Warto zwrócić uwagę, ale w niedzielnych wyborach w Polsce przegrali z kretesem zwolennicy umizgów do nacjonalistów ukraińskich – pisze ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski na swoim blogu.
Pierwszy z nich to Paweł Kowal (dawniej PiS, dziś przyboczny Jarosława Gowina). Najbardziej zagorzały zwolennik, wręcz ambasador, skompromitowanej “pomarańczowej rewolucji “. Dla ukraińskich polityków Julii Tymoszenko i Wiktora Juszczenki był gotów uczynić prawie wszystko. I rzeczywiście czynił bardzo wiele. Otrzymał za to od Juszczenki Order za Zasługi. Sympatyzował też z innymi nacjonalistami ukraińskimi. Polscy wyborcy ukarali go za to kartką wyborczą.
Drugi z nich to Paweł Zalewski (też uciekinier z PiS, dziś w PO). Mianowany przez ministra Radosława Sikorskiego przewodniczącym Polsko-Ukraińskiego Forum Partnerstwa, które chce uchodzi za wpływowe. Najpierw bałamucił środowiska kresowe, dla których w końcu nic nie zrobił, a następnie z ogromną zajadłością występował przeciwko rekonstrukcji historycznej w Radymnie k. Przemyśla, upamiętniającej ataki UPA na polskie wioski. W czasie kampanii wyborczej był popierał go oficjalnie Władysław Bartoszewski. Jeden wart drugiego.
Przy okazji przypominam swój list otwarty do Pawła Zalewskiego.
http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=126&nid=8262
Trzeci to Michał Kamiński (kolejny uciekinier z PiS). Zaczynał w ZChN, później w PiS. Był ministrem i rzecznikiem prasowym w kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Tak jak Kowal zawsze opowiadał się po tronie prezydenta Wiktora Juszczenki. Też otrzymał za to Order za Zasługi.
Będąc w europarlamencie uciekał do kanapowego PJN. Zapowiadał rezygnację z polityki, ale niespodziewanie przeskoczył po raz kolejny, tym razem do PO. Startował z w Lublinie. Pomimo, że był jedynką na partyjnej liście przegrał z kretesem. Moim zdaniem stracił też honor.
No cóż, wszystkim tym politykom krzywda się nie stanie. Z pewnością ich sojusznicy zza Buga o nich nie zapomną. Nie dadzą im też umrzeć z głodu. Kowal ma nawet – uwaga! – program kulinarny w telewizji ukraińskiej. W Polsce jednak karier politycznych już raczej nie zrobią.
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski





























