Zatrudnieni w rosyjskim zakładzie naftowym pracownicy z Chin wyszli na ulice, domagając się wypłaty zaległych wynagrodzeń. Na miejsce udał się mer miasta.
W Komsomolsku nad Amurem doszło do protestu zagranicznych – głównie chińskich – robotników zatrudnionych w zakładzie naftowym — poinformował w niedzielę kanał telegramowy Astra. Demonstranci zorganizowali marsz ulicami miasta, wskazując na problem niewypłaconych pensji.
Zdjęcia i nagrania protestu obiegły media społecznościowe.
Na miejsce udał się mer miasta Dmitrij Zaplutajew, który podjął rozmowy zarówno z protestującymi, jak i przedstawicielami zakładu oraz firm wykonawczych. W działania zaangażowano również administrację lokalną oraz służby porządkowe.
„Celem akcji zagranicznych pracowników było zwrócenie uwagi na problem niewypłaconych wynagrodzeń. Władze miasta i organy ścigania prowadzą negocjacje z chińskimi pracownikami. Udałem się do rafinerii, aby spotkać się z kierownictwem zakładu i wykonawcą” — oświadczył mer miasta.
Zobacz: Kreml uderza w Memoriał. Organizacja praw człowieka uznana za ekstremistyczną
Przeczytaj także: Chiny chcą współpracować z Rosją na rzecz stabilizacji na Bliskim Wschodzie
meduza.io / Kresy.pl































