Członkowie ukraińskiej organizacji neonazistowskiej Misanthropic Division twierdzą, że są w Poznaniu i rozpracowują byłego polskiego wolontariusza, który nagłośnił ich obecność i działalność na Ukrainie i w Polsce. Grożą mu również pobiciem.
9 września na profilu społecznościowym należącym do neonazistowskiej organizacji Misanthropic Division pojawił się następujący wpis:
„Chcielibyśmy przywitać się z naszym fanem Tomaszem, wiedz żydziarzu, że jesteśmy w Poznaniu na dłużej przez długi czas i już cię rozkminiają, jak cię znajdę, będzie bolało 88!”
Do postu załączono fotografie wykonane na pętli tramwajowej Junikowo w Poznaniu. Na jednej z ławek napisano „Misanthropic Division Azow” [nawiązując do ukraińskiego neonazistowskiego pułku Azow, w szeregach którego walczą członkowie tej organizacji- red.], a także kartkę z napisem „Cześć Tomaszu” i neonazistowskimi symbolami 14-88.


ZOBACZ: Maciejczuk: ukraińscy naziści z Misanthropic Division przenikają do Polski
Maciejczuk odpowiedział ukraińskim neonazistom w formie wideo-komentarza, nagranego na wspomnianej pętli tramwajowej. Twierdzi, że dzięki jego działaniom dwóch neonazistów wjechało z Polski, za co grożono mu pobiciem. Wzywa ich, by szanowali Polskę, Polaków i polskie prawo. „Radzę wam, byście czym prędzej wyjechali z mojego kraju, dlatego, że jeśli nie zrobicie tego wy, to my Polacy pomożemy Wam to zrobić”– powiedział Maciejczuk.
Zobacz: Maciejczuk do Ukraińców: szanujcie nas, albo wynocha z Polski! [+VIDEO]
Tomasz Maciejczuk to komentator Telewizji Republika i były wolontariusz Fundacji Otwarty Dialog. Ujawniłpotwierdzoną przez brytyjski “The Guardian” informację, że w ukraińskich batalionach walczą zwolennicy kata warszawskiej Woli podczas Powstania Warszawskiego, Oskara Dirlewangera.
PATRZ TAKŻE: The Guardian potwierdza: Dirlewangerowcy w szeregach ukraińskich ochotników [+FOTO]
Wywołało to spór w łonie tzw. dziennikarzy “niezależnych”, którzy zaczęli zarzucać sobie nawzajem mijanie się z prawdą.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Krwawa łaźnia w piaskownicy niezależnych
Maciejczuk był również pouczany przez różne tzw. autorytety, jak była posłanka Unii Wolności Grażyna Staniszewska, że dążenie do prawdy jest “dziecinne” oraz że nie ma do tego prawa. Spotkało się to również z groźbami ze strony batalionu Ajdar, którzy wzywali w oświadczeniu, aby “schwytać bydlaka” [w domyśle: Maciejczuka]. “Ajdarowcy” twierdzili również, że były wolontariusz Fundacji Otwarty Dialog sam przywiózł im nazistowską symbolikę i proponował, by się z nią sfotografować.
Przeczytaj: Ujawnił nazistów w ukraińskim batalionie, teraz boi się o swoje życie
Wcześniej Maciejczuk był wiarygodny dla Ukraińców odwołujących się do nacjonalizmu. Wczesniej sam nie stronił od podobnych poglądów. Usprawiedliwiał m.in. tłumienie Powstania Warszawskiego przez Ukraińców i niszczenie polskich grobów na Litwie. Wziął również udział w publicznej obronie bluźnierczego spektuaklu “Golgota Picnic” w Poznaniu. Co więcej, przedstawił się on podczas dyskusji jako “narodowiec”. Nie przeszkodziło to tzw. mediom “niezależnym” w uczynieniu z Maciejczuka swoim komentatorem sytuacji na froncie w Donbasie.
Vk.com/ youtube.com / Kresy.pl





























