Generał Kandratowicz i Białorusini

Interesując się historią Białorusi, nie trudno zauważyć, iż o pełnej państwowości białoruskiej możemy mówić dopiero w XX wieku, w bardzo krótkim okresie pomiędzy pokojem brzeskim a powtórną okupacją rosyjską (dla niektórych także polską), tym razem ze znakiem czerwonej gwiazdy na sztandarach. Oczywiście nie wolno też zapominać o Wielkim Księstwie Litewskim, do którego tradycji Białorusini odwołują się bardzo chętnie (o wiele chętniej niż Litwini).

Krótkie faktyczne istnienie Białoruskiej Republiki Ludowej urosło jednak do rangi symbolu, szczególnie, iż BRL istnieje do dzisiaj. Obecnym prezydentem BRL na uchodźstwie jest Iwonka Szymaniec-Surwiłła, sprawująca swoją funkcję od roku 1997. Nie wydaje się więc czymś nienaturalnym, iż Białorusini, którym nie obojętna jest wolność ich kraju, skrupulatnie zbierają fragmenty tego dziedzictwa, jakie pozostawiła BRL w ojczyźnie. Jednym z takich elementów jest historia generała piechoty Kipriana Kandratowicza, który w rządzie Romana Skirmunta odpowiadał za tworzenie nowej białoruskiej armii. Leonid Ławresz podjął się zadania przedstawienia jego sylwetki młodym Białorusinom. W swojej niezwykle krótkiej broszurce przedstawił dzieje kariery wojskowej dowódcy oraz jego działalność na rzecz BRL.

Kandratowicz – krótki rys biograficzny

Polakom nazwisko tego wojskowego może nie mówić zbyt wiele, toteż na początek przedstawię jego krótką biografię. Kiprian Kandratowicz urodził się w 1859 roku. Kandratowicze (po polsku Kondratowicze) to stary ród szlachecki, pieczętujący się Syrokomlą. Jednak zgodnie z rodzinną tradycją Kiprian był nieślubnym synem Jurija Turbieckiego, syna ówczesnego gubernatora Mińska. Karierę wojskową rozpoczął w Korpusie Grenadierów. Brał udział w bitwie pod Plewen w 1877 roku. Wkrótce potem, jako jeden ze zdolniejszych, dostał się do Michajłowskiej Akademii Sztabu Generalnego w Petersburgu. Nazywano ją „akademią samobójców”, gdyż duży odsetek niedoszłych absolwentów tak właśnie zakończył życie, z powodu niezdanych egzaminów. Kandratowicz ukończył ją w 1884 roku. Od tego roku do 1900 datuje się jego współpraca ze znaną gazetą „Moskowskije wiedomosti”, w charakterze eksperta od spraw wojskowych. W tym też czasie opublikował swoją pracę teoretyczną o bitwie pod Plewen. Jego kariera zaczęła się właściwie dopiero w czasie wojny z Japonią, kiedy w uznaniu zasług został odznaczony orderem św. Jerzego. W roku 1908 został zastępcą generał-gubernatora Turkmenistanu, w 1910 pełnił podobną funkcję w Tbilisi. W tym samym roku otrzymał stopień generała piechoty, jako jeden z najmłodszych w armii. Zawarł też związek małżeński z Adą von Richter, pochodzącą z inflanckich Niemców. W 1913 został przeniesiony do Warszawy, gdzie dowodził 23 Korpusem. W czasie pierwszej wojny światowej brał udział w niesławnej operacji wschodniopruskiej, gdzie nie wyróżnił się specjalnie (według raportów miał samowolnie odpuścić swój odcinek frontu – L. Ławresz próbuje go bronić, tłumacząc zaistniałą sytuację zamieszaniem organizacyjnym w armii rosyjskiej). Od tej chwili aż do roku 1917 nie pełnił żadnej roli, został odsunięty do rezerwy (wydaje się, że karnie – co L. Ławresz skrupulatnie przemilczał). W 1917 związał się z białoruskim ruchem narodowym. W 1919 wziął udział w konferencji paryskiej. Następnie współtworzył, na podstawie umowy rządów litewskiego i białoruskiego, profesjonalną armię litewską. Pełnił tam przez pewien czas funkcję p.o. wiceministra obrony narodowej. Ostatecznie wrócił do swojego majątku Horodnia, niedaleko Lidy, gdzie umarł w 1932.

Bohater na siłę?

