Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
29 czerwca 1939 roku, według części opracowań, pierwsi polscy ochotnicy określani jako „żywe torpedy” złożyli przysięgę gotowości do udziału w straceńczych misjach na wypadek wojny z Niemcami.
Akcja narodziła się kilka tygodni wcześniej, w atmosferze narastającego zagrożenia ze strony III Rzeszy. Po wypowiedzeniu przez Adolfa Hitlera polsko-niemieckiej deklaracji o niestosowaniu przemocy w polskiej prasie ukazał się apel wzywający ochotników gotowych oddać życie za Ojczyznę jako „żywe torpedy”, „żywe bomby” lub „żywe miny”. Autorami wezwania byli Władysław Bożyczko oraz Edward i Leon Lutostańscy.
„Proszę zamieścić nasz list otwarty w swoim piśmie, ponieważ chcemy dać swoją odpowiedź Hitlerowi na jego żądania. Otóż ja i moi dwaj szwagrowie wzywamy wszystkich tych Polaków, co chcą niezwłocznie oddać życie za Ojczyznę w charakterze żywych torped, żywych bomb, w charakterze żywych min przeciwpancernych. Do tego celu nie są potrzebni ludzie zupełnie zdrowi. Muszą to być ludzie silni duchem. Nie wątpimy, iż takich ochotników zgłosi się tysiące, a te tysiące spowodują u wroga straty liczone w setkach tysięcy ludzi i w milionach złotych. [...] W ten sposób chcemy oddać nasze życie w ręce Marszałka Polski Śmigłego-Rydza” — pisali autorzy odezwy.
28 czerwca 1956 roku w Poznaniu rozpoczął się pierwszy masowy bunt robotniczy przeciwko władzy komunistycznej w PRL. Protest wyszedł z Zakładów im. Józefa Stalina, czyli dawnych zakładów Hipolita Cegielskiego, a w ciągu kilku godzin przerodził się w wystąpienie obejmujące centrum miasta.
Bezpośrednim powodem buntu były pogarszające się warunki życia i pracy. Robotnicy od miesięcy skarżyli się na zawyżone normy, spadek wynagrodzeń, błędne naliczanie podatków od pensji oraz lekceważenie ich postulatów przez administrację państwową.
W czerwcu 1956 roku pracownicy wybrali delegację, która pojechała do Warszawy na rozmowy w Ministerstwie Przemysłu Maszynowego. Przedstawiciele załogi usłyszeli tam zapowiedź częściowego spełnienia żądań. Kiedy jednak 27 czerwca do Poznania przyjechali przedstawiciele władz, wcześniejsze ustalenia nie zostały potwierdzone. „Delegacja przyjeżdża, mówi robotnikom Cegielskiego: słuchajcie, tym razem się udało. Tyle, że kiedy minister przyjechał, okazało się, że proponuje nie to, co dzień wcześniej uzgodniono” — wyjaśnił w rozmowie z PAP prof. UAM dr hab. Konrad Białecki z Oddziałowego Biura Badań Historycznych IPN w Poznaniu.
28 czerwca 1919 roku w Pałacu Wersalskim pod Paryżem podpisano traktat pokojowy z Niemcami, najważniejszy z układów kończących I wojnę światową. W imieniu odrodzonej Polski podpisy pod dokumentem złożyli Roman Dmowski i Ignacy Jan Paderewski.
Miejsce podpisania traktatu miało znaczenie symboliczne. Wersal był siedzibą francuskich królów, ale także miejscem, w którym w 1871 roku, po klęsce Francji w wojnie z Prusami, ogłoszono powstanie Cesarstwa Niemieckiego. W 1919 roku role się odwróciły: pokonane Niemcy musiały przyjąć warunki narzucone przez zwycięskie mocarstwa.
I wojna światowa, rozpoczęta w 1914 roku, przyniosła Europie zniszczenia na skalę nieznaną wcześniej. Zginęło około 9 mln żołnierzy, około 20 mln zostało rannych, a miliony cywilów doświadczyły głodu, przesiedleń i upadku dawnych struktur państwowych. Wojna doprowadziła do rozpadu czterech imperiów: niemieckiego, austro-węgierskiego, rosyjskiego i osmańskiego.
30 czerwca 1410 roku pod Czerwińskiem zmontowano z przygotowanych wcześniej elementów most łyżwowy przez Wisłę. Umożliwił on szybką koncentrację wojsk polsko-litewskich i rozpoczęcie marszu na Malbork.
Był to jeden z najwcześniejszych i najlepiej udokumentowanych przykładów polskiej inżynierii wojskowej, uznawany za pierwszy polski historyczny most wojskowy. Okazał się nie tylko majstersztykiem inżynierii, lecz także świetną zagrywką psychologiczną.
Wojna z Zakonem Krzyżackim rozpoczęła się w sierpniu 1409 roku i po krótkiej kampanii zakończyła rozejmem do 24 czerwca 1410 roku. Obie strony szykowały się jednak do nieuniknionej kontynuacji konfliktu po tej dacie. Już w grudniu 1409 roku król Władysław Jagiełło spotkał się w Brześciu Litewskim z wielkim księciem Witoldem i podkanclerzym Mikołajem Trąbą. Tam narodził się nowatorski plan kampanii: zamiast kolejnego sporu granicznego – frontalne uderzenie na serce państwa zakonnego, Malbork.
28 czerwca 1660 roku pod Połonką, w Wielkim Księstwie Litewskim, wojska Rzeczypospolitej dowodzone przez hetmana wielkiego litewskiego Pawła Jana Sapiehę oraz wojewodę ruskiego Stefana Czarnieckiego rozbiły armię rosyjską księcia Iwana Chowańskiego.
Było to jedno z najważniejszych zwycięstw odniesionych przez Rzeczpospolitą w czasie wojny polsko-rosyjskiej z lat 1654–1667.
Bitwa rozegrała się w momencie, gdy sytuacja Wielkiego Księstwa Litewskiego pozostawała bardzo trudna. Wojska moskiewskie od kilku lat zajmowały znaczną część ziem litewskich, a Chowański oblegał Lachowicze, jedną z ważniejszych twierdz regionu.
29 czerwca 1944 roku w Warszawie żołnierze 1. kompanii „Maciek” batalionu „Zośka” Kedywu KG AK przeprowadzili akcję „Jan Boży”, uwalniając kilkunastu więźniów politycznych ze Szpitala św. Jana Bożego przy ul. Bonifraterskiej.
Szpital należał do zespołu budynków związanych z warszawskimi bonifratrami. Historia tej placówki sięgała XVII wieku, a jej początki wiązały się z fundacją kościoła, klasztoru i przytułku dla bonifratrów. W kolejnych stuleciach szpital św. Jana Bożego stał się jedną z ważnych warszawskich placówek leczniczych, kojarzoną szczególnie z opieką nad chorymi psychicznie. W czasie okupacji niemieckiej trafiali tam również ranni i postrzeleni więźniowie, w tym więźniowie Pawiaka.
Czerwcowa akcja nie była pierwszą operacją polskiego podziemia w tym miejscu. Pod koniec kwietnia 1944 roku ze szpitala wydobyto Benedykta Sylwestrowicza ps. „As”, a 11 czerwca uwolniono kolejnych 15 polskich więźniów. Wśród osób planujących tę drugą akcję był Kazimierz Moczarski, późniejszy autor „Rozmów z katem”.
Polska księżna pojechała do Paryża, aby się bawić. Rewolucjoniści posłali ją na gilotynę