Setki Talibów zaatakowały Kunduz na północy Afganistanu, chcąc odzyskać ten region i wypchnąć z miasta siły rządowe. Informuje o tym agencja Reutersa.
Ofensywa na Kunduz zaczęła się zaledwie parę dni po tym, jak Talibowie ogłosili, że rozpoczynają swoją wiosenną ofensywę. Powstańcy zagrozili, że w tym roku dojdzie do wielu samobójczych ataków na siły rządowe.
Walki rozpoczęły się w czwartek, jednocześnie w wielu punktach regionu. Kunduz jest strategicznie istotna twierdzą na północy przy granicy z Tadżykistanem. Z Tadżykistanu przenikają do Afganistanu zarówno bojownicy jak i broń dlatego utrzymanie tego miasta jest bardzo ważne dla sił rządowych.
Szef policji regionu Mohammad Qasim Jangalbagh poinformował, że Talibowie nie osiągnęli na razie żadnych sukcesów i że policja wraz z wojskiem skutecznie odpiera ich ataki.
W zeszłym roku bojownikom udało się na krótko zdobyć Kunduz, co było dużym ciosem dla administracji prezydenta Ashrafa Ghaniego. Dlatego teraz rząd używa wszelkich dostępnych środków żeby odeprzeć ataki. Powstańcom udało się zablokować drogę łącząca Kunduz z prowincją Takhar.
Od czasów wycofania z Afganistanu zagranicznych wojsk w 2014 roku ataki przybierają na sile. Zdaniem ekspertów Talibowie są na północy Afganistanu równie silni jak w 2001 roku.
Reuters/KRESY.PL




