Jak widzimy w przedstawionym wyżej zarysie, Kandratowicz tylko niecałe dwa lata był związany ściśle z ruchem białoruskim. Co więcej w 1917 roku starał się, ażeby podejmowane przez niego działania w celu stworzenia białoruskich pułków, posiadały akceptację rządu w Petersburgu. Kiedy bolszewicy przejęli władzę, nadal czekał na potwierdzenie prawidłowości swoich działań. Leonid Ławrysz próbuje to uzasadnić brakiem politycznych aspiracji Kandratowicza. Stwierdza nawet, że nie będąc politykiem jak Piłsudski, nie mógł tworzyć wojska, nie wiedząc dla kogo je formował. Osobiście mam jednak duże wątpliwości, czy ten sposób argumentacji w jakikolwiek sposób usprawiedliwia bierność białoruskiego dowódcy. Gdyby ktoś był złośliwy, mógłby stwierdzić, że Kandratowicz w ogóle nie chciał tworzyć białoruskiej armii i swoim zachowaniem sabotował to zadanie. Mógłby też dodać, że Kandratowicz znalazł się w białoruskich władzach przez przypadek, i nie zależało mu na białoruskiej państwowości. Być może wystarczyłaby mu autonomia kulturalna w nowym imperium rosyjskim. Jeżeli zaś tak nie było, a Kandratowicz był szczerym patriotą dążącym do utworzenia republiki, to znaczy, że nie potrafił pozbyć się przyzwyczajeń z rosyjskiej armii, a tworzenie wojska narodowego, podpory niepodległości, uzależniał od decyzji biurokratów z Petersburga. Ostatecznie taka polityka zakończyła się zlikwidowaniem jedynego pułku białoruskiego, jaki udało się Kandratowiczowi sformować.

Leonid Ławresz podkreśla, iż generał nie podpisał adresu do cesarza Wilhelma II sformułowanego przez Radę BNR Romana Skirmunta. Ma to świadczyć o patriotyzmie Kandratowicza. W adresie proponowano stworzenie niezależnej Białorusi w unii z Niemcami. Kolejny raz jednak, trudno orzec kategorycznie, cóż oznaczała ta demonstracja. Równie dobrze można by się domyślać, że odrzucał on sojusz z Niemcami, licząc na rychłe zwycięstwo białych i powtórne przyłączenie Białorusi do Rosji.

Kolejnym faktem budzącym wątpliwości co do patriotyzmu białoruskiego dowódcy, jest jego wyjazd do Paryża na początku 1919 roku. Przypomnijmy sobie – niecały miesiąc wcześniej rząd białoruski ucieka przed bolszewikami z Mińska. Kandratowicz opuszcza sztab swojej „armii”, notabene zlokalizowany w jego własnym majątku Horodnii, i dosyć beztrosko udaje się do stolicy Francji. Ławresz próbuje wyjaśnić dziwne zachowanie generała kontaktami, jakie nawiązał z państwami Ententy. Zachodni sojusznicy mieli zaproponować dozbrojenie oddziałów białoruskich do walki z bolszewikami. Argumentacja ta wydaje się jednak nieprzekonywająca. Minister obrony rządu suwerennej republiki może przecież wysłać swojego przedstawiciela, szczególnie kiedy niecały miesiąc wcześniej traci kontrolę nad stolicą państwa. Co ciekawe, w maju, gdy do Paryża przyjechała delegacja rządu BRL, Kandratowicz zaczął być jej aktywnym przedstawicielem. Co czynił przez wcześniejsze pół roku, nie wiadomo.

Z wyżej przedstawionych rozważań wynika pewien, dosyć smutny wniosek. Białorusini muszą szukać bohaterów, szczególnie na polu wojskowym, gdzie nie mają ich zbyt wielu (chyba, że weźmiemy pod uwagę sowieckich partyzantów z czasów Wielkiej Wojny Ojczyźnianej), a nie zawsze owe poszukiwania kończą się sukcesem. Doceniam pracę pana Leonida Ławresza nad przypomnieniem postaci Kandratowicza, szczególnie, że z jego rodu wywodziło się także wielu Polaków. Jednak generał nie wydaje się być postacią tak jednowymiarową, rzecz można „czysto białoruską”, jakby tego chciał autor tego krótkiego opracowania. Postać cesarskiego dowódcy, jak i wielu innych wywodzących się z pogranicza polsko-białorusko-rosyjskiego, wymaga chyba głębszego studium.

Błażej Cecota

ЛаўрэшЛеанід. Міністр Беларускай Народнай Рэспублікі генерал адінфантэрыі Кіпрыян Кандратовіч. Біяграфічны нарыс – Ліда, 2007. 44 с. Раздзелы 1, 2, 3, 4 – Лаўрэш Л. Раздзел 5 – Лаўрэш Л. разам з Круцікавым У. Рэдактар С. Суднік.

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz