Na Ukrainie szykuje się drugi wewnętrzny front walk o rządy w państwie – uważa dr Andrzej Zapałowski, historyk, wykładowca akademicki, ekspert ds. bezpieczeństwa.
W wywiadzie dla “Naszego Dziennika” ekspert zwraca uwagę, że na Ukrainie działają dziś zbrojne ugrupowanie nie podporządkowane władzom w Kijowie.
“Część oddziałów składających się z nacjonalistów ukraińskich, mimo trwającej już ponad rok wojny domowej, nadal nie podporządkowała się ani ministerstwu obrony Ukrainy, ani też ministerstwu spraw wewnętrznych. Tworzą oni niezależny od władz Ukrainy korpus militarny podporządkowany Prawemu Sektorowi. Jeżeli wczytać się w program tego ugrupowania, to można zauważyć, że nie chce ono, aby Ukraina wstąpiła do Unii Europejskiej czy do NATO. Jest za to za powstaniem narodowego państwa ukraińskiego w granicach etnicznych. Trzeba pamiętać o tym, iż według pierwszych ideologów używających tego pojęcia, do których odwołują się dziś działacze nacjonalistyczni, tj. Włodzimierza Kujbijowicza i Stefana Rudnickiego, etniczne ziemie ukraińskie powinny mieć o ponad 1/3 większe terytorium niż te sprzed Majdanu. Należy także podkreślić, iż terminem „etniczne ziemie ukraińskie” posługują się niektórzy publicyści wydawanego w Polsce tygodnika ukraińskiego „Nasze Słowo” np. w odniesieniu do Przemyśla”– zauważa dr Zapałowski.
Zdaniem eksperta najbliższy rok będzie dla Ukrainy bardzo trudny z powodu trudnościami z dostawami gazu i węgla oraz spadkiem morale wojska. Narastające niezadowolenie społeczne mogą to wykorzystać takie siły jak Prawy Sektor.
“Nacjonaliści szykują się do zamachu stanu, ale na tę chwilę nie ma jeszcze odpowiedniej atmosfery, ponadto nacjonaliści nie mają wystarczających sił. Tak naprawdę na Ukrainie szykuje się drugi wewnętrzny front walk o rządy w państwie” – powiedział Zapałowski.
Taki rozwój sytuacji bezpośrednio odbije się też na bezpieczeństwie Polski.
“Klasycznymi zagrożeniami są m.in. gwałtowny wzrost przestępczości zorganizowanej w rejonie pogranicza, nasilenie się ataków terrorystycznych, gwałtowana pauperyzacja społeczeństwa, która popchnie je w kierunku postaw rewolucyjnych. Do tego należy dodać handel i przemyt broni, rajdy oddziałów nacjonalistycznych na teren Polski w razie pościgów za nimi, próby ukrywania się terrorystów nacjonalistycznych na terenie Polski i wiele innych patologii. To nie są tylko słowa, ale jest to realne zagrożenie. Pośrednią konsekwencją tej sytuacji będzie odpływ inwestycji z terenu pogranicza polsko-ukraińskiego i wzrost bezrobocia” – zwraca uwagę dr Zapałowski.
Ekspert jest zdania, że zachodnią Ukrainę może czekać trwała destabilizacja.
“Niezależnie od tego, jak potoczą się obecne napięcia na Zakarpaciu, czas stabilizacji naszej wschodniej granicy na odcinku ukraińskim się kończy. Albo dojdzie do federalizacji tego kraju, na co nie ma politycznej woli, albo też dojdzie do napięć, które coraz częściej będą przybierać charakter znany nam z Ulsteru”– mówi dr Zapałowski.
“Nasz Dziennik”/KRESY.PL






























