Zdaniem Pentagonu i Białego Domu nieskoordynowane operacje i działania wojenne Turcji w północnej Syrii utrudniają walkę z tzw. Państwem Islamskim. Amerykański resort obrony wezwał Turcję i wspierane przez Amerykanów oddziały syryjskich rebeliantów, by przestały zwalczać się nawzajem.
Jak oznajmił zastępca prezydenckiego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Ben Rhodes, Biały Dom jest przeciwny tureckiej ofensywie na terytoria w północnej Syrii, które są kontrolowane przez ugrupowania wspierane przez Waszyngton. Dodał, że dalsze działania przeciw tureckiej opozycji walczącej z IS „skomplikują wysiłki na rzecz (utworzenia) zjednoczonego frontu przeciw Państwu Islamskiemu”.
W tej sprawie oświadczenie wydał również Pentagon, domagając się, by kurdyjskie Ludowe Jednostki Samoobrony (YPG), wspierane przez USA, wycofały się na wschód od rzeki Eufrat. Wyrażono też przekonanie, że takie przemieszczenie „w znacznej mierze już się odbyło”. Turcja uważa YPG za organizację terrorystyczną.
Walki w ostatnich dniach koncentrują się na południe od strategicznego miasta Dżarabulus, które w wyniku interwencji sił tureckich zostało odbite przez sprzyjających Ankarze syryjskich rebeliantów z tzw. Wolnej Armii Syrii. Pentagon zaznacza, że w tym rejonie nie ma jednostek ISIS.
Brett McGurk, specjalny wysłannik prezydenta Baracka Obamy w koalicji walczącej z Państwem Islamskim stwierdził, że starcia sił tureckich z niektórymi syryjskimi ugrupowaniami opozycyjnymi w północnej Syrii są niedopuszczalne i wezwał strony do skoncentrowania się na zwalczaniu dżihadystów z ISIS.
W poniedziałek minister obrony USA Ash Carter zaapelował podczas konferencji prasowej do tureckich władz, by skoncentrowały się na walce z ISIS i zaprzestały ataków na sojuszu Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF) – popieranych przez USA.
Tego samego dnia szef tureckiej dyplomacji Mevlut Cavusoglu oskarżył Kurdów z YPG o dokonywanie „czystek etnicznych” na północy Syrii i zarzucił im podejmowanie prób obsadzenia terenów odebranych dżihadystom. Wezwał ich do wycofania się na wschodni brzeg Eufratu. Zaznaczył, że celem tureckiej operacji jest walka z ISIS.
Jak twierdzi rzecznik YPG Redur Xelil, twierdzenia Ankary, jakoby siły tej formacji walczyły na zachód od Eufratu, są nieprawdziwe, a Turcja używa ich jako pretekstu do zajmowania syryjskiego terytorium.
PAP / wpolityce.pl / Kresy.pl





























