Zamach terrorystyczny na moskiewskim lotnisku Domodiedowo prawdopodobnie nie miał związku z Czeczenią – oświadczył premier Rosji Władimir Putin. W poniedziałkowym zamachu zginęło 35 osób, 116 przebywa nadal w szpitalach. Eksperci szacują siłę eksplozji na równowartość siły wybuchu 7 kilogramów trotylu.
Pierwsze podejrzenia padły na czeczenskich terrorystów, gdyż sposób przeprowadzenia ataku przypominał wcześniejsze zamachy w ich wykonaniu. Jednak według premiera Putina, pierwsze wyniki śledztwa wskazują na to, że za zamachem na lotnisku Domodiedowo nie stali Czeczeni. Wiadomo już też, że zamachowiec-samobójca nie miał rysów twarzy charakterystycznych dla mieszkańców Północnego Kaukazu.
Premier Władimir Putin w rozmowie z dziennikarzami podkreślił, że rosyjskie władze nigdy nie odżegnywały się od rozmów z tymi siłami politycznymi, które dążą do uspokojenia sytuacji w Czeczenii. W jego opinii, dzięki dialogowi sytuacja ta jest obecnie stosunkowo stabilna. Zdaniem Putina do efektywnej walki z terroryzmem i ekstremizmem niezbędny jest społeczny i gospodarczy rozwój Północnego Kaukazu.
Szef rosyjskiego rządu zapewnił też, że jego kraj nigdy i pod żadnym warunkiem nie będzie negocjował z terrorystami. Ocenił, że to właśnie próby rozmów z terrorystami i ekstremistami na początku lat 90. doprowadziły do obu wojen czeczeńskich.
IAR/Kresy.pl





























