12 grudnia Instytut Pamięci Narodowej opublikował materiał o Ludolfie von Alvenslebenie — jednym z głównych organizatorów terroru na Pomorzu w 1939 roku. Zbrodniarz, odpowiedzialny za tysiące ofiar, po wojnie uciekł z Europy i zmarł w Argentynie, nigdy nie ponosząc konsekwencji swoich czynów.

12 grudnia 2025 roku Instytut Pamięci Narodowej opublikował kolejne opracowanie dotyczące niemieckich sprawców, którzy nigdy nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności za zbrodnie popełnione na ziemiach polskich. Tym razem przypomniano sylwetkę Ludolfa von Alvenslebena, pochodzącego ze starego rodu szlacheckiego, syna pruskiego generała, który – jak wskazano – szczególnie wrogo odnosił się do Polaków oraz ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za tysiące ofiar na Pomorzu.

IPN podkreśla, że Alvensleben błyskawicznie awansował w strukturach SS, zyskując zaufanie Heinricha Himmlera. We wrześniu 1939 roku, tuż po napaści Niemiec na Polskę, został przez niego skierowany do kierowania północnym okręgiem formacji „Volksdeutscher Selbstschutz” (Selbstschutz Westpreussen), do której napłynęło ponad 38 tysięcy członków miejscowej ludności niemieckiej.

Zobacz też: IPN przypomina postać Ariberta Heima. „Doktor Śmierć” nigdy nie poniósł odpowiedzialności

Według dokumentów cytowanych przez IPN, w pierwszych miesiącach wojny Selbstschutz był jednym z głównych narzędzi terroru, wymierzonego przede wszystkim w polską inteligencję. Alvensleben miał własnoręcznie oznaczać nazwiska zatrzymanych Polaków znakami, które decydowały o ich życiu lub śmierci. Wymagał od podwładnych skrajnej brutalności, mówiąc: „Nie wolno wam być miękkimi, musicie być nieubłagani i zrobić porządek ze wszystkim, co nie jest niemieckie”.

Zgodnie z relacjami, już w październiku 1939 roku raportował, że „z najostrzejszymi środkami trzeba było wystąpić przeciwko 4247 byłym obywatelom polskim”. Faktyczna liczba ofiar Zbrodni Pomorskiej była jednak znacznie wyższa. Masowe egzekucje prowadzono m.in. w Lesie Piaśnickim pod Wejherowem, „Dolinie Śmierci” w Fordonie, Barbarce pod Toruniem oraz w Lesie Szpęgawskim.

Po wojnie Alvensleben trafił do obozu internowania Neuengamme pod Hamburgiem, lecz w 1946 roku zbiegł. Pod przybranym nazwiskiem Teodoro Kremhart dostał się do Genui, skąd w 1949 roku wyruszył do Buenos Aires. W Argentynie uzyskał obywatelstwo, prowadził spokojne życie, nabył majątek i zajmował stanowiska publiczne, m.in. w administracji stanu Cordoba oraz w lokalnym klubie sportowym.

IPN wskazuje, że zbrodniarz nigdy nie wyraził skruchy, a nawet po latach chwalił działania mające na celu „rugowanie polskości”. Stosował gesty i pozdrowienia z okresu III Rzeszy, ciesząc się – jak opisano – sympatią tamtejszych władz. Pomimo wydania nakazu aresztowania przez niemieckie sądy w latach 60., ekstradycja nie doszła do skutku. Alvensleben zmarł w Argentynie w 1970 roku.

Zobacz też: Niemcy zamordowali dzieci w Starym Ciepielowie i Rekówce. Nigdy nie zostali ukarani

Kresy.pl/IPN

Tagi: , , , ,
forma płatności