Ukraiński tygodnik “Zerkało Tyżni” twierdzi, że Ukraina jest zmuszona importować energię z Rosji co zresztą słono ją kosztuje.
Tygodnik konstatuje, że miejscowe elektrownie nie zaspokajają energetycznego zapotrzebowania Ukrainy, co przyznaje operator “Energoatom”. Ukraina importuje więc prąd z Rosji, przy czym jego cena jest półtora raza droższa niż koszt produkcji energii na miejscu. “Zerkalo Tyżnia” wycenia stratę z tym związaną na 500 milionów hrywien. Jednocześnie jednak twierdzi, że import można by znacznie zredukować gdyby intensywniej wykorzystywać ukraińskie elektrownie atomowe. W ostatnich miesiącach “Energoataom” redukował moc wytwarzaną reaktorach elektrowni, wyłączając niektóre bloki. Jednak jak zaznacza zastępca dyrektora ds. modernizacji koncernu Siergiej Tarakanow, było to niezbędne ze wzglądu na prace modernizacyjne i konserwatywne w poszczególnych instalacjach ukraińskich elektrowni atomowych.
Autorzy tygodnika twierdzą jednak, że wokół importu rosyjskiej energii na Ukrainę powstał cały “układ” zakotwiczony zresztą w otoczeniu prezydenta Petro Poroszenki. Gazeta pisze o “lobbingu” choć zauważa, że Ministerstwo Energetyki i Przemysłu Węglowego jeszcze w październiku wstrzymało import prądu z Rosji.
zn.ua/kresy.pl





























