Miał je dla nas stworzyć włoski wynalazca, Tytus Liwiusz Burattini. Model, który zaprezentował Włoch, rzeczywiście wzbił się w powietrze.

W polskiej historii awiacji niewiele osób kojarzy XVII wiek z próbami lotu, a jeszcze mniej słyszało o niezwykłym wynalazcy, który marzył o pokonaniu sił grawitacji ponad sto lat przed braćmi Montgolfier. Tym człowiekiem był Tytus Liwiusz Burattini — włoski uczony, który stał się pionierem lotnictwa w Polsce.

Na dworze króla Władysława IV Wazy w 1648 roku Burattini  zaprezentował projekt, który na trwałe wpisał się w dzieje nauki i technicznej wyobraźni epoki baroku. Władca rozważał nawet użycie wynalazku w działaniach wojennych przeciwko Turcji.

Tytus Liwiusz Burattini (znany także jako Boratyni, 1617–1681), urodzony w prowincji Belluno w północnych Włoszech, był postacią wszechstronną. Zapisał się w historii jako egiptolog, kartograf, fizyk, wynalazca, dyplomata, a nawet mincerz. Po pobycie w Egipcie, gdzie badał piramidy i opracował dokładną mapę kraju z Johnem Greavesem, przybył do Polski w 1641 roku. Szybko zdobył uznanie, nie tylko dzięki wiedzy, lecz także dzięki kontaktom z elitami naukowymi, w tym z Janem Heweliuszem.

Latający smok dla polskiego króla

Największą sławę przyniósł mu projekt maszyny latającej w kształcie smoka. Burattini wierzył, że człowiek może wznieść się w powietrze, i w 1647 roku opublikował traktat „Il volare non è impossibile come fin hora universalmente è stato creduto” („Latanie nie jest niemożliwe, jak dotąd powszechnie sądzono”). Przedstawił w nim m.in. koncepcję unoszenia się przy użyciu gazów lżejszych od powietrza — ideę wyprzedzającą swoją epokę o ponad 130 lat.

W traktacie pisał: „Od najmłodszych lat trudziłem mój umysł wynalezieniem na to sposobu. Wydawało mi się bowiem dziwne, żeby umysł ludzki nie był zdolny poprzez swą wiedzę dojść do tego, co z natury zostało udzielone istotom od nas niższym. Choć natura nie kazała nam żyć w wodzie, to jednak własnym przemysłem uczymy się pływać — i to nie tylko na powierzchni, lecz i przez dłuższy czas pod wodą, która, ze względu na oddech, jest nam przecież żywiołem przeciwnym.” Dlaczego zatem nie mielibśmy latać?

Sercem jego projektu był ornitopter — maszyna o kształcie fantastycznego smoka, napędzana siłą mięśni pilota. Urządzenie miało krępy tułów pokryty łuskami, groźnie rozwartą paszczę z zębami, błyszczące oczy, pazury i szeroki ogon. Nośność zapewniało osiem skrzydeł. Cztery z nich poruszały się ruchem pionowym – w górę i w dół – i służyły wyłącznie do utrzymywania maszyny w powietrzu. Dwa kolejne skrzydła, zamocowane po bokach kadłuba, poruszały się pod kątem do poziomu i miały pełnić podwójną funkcję: nadawać aparatowi ruch do przodu oraz wspomagać jego nośność. Ostatnie dwa, przy głowie smoka, przeznaczone były wyłącznie do zwiększania prędkości postępowej lotu. Ogon pełnił funkcję sterującą.

Docelowo maszyna miała być przeznaczona dla dwuosobowej załogi. Kiedy jeden człowiek pracował, drugi odpoczywał. Burattini przewidział też użycie czegoś na kształt spadochronu, w przypadku, gdyby doszło do awarii.

Pierwszym polskim lotnikiem był kot

Niepełnowymiarowy model maszyny, wykonany z drewna i tkaniny, o długości 150 cm, w 1648 roku został zaprezentowany na dworze Władysława IV. Statek napędzany był napiętymi sprężynami przenoszącymi energię do skrzydeł za pomocą systemu kół i dźwigni. Pojazd był zaopatrzony w busolę. Pasażerem był kot.

Podczas pierwszego lotu model wzbił się w powietrze, ale w czasie drugiego lotu doszło do uszkodzenia mechanizmu i model z nieruchomymi skrzydłami spadł na ziemię. Tak czy owak, według relacji (m.in. J.J. Bechera i Cyrano de Bergeraca), pokaz wywarł duże wrażenie. Planowano wykorzystać maszynę w wojnie z Turcją — smok miał rzekomo przenosić żołnierzy pod mury Istambułu.

Burattini długo czekał, czy władcy Polski zdecydują się sfinansować budowę pełnowymiarowej maszyny. Niestety, gdy wynalazca tworzył kosztorys budowy, wybuchło powstanie Bohdana Chmielnickiego. Po elekcji Jana Kazimierza projekt upadł. Powodem była nie tylko wojna i kryzys państwa, ale także ograniczenia ówczesnej technologii. Brak silników, lekkich stopów metali i wiedzy aerodynamicznej uniemożliwił jego pełną realizację. Nie umiano jeszcze także odpowiednio wykorzystać gazów lżejszych od powietrza, które znacząco ułatwiłyby latanie.

Mimo to Burattini był jednym z pierwszych w Europie, którzy postulowali wykorzystanie siły unoszącej gazów jako napędu latającego. W tym sensie był ogniwem łączącym średniowieczne marzenia z nowożytną nauką.

Pierwszy projekt smoka Tita Livia Burattiniego

Czytaj też: Tak było: Anna Waza, siostra Zygmunta III, samodzielnie rządziła miastami nad Drwęcą. Uchodziła za najmądrzejszą kobietę epoki

Soczewki, pompa hydrauliczna, boratynki

Burattini był także autorem wielu innych wynalazków. Zbudował precyzyjną wagę, szlifował soczewki do teleskopów, stworzył maszynę hydrauliczną do pompowania wody w Warszawie i postulował wprowadzenie uniwersalnego systemu miar. W czasie Potopu szwedzkiego działał jako dyplomata, a za pomoc Rzeczypospolitej otrzymał indygenat i dzierżawę mennicy koronnej, gdzie bił miedziane szelągi znane jako boratynki. Oskarżony przez szlachtę o milionowe zvski, w rzeczywistości zakończył życie równie biedny, jak w chwili przybycia do Polski.

Tytus Liwiusz Burattini zmarł w Warszawie w 1681 roku. Jego potomkowie przyjęli nazwisko „Boratyńscy” i wtopili się w polską szlachtę. Choć jego smok ostatecznie nie wzniósł się w przestworza, Burattini pozostaje jedną z najbardziej fascynujących postaci polskiej nauki XVII wieku. Był człowiekiem, który wyprzedził swój czas.

Kresy.pl / Samoloty polskie

Czytaj też artykuł: K. Targosz, „Latający smok” Tita Livia Burattiniego. Kwartalnik Historii Nauki i Techniki, 20 (2), 1975, ss. 269–293. 

Drugi projekt smoka Burattiniego

Czytaj też: Najstarszy polski order nigdy nie został przyznany

Tagi: , , ,
forma płatności