasada „twórczej wolności” i „nieprzesadnej miłości do prawdy”. Pod tymi pojęciami kryje się oczywiście dostosowywanie faktów do z góry założonych tez, zgodnych z polityczną linią lewicowej gazety.

Redaktor naczelny „Neue Zürcher Zeitung” uważa przy tym, że problem przemilczania niewygodnych informacji widoczny jest od lat, zaś w przypadku niemieckiego rynku medialnego nasilił się szczególnie od 2015 roku. To wówczas kanclerz Angela Merkel szeroko otworzyła granice dla imigrantów, co spowodowało dynamiczny wzrost popularności narodowo-konserwatywnej Alternatywy dla Niemiec (AfD). Sukcesy AfD zmieniły postępowanie dziennikarzy, którzy przestali kierować się swoimi dotychczasowymi zasadami.

Według Gujera właśnie wówczas pracownicy mediów zapomnieli o swoim powołaniu, a więc przestali kontrolować polityków. Zamiast tego przywdzieli „niewidzialne mundury” i stali się swego rodzaju funkcjonariuszami, których głównym zadaniem jest „walka z prawicowymi populistami i zapobieganie podziałom społecznym”. Dotychczasowi dziennikarze przemienili się w swoistych pracowników socjalnych, chcących poprowadzić zagubione społeczeństwo na właściwe tory, a więc nie chcieli przyjąć do wiadomości, iż niekontrolowana imigracja może wywołać określone skutki polityczne. W ich głowach zrodził się fałszywy obraz, zgodnie z którym istnieje rywalizacja pomiędzy „oświeconymi i ciemnymi Niemcami”.

Zaprzeczanie rzeczywistości nigdy nie jest dobre, natomiast w dziennikarstwie można je uznać za grzech śmiertelny. Podczas wydarzeń z 2015 roku wiele osób zaczęło zastanawiać się, w jakim stopniu media poprzez pomijanie faktów i własne przesądy wykreowały inną rzeczywistość. Właśnie podczas kryzysu migracyjnego zachowanie dziennikarzy było bowiem motywowane czysto politycznie, a afera związana z „Der Spieglem” tylko potwierdziła ten fakt.

Zobacz także: Niemiecki dziennikarz, który zmyślał w reportażach, może stanąć przed sądem

Niemiecki tygodnik należał przy tym do mediów zdecydowanie opowiadających się po jednej stronie politycznego sporu, o czym świadczy choćby jego podejście do prezydentury Donalda Trumpa. Amerykański polityk jest regularnie przedstawiany w „Der Spiegel” jako despota, zaś jego wyborcy są nazywani wprost rasistami i zaślepionymi fanatykami. Zdaniem Gujera podobne teksty poświęcone Trumpowi mogą być mało wiarygodne, skoro gazeta przez wiele lat nie dostrzegała naginania faktów przez jej pracowników.

Dla szefa „Neue Zürcher Zeitung” najważniejszym wydaje się być w całej aferze zachowanie przełożonych oszusta, którzy, jak już wspomniano, nie ponieśli żadnej odpowiedzialności za wieloletnie tolerowanie zmyślonych tekstów. Tymczasem w analogicznych sytuacjach dotyczących polityków, media nie zostawiają na nich suchej nitki i wprost domagają się ich dymisji. Dotyczy to oczywiście także samego „Der Spiegel”, który doprowadził chociażby do złożenia rezygnacji przez niemieckiego prezydenta Christiana Wulffa, ostatecznie oczyszczonego ze stawianych mu zarzutów korupcji.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Gujer komentuje, że „Der Spiegel” zawsze jako pierwszy wyraża oburzenie w podobnych sprawach, ale wraz z innymi niemieckimi mediami nie podchodzi równie surowo do sprawy Relotiusa. Istnieje więc zupełnie inna moralność dla dziennikarzy, a inna dla pozostałych ludzi. W takiej sytuacji trudno dziwić się, że zaufanie do mediów stale maleje, a wzrasta niezadowolenie zwykłych ludzi. O czym stale informują branżowe organizacje dziennikarskie.

Tymczasem dziennikarze muszą wyciągnąć z całej sprawy bardzo proste wnioski. Według redaktora naczelnego „Neue Zürcher Zeitung” powinni oni podchodzić do siebie z większą dozą samokrytycyzmu, którego tak mocno domagają się od polityków i znanych osób. Wymagałoby to przede wszystkim wyjaśnienia wszelkich wątpliwości dotyczących opisywanych spraw, oczywiście dopóki jest to możliwe na podstawie dostępnych informacji. Szczególnie zaś w przypadkach takich jak kryzys migracyjny muszą z kolei porzucić dotychczasowe przyzwyczajenia, a więc zacząć uwzględniać także fakty i opinie odbiegające od ich stereotypowego podejścia.

Szef największego szwajcarskiego dziennika chciałby, aby pracownicy mediów przestali gonić jedynie za tanią sensacją, a zaczęli uwzględniać różne aspekty opisywanych przez siebie spraw. Lub przynajmniej czasem wrzucić niższy bieg.

Marcin Ursyński

1 https://www.nzz.ch/meinung/der-andere-blick-gibt-es-eine-moral-fuer-journalisten-und-eine-fuer-normalsterbliche-ld.1448972




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    zefir :

    To niemieccy dziennikarze rzeczywistość po niemiecku fałszują.Tacy oszuści na jednym się koncentrują,by z wolą właścicielską współgrać,by jako sługusi właścicielom nie podpaść.To z tego powodu kłamliwymi formułami o „twórczej wolności”,”nieograniczonej miłości do prawdy” się posługują.Nie ma mowy o ich moralności,o ich uczciwości.