Czarni Żydzi czują się prześladowani

Izraelskie władze lubują się w pouczaniu innych państw w kwestiach zwalczania rasizmu czy dyskryminacji, kreując swój wizerunek jako najbardziej tolerancyjnego kraju na Bliskim Wschodzie. Inne zdanie na ten temat mają jednak etiopscy Żydzi, którzy po raz kolejny protestowali przeciwko prześladowaniu ich społeczności.

Kierowcy korzystający z autostrady w Tel Awiwie zdążyli się już przyzwyczaić, że czasami ich podróż trwa znacznie dłużej niż zazwyczaj. Jeśli akurat nie blokują jej ortodoksyjni Żydzi, sprzeciwiający się rejestracji w wojskowych komisjach poborowych, taką formę protestu wybierają Felaszowie. Sytuacja taka miała miejsce właśnie w ubiegłym tygodniu, kiedy na drodze pojawili się przedstawiciele tej specyficznej mniejszości.

Nie od dziś wiadomo, iż Arabowie są obywatelami Izraela drugiej kategorii, a takie traktowanie ich mniejszości motywowane jest głównie obawami o ich ewentualną działalność terrorystyczną. Dużo rzadziej mówi się jednak o innej wzbudzającej duże emocje społeczności Felaszów, czyli czarnoskórych Żydów przybyłych do Izraela z Etiopii, gdzie od lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku byli prześladowani.

Policyjna brutalność

Wspomniana demonstracja Żydów z Etiopii odbywała się pod hasłami sprzeciwu wobec policyjnej brutalności i dyskryminacji czarnoskórych przez państwo żydowskie. Pretekstem do organizacji pretekstu było zdarzenie z połowy stycznia, kiedy 24-letni Felasz został zastrzelony przez policjanta w miejscowości Bat Jam na południe od Tel Awiwu. Mężczyzna miał przy sobie nóż, a policjant do którego zaczął się zbliżać poczuł się zagrożony i śmiertelnie go postrzelił.

Funkcjonariuszy do czarnoskórego Izraelczyka wezwała jego rodzina, informując, że 24-latek ma zaburzenia psychiczne i nie bierze leków, a więc może być niebezpieczny. Sama choroba miała być efektem służby w izraelskim wojsku, lecz jak widać nie spowodowało to odpowiedniej reakcji izraelskich policjantów, którzy powinni w takim przypadku przestrzegać odmiennych zasad niż zazwyczaj.

Zdaniem uczestników protestu nie mogło być zresztą inaczej, bo niechęć do etiopskich Żydów jest w Izraelu rozpowszechniona i zinstytucjonalizowana. Manifestanci zwracali szczególną uwagę na zachowanie policjantów przybyłych na autostradę, którzy już wcześniej przestrzegali dziennikarzy przed zbliżaniem się do Felaszów jako grupy mogącej zachowywać się agresywnie. Ostatecznie funkcjonariusze zatrzymali jedenastu uczestników protestu.

Nie pierwszy raz

Śmierć 24-letniego Żyda z Etiopii nie była pierwszym tego typu przypadkiem. W ciągu ostatnich kilku lat dwa inne odbiły się szerokim echem. W 2014 roku w jednym z izraelskich miast doszło do pobicia Felasza, który wraz ze znajomymi przesiadywał na ławce w jednym z miejsc publicznych. 23-letni mężczyzna zaskarżył zachowanie funkcjonariuszy, którzy następnie zgotowali mu piekło, nachodząc go regularnie w domu i grożąc jego rodzinie. Kilka miesięcy później został znaleziony martwy, a sprawców morderstwa nie ustalono do dzisiaj.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Ledwie rok później izraelskie media żyły sprawą izraelskiego żołnierza etiopskiego pochodzenia, Damasa Pikady. Do sieci trafiło nagranie, na którym widać było dwóch policjantów, którzy wpierw zatrzymują jadącego na rowerze wojskowego w mundurze Sił Obronnych Izraela (IDF), aby następnie zacząć go bić i próbować założyć mu kajdanki. Ostatecznie Pikada został nawet przyjęty przez izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu i wysłany w delegacji do Pałacu Buckingham, gdzie jako wzorcowy wolontariusz spotkał się z brytyjską rodziną królewską.

Zobacz także: 49 proc. Izraelczyków ma negatywne zdanie o Polsce [SONDAŻ]

Za każdym razem podobnym sytuacjom towarzyszą masowe protesty Żydów z Etiopii, sprzeciwiających się dyskryminacji ich społeczności. Jednocześnie swoje manifestacje urządzają ugrupowania izraelskiej skrajnej prawicy, które w porównaniu do Felaszów rzeczywiście zachowują się agresywnie. Najgłośniejsza z nich miała miejsce w 2012 roku, gdy w Tel Awiwie wybijano szyby w etiopskich sklepach i je plądrowano, a także atakowano samochody z jadącymi nimi czarnoskórymi osobami.

Przyzwolenie na rasizm

Niechęci do Felaszów sprzyja ogólna atmosfera panująca w Izraelu, zwłaszcza po wprowadzeniu w ubiegłym roku prawa ustanawiającego ten kraj oficjalnie „państwem żydowskim”. Na jego mocy przedstawiciele mniejszości etnicznych są obywatelami Izraela drugiej kategorii, dlatego nie mają nawet prawa do używania swojego języka w izraelskich urzędach. Ponadto od półtora roku Izrael prowadzi zakrojoną na szeroką skalę deportacji imigrantów z Afryki, którzy według Netanjahu mają zagrażać żydowskiemu charakterowi państwa.

Żydzi z Etiopii spotykają się jednak z agresją od kilkunastu lat. Wcześniej pod płaszczykiem ochrony wyznawców judaizmu, izraelskie władze tak naprawdę ściągały ich jako tanią siłę roboczą. Z tego powodu Felaszowie do dzisiaj należą do najgorszej wykształconych mieszkańców państwa żydowskiego, a blisko połowa z nich żyje poniżej granicy ubóstwa. Bieda generuje oczywiście przestępczość, dlatego prawie jedna trzecia osób przebywających w tamtejszych więzieniach pochodzi właśnie z etiopskiej społeczności.

W nieco lepszej sytuacji znajdują się jedynie najmłodsi Felaszowie, ponieważ ich zdecydowana większość zna już język hebrajski i uczęszczała do izraelskich szkół. Obejmuje ich również obowiązkowa służba wojskowa, co w opisanym wyżej przypadku żołnierza pobitego przez policjantów wcale nie zmienia ich niskiego statusu społecznego. Netanjahu już kilka lat temu zapowiadał walkę z rasistowskimi postawami, lecz wydaje się, że była to tylko czysto „kurtuazyjna” deklaracja.

Marcin Ursyński

Czarni Żydzi czują się prześladowani
5 (100%) 7 głosów.

Tagi: , , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz