16 czerwca 1944 roku niedaleko Bełżca sotnia Ukraińskiej Powstańczej Armii dowodzona prawdopodobnie przez Dmytra Karpenkę „Jastruba” dokonała brutalnego ataku na pociąg osobowy relacji Bełżec–Rawa Ruska–Lwów.
Pociąg, wiozący cywilów do pracy i na targi, zatrzymał się ok. 3 km od Bełżca, w pobliżu wsi Zatyle. Według relacji ukraiński maszynista Zachariasz Procyk miał pozostawać w zmowie z napastnikami i zatrzymać skład w miejscu zasadzki. Kiedy pociąg stanął, z lasu wyszło blisko stu uzbrojonych napastników: członkowie UPA i cywile.
Pasażerów zmuszono do opuszczenia wagonów. Polaków oddzielano od Ukraińców na podstawie kenkart. Ukraińców puszczono wolno, a Polacy zostali brutalnie zamordowani. Rozstrzeliwano ich albo kłuto bagnetami. Bagnetami przebito m.in. ciężarną kobietę, a kilkuletniej dziewczynce roztrzaskano głowę.
Jego życie, naznaczone cierpieniem, sztuką i głębokim nawróceniem, stało się symbolem służby ubogim i duchowego odrodzenia polskiego artysty.
Powstaniec styczniowy
Adam Hilary Bernard Chmielowski urodził się 20 sierpnia 1845 roku w Igołomi koło Miechowa. Był najstarszym z czworga dzieci Józefy i Wojciecha Chmielowskich, urzędnika carskiej komory celnej. Po śmierci ojca wychowywał się w Warszawie i Petersburgu. W młodości wykazywał zdolności techniczne i artystyczne, studiował w Instytucie Politechnicznym Rolnictwa i Leśnictwa w Puławach, gdzie zaprzyjaźnił się z malarzem Maksymilianem Gierymskim.
W czerwcu 1793 roku rozpoczęły się obrady tzw. sejmu grodzieńskiego. Zwołany pod presją Rosji, był kontrolowany przez rosyjskiego posła Jakoba Sieversa.
Sejm grodzieński obradował w cieniu przegranej wojny z Rosją z 1792 roku oraz działalności konfederacji targowickiej, która z pomocą rosyjskich bagnetów obaliła Konstytucję 3 maja.
23 stycznia 1793 roku w Petersburgu Rosja i Prusy podpisały konwencję rozbiorową, na mocy którego rozpoczął się drugi rozbiór Polski. Wojska pruskie wkroczyły do Wielkopolski, natomiast armia rosyjska zajęła wschodnie obszary Rzeczypospolitej. Król pruski zażądał zwołania w Polsce sejmu, który miał zalegalizować jego nowe aneksje terytorialne.
16 czerwca 1383 roku na zjeździe możnych w Sieradzu arcybiskup gnieźnieński Bodzanta podjął próbę przeforsowania kandydatury księcia rawskiego i płockiego Siemowita IV na króla Polski i męża młodej królewny Jadwigi Andegaweńskiej.
Był to punkt kulminacyjny długiego i burzliwego okresu bezkrólewia, który rozpoczął się po śmierci Ludwika Węgierskiego w 1382 roku. Próba zakończyła się niepowodzeniem, ale sama postać Siemowita IV i jego polityczne ambicje na trwałe zapisały się w historii Polski.
Piast chce dostać koronę
Po śmierci Ludwika Węgierskiego długo trwały spory o sukcesję. Ludwik nie miał syna, ale pozostawił dwie córki. Początkowo to starsza Maria, zaręczona z Zygmuntem Luksemburczykiem, miała objąć krakowski tron. Jednak decyzją królowej-wdowy Elżbiety Bośniaczki, wbrew wcześniejszym ustaleniom, koronę Polski przeznaczono dla najmłodszej córki, Jadwigi.
15 czerwca 1944 roku na warszawskim Żoliborzu żołnierze Oddziału Dyspozycyjnego „A” Kedywu Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej zabili Herberta Junka, byłego komendanta więzienia Pawiak i jednego z niemieckich funkcjonariuszy odpowiedzialnych za terror wobec Polaków.
Junk był SS-Obersturmführerem i od marca 1942 do marca 1943 roku kierował Pawiakiem. W tym okresie więzienie należało do najważniejszych miejsc niemieckiego aparatu represji w okupowanej Warszawie. Były komendant zapisał się w relacjach więźniów jako funkcjonariusz szczególnie brutalny. Podczas jego rządów zaostrzono więzienny reżim, a osadzonych poddawano biciu, torturom i szczuciu psami.
To była jedna z najbardziej kontrowersyjnych inicjatyw sanacji. 17 czerwca 1934 roku prezydent Ignacy Mościcki podpisał rozporządzenie, które zapoczątkowało działalność Miejsca Odosobnienia w Berezie Kartuskiej.
Choć władze sanacyjne przedstawiały je jako niezbędny środek obrony państwa, obóz ten szybko stał się symbolem represji. Jego sposób funkcjonowania naruszał podstawowe prawa obywatelskie.
Bezpośrednim impulsem do powołania obozu był zamach z 15 czerwca 1934 roku, w którym zginął minister spraw wewnętrznych, gen. Bronisław Pieracki. Sprawcą zamachu był członek ukraińskiej organizacji nacjonalistycznej OUN. W atmosferze politycznego szoku rząd Leona Kozłowskiego zdecydował się na błyskawiczną reakcję: już 17 czerwca prezydent podpisał dekret umożliwiający izolowanie osób podejrzanych o „działalność zagrażającą porządkowi publicznemu” – bez sądu, bez aktu oskarżenia i bez prawa do obrony. Inicjatywa miała poparcie Józefa Piłsudskiego.



















