Trzy i pół dekady temu zmarł Henryk Vogelfänger – współtwórca kultowej audycji „Na wesołej Lwowskiej Fali”. W okresie międzywojennym słuchało jej nawet sześć milionów Polaków, a duet Szczepko i Tońko na trwałe zapisał się w historii polskiej rozrywki radiowej.

W okresie międzywojennym jednym z najpopularniejszych programów radiowych w Polsce była audycja „Na wesołej Lwowskiej Fali”, nadawana z rozgłośni Polskiego Radia we Lwowie. W niedzielne wieczory gromadziła ona przed odbiornikami nawet sześć milionów słuchaczy. Twórcą audycji był Wiktor Budzyński, a jej niepowtarzalny klimat odzwierciedlał charakter Lwowa – miasta, w którym krzyżowały się różne kultury, języki i tradycje. Program stanowił mozaikę skeczów, piosenek i monologów, w których pobrzmiewały echa dawnej monarchii austro-węgierskiej, żydowski humor oraz lokalne powiedzenia i akcenty lwowskiego bałaku.

Szczególną popularność audycji przyniosła para bohaterów – Szczepko i Tońko, w których wcielali się Kazimierz Wajda oraz Henryk Vogelfänger. Dwaj lwowscy batiarzy z charakterystycznym akcentem komentowali bieżące wydarzenia społeczne i polityczne, tworząc humorystyczne, a zarazem trafne obserwacje rzeczywistości. Ich rozmowy zaczynały się zwykle w niepowtarzalnym stylu:

– Serwus Tońku! Dobrzy, ży ja ciebi zdybał. Ty wisz coś takiegu tu ja jeszczy, jak długu żyjim, to ni widział.
– Ja tyż ni.

Dialogi Szczepka i Tońka, mimo lekkiej formy, często zawierały treści patriotyczne. Aktorzy angażowali się m.in. w kampanie społeczne, zachęcając do wsparcia Funduszu Obrony Narodowej.

Wybuch II wojny światowej nie zakończył działalności artystycznej duetu. Obaj występowali w armii generała Stanisława Maczka w zespole „Polish Soldier’s Revue by Lwowska Fala”. Z tego okresu pochodzi anegdota, że generał Maczek oderwał gwiazdkę ze swojego generalskiego naramiennika i przypiął ją do beretu Vogelfängera, awansując go na podporucznika.

Po wojnie drogi obu artystów się rozeszły. Kazimierz Wajda wrócił do Polski, gdzie prowadził radiowy program „Przy sobocie, po robocie”. Zmarł w połowie lat pięćdziesiątych, niemal anonimowo, bez szerszych wspomnień w prasie. Henryk Vogelfänger, z wykształcenia prawnik, po wojnie osiadł w Wielkiej Brytanii, gdzie jako Henry Barker uczył łaciny w angielskich szkołach. W końcu lat osiemdziesiątych powrócił do Polski, jednak zmarł w Warszawie i został pochowany w Londynie. W tym roku mija 35. rocznica jego śmierci.

Kresy.pl/IPN

Tagi: ,
forma płatności