„Biją śwabów, wywijają karabinami kiej ciupagą po głowach” – historia podhalańczyków

15 stycznia 1940 roku Naczelny Wódz gen. Władysław Sikorski podjął decyzję o sformowaniu we Francji Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich. Była to pierwsza duża jednostka odtwarzana na emigracji Polskich Sił Zbrojnych.

Brygada, zorganizowana na wzór francuskich strzelców alpejskich i nawiązująca do tradycji przedwojennych pułków górskich, liczyła 4778 żołnierzy, z których 64 procent stanowili Polacy z emigracji zarobkowej we Francji, a resztę weterani kampanii 1939 roku i ochotnicy z różnych krajów. Dowódcą został gen. Zygmunt Szyszko-Bohusz.

Początkowo jednostkę przeznaczono do udziału w planowanej ekspedycji alianckiej do Finlandii, walczącej ze Związkiem Sowieckim, lecz po zawarciu pokoju fińsko-sowieckiego w marcu 1940 roku brygada została skierowana do Norwegii, gdzie alianci próbowali zablokować niemiecką kontrolę nad portem Narwik. Od maja 1940 roku Polacy walczyli na półwyspie Ankenes i w rejonie Beisfjordu, odgrywając kluczową rolę w zwycięskiej bitwie o Narwik w nocy z 27 na 28 maja.

„Dowódca brygady – wspominał sierż. Józef Kowalik – wraz ze sztabem w pewnym momencie został przyciśnięty do ziemi ogniem broni maszynowej od tyłu. Myśleliśmy, że to omyłka ze strony naszych oddziałów. Okazało się jednak, że był to niemiecki pluton, który przedarł się na nasze tyły. W sztabie zapanowała konsternacja, ale trzech z nas wzięło się mocno do roboty. Otworzyliśmy ogień, co chwila zmieniając stanowiska, by tym samym markować siłę ognia przynajmniej drużyny”. Podhalańczycy „przekonali” Niemców, że ci mają przed sobą duże siły, którym nie sprostają, dlatego zaprzestali ataku. Było to pierwsze duże zwycięstwo oręża polskiego od klęski kampanii 1939 roku, za które sztandar brygady został udekorowany Orderem Virtuti Militari.

Sukces ten nie zdołał jednak uratować jednostki. Po niemieckim ataku na Francję brygada została ewakuowana z Norwegii i w czerwcu 1940 roku rzucona do walk w Bretanii, gdzie bez odpowiedniego uzbrojenia poniosła ciężkie straty i została rozbita. Część żołnierzy trafiła do niewoli, a około 600 przedostało się do Wielkiej Brytanii. Tam, po formalnym rozwiązaniu brygady w sierpniu 1940 roku, z jej ocalałych żołnierzy wkrótce potem utworzono Batalion Strzelców Podhalańskich w składzie 1 Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka. Od tego momentu funkcjonowała ona już nie jako samodzielna brygada górska, lecz jako batalion piechoty zmotoryzowanej.

Pod tą nową nazwą podhalańczycy przeszli dalszy szlak bojowy z gen. Maczkiem od Normandii przez Francję, Belgię i Holandię aż do północnych Niemiec, walcząc m.in. pod Falaise, Bredą i Wilhelmshaven. Ostatnią zdobyczą podhalańczyków było niemieckie Bokel, zajęte 4 maja 1945 roku.

Jeden z oficerów oddziału, kpt. Jerzy Zagórski, tak wspominał początek walk w tamtej kampanii: „Zrobieł się wielgi huk i hałas, walą z harmat a z giwerów mocno a gęsto. Rozeźliło to juhasów. Pognali jesce hybciej i juz są we wiosce. Biją śwabów, tłuką, wywijają karabinami kiej ciupagą po głowach, po pyskach, po karkach. Az do krwi, az do zabicia. Uwijają się po domach, po ogrodach, sukają śwabów a pardonu nie słuchają. A co który z juhasów dostanie a legnie se we krwi serdecnej, to jesce gorzej śwabom, duzo musą juchy cerwonej zapłacić”.

Tradycja zapoczątkowana 15 stycznia 1940 roku przetrwała do końca wojny, a Strzelcy Podhalańscy zapisali się trwale w historii Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.

Kresy.pl / Polska Zbrojna / Muzeum AK

Tagi: , , , ,
forma płatności