Do tej pory w mocy pozostaje podpisany w 1997 roku przez prezydentów Ukrainy i Rosji układ “o przyjaźni, współpracy i partnerstwie”.
Porozumienie dotyczące przyjaźni pomiędzy oboma krajami zostało podpisane przez Leonida Kuczmę i Borysa Jelcyna. Zagwarantowano w nim wzajemną nietykalność granic i poszanowanie integralności terytorialnej. Według prawa porozumienie obowiązuje do tej pory, ponieważ nie zostało oficjalnie wypowiedziane przez żadną ze stron.
Według układu “o przyjaźni” Ukraina wciąż pozostaje „strategicznym partnerem Rosji”. Rosyjski parlament chce zmienić ten stan rzeczy, ponieważ według dokumentu Krym jest częścią Ukrainy.
ZOBACZ TAKŻE: Ukraina nie zerwie stosunków dyplomatycznych z Rosją
Uznanie granic jest współzależne od przyjaźni, współpracy i partnerstwa. A to oznacza, że jeżeli nie ma przyjaźni, to pojawia się pretekst do ponownego wyjaśnienia wszystkich kwestii, w tym również dotyczących granic – powiedział w zeszłym tygodniu deputowany Dumy Konstantin Zatulin, wiceszef komisji ds. Wspólnoty Niepodległych Państw (WNP).
Deputowany rządzącej w kraju partii Jednej Rosji uważa, że porozumienie „o przyjaźni i partnerstwie z Ukrainą” powinno zostać rozwiązane. Ogłosił również, że Duma Państwowa ma zająć się sprawą w najbliższym czasie. Jest to spowodowane faktem, że ważność porozumienia upłynie pod koniec roku, zostanie jednak przedłużone automatycznie o 10 lat, jeżeli Kijów lub Moskwa nie wypowiedzą go z półrocznym wyprzedzeniem.
Rosja nie powinna wycofywać się z tego porozumienia, ponieważ po likwidacji junty, która obecnie rządzi w Kijowie, naród Ukrainy wybierze nowy rząd – powiedział cytowany przez „Rzeczpospolitą” rosyjski politolog Siergiej Markow. Uważam jednak, że Ukraina zostanie podzielona. Większość mieszkańców m.in. Odessy, Charkowa, Mikołajowa i Zaporoża chciałaby dołączyć do Rosji. Mieszkańcy Ukrainy powinni mieć prawo do decydowania o swoim losie – twierdzi.
Kresy.pl / rp.pl / unian.info






























