Na Placu Puszkina w Moskwie ponad 200 osób demonstrowało wczoraj w obronie rosyjskich dziennikarzy. Protestujący domagali się wyjaśnienia okoliczności ostatnich napadów na reporterów oraz ujawnienia ich sprawców i zleceniodawców.

W demonstracji wzięło również udział kilkudziesięciu dziennikarzy. “To nie była tradycyjna demonstracja, podczas której ktoś wykrzykuje publicznie swoje żądania i wraca do domu. To było spotkanie ludzi, którzy wspólnie troszczą się o demokratyczne wartości, w tym o wolność słowa” – uważają uczestniczący w proteście rosyjscy dziennikarze.

Fala dyskusji dotyczących bezpieczeństwa dziennikarzy trwa od ponad dwóch tygodni. Wywołały ją brutalne napady na reportera gazety “Kommiersant” Olega Kaszina i działacza społecznego z podmoskiewskich Chimek Konstantina Fietisowa. Osoby, które przyszły dziś na Plac Puszkina w Moskwie, przypominały, że od wielu lat w Rosji straszy się, bije albo nawet morduje niewygodnych dziennikarzy.

“Gdzie wolność słowa?” – pytali demonstranci i dodawali, że takie metody stosuje się tylko w krajach, do których demokracja jeszcze nawet nie zapukała. Demonstranci przypominali, że poprzez dziennikarzy realizowane jest konstytucyjne prawo obywateli do informacji.

IAR/Kresy.pl

forma płatności