Pracownicy supermarketów Carrefour, Lidl, Biedronka, Pepco czy Makro przyjechali w czwartek do Warszawy, by wziąć udział w proteście, którego przyczyną są niskie wynagrodzenia i zbyt mała liczba pracowników zatrudnionych w sklepach wielkich sieci handlowych – poinformował Tygodnik Solidarność.

Jak poinformował Tygodnik Solidarność, pracownicy supermarketów Carrefour, Lidl, Biedronka, Pepco czy Makro przyjechali w czwartek do Warszawy, by wziąć udział w proteście, którego przyczyną są niskie wynagrodzenia i zbyt mała liczba pracowników zatrudnionych w sklepach wielkich sieci handlowych.

Demonstracja rozpoczęła się o godz. 12:00 przed siedzibą Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji (POHiD), przy Alejach Ujazdowskich 41 w Warszawie. Organizatorem był Krajowy Sekretariat Banków, Handlu i Ubezpieczeń (SBHiU) NSZZ „Solidarność”.

Zobacz też: Ponad 50 sklepów sieci Biedronka otwartych w niedziele dzięki Poczcie Polskiej

“Ta organizacja jest tylko z nazwy polska, bo zrzesza wszystkie międzynarodowe korporacje. Niestety POHiD nie chce rozmawiać z nami, nie chce negocjować układów zbiorowych pracy, nie chce podjąć dialogu, tłumacząc się, że to poszczególne sieci handlowe nie pozwalają tej organizacji na negocjowanie lepszych warunków pracy. A warunki pracy i płacy od ponad 30 lat się znacznie pogarszają. Nie chcemy być we własnym kraju niewolnikami europejskich korporacji. Solidarność się z tym nie zgadza!” – przemawiał podczas pikiety Alfred Bujara, przewodniczący Krajowego Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność”. “Od lat nie możemy doprosić się podwyżek. Może w końcu nam się to uda. Może w końcu przyszedł moment, żeby przestać nas wykorzystywać!” – dodał Dariusz Paczuski, zastępca przewodniczącego SBHiU.

Uczestnicy akcji protestacyjnej przeszli pod ambasady Francji oraz Niemiec. “Na Zachodzie w takiej samej wielkości sklepie tej samej sieci handlowej zatrudnionych jest nawet dwukrotnie więcej pracowników, którzy otrzymują trzykrotnie wyższe wynagrodzenia. Przygotowaliśmy petycję do panów ambasadorów. Chcemy zaapelować o ich wsparcie w celu skłonienia pracodawców do dialogu” – mówił Bujara. “Sieci wydłużyły godziny otwarcia sklepów, ale liczby pracowników nie zwiększyły, bo nie potrafią znaleźć chętnych do pracy. A dzieje się tak dlatego, bo nikt nie chce przyjść do tak ciężkiej pracy za tak niskie wynagrodzenie. W ten sposób koło się zamyka” – dodawał.

Zobacz też: Prezydent podpisał ustawę uszczelniającą zakaz handlu w niedziele

“Obchodząc przepisy i ponownie odbierając swoim pracownikom prawo do niedzielnego odpoczynku z rodzinami, sieci handlowe pokazały, że nie traktują tych pracowników podmiotowo, ale wyłącznie jak narzędzia do generowania gigantycznych zysków. Jeśli jest inaczej, to niech to udowodnią i zamkną swoje sklepy w niedzielę, nie czekając, aż nowe prawo zacznie obowiązywać” – dodał Alfred Bujara.

Zobacz też: Lidl otworzy część sklepów w niedziele. Związkowcy nie kryją oburzenia

Kresy.pl/Tysol

Tagi: , ,
forma płatności