O zainteresowaniu polskiego ubezpieczyciela uczestnictwem w prywatyzacji Belgosstracha, białoruskiej państwowej firmy ubezpieczeniowej poinformowały pod koniec marca rosyjskie media, m.in. portal viedmosti.ru.
Biuro prasowe PZU nie chciało potwierdzić Biełsatowi tych informacji tłumacząc, że nie informuje o swoich planach inwestycyjnych. Podobnie lakoniczny był przedstawiciel białoruskiej firmy. Jednak podczas swojej wizyty 14 stycznia br. o możliwości zaangażowania kapitału polskich przedsiębiorstw w białoruską prywatyzację mówił Waldemar Pawlak, określając klimat inwestycyjny na Białorusi jako dobry.
Belgostrach, oficjalnie nie ma statusu monopolisty, ale de facto monopolizuje m.in. ubezpieczenia firm państwowych, kontroluje prawie 60 proc białoruskiego rynku i zatrudnia 6 tys. pracowników. Firma zajmuje ubezpieczalniami społecznymi – od nieszczęśliwych wypadków w pracy i chorób zawodowych. “W wypadku prywatyzacji firmy białoruskie prawo w dziedzinie ubezpieczeń zmusiło być dogłębnie zmienione, bo teraz daje Belgosstrachowi olbrzymie preferencje” – powiedział Biełsatowi Wiktar Chamjarczuk białoruski ekspert rynku ubezpieczeniowego.
Według Chamiarczuka z tych powodów, do całkowitej prywatyzacji firmy droga jeszcze daleka. Do końca roku najwyżej firma może przekształcić się w spółkę akcyjną, której właścicielem nadal będzie państwo. W rozmowie z Biełsatem ten scenariusz potwierdził Andriej Fedarka, pomocnik dyrektora: “Do końca roku firma ma w planach przekształcić się w spółkę akcyjną“. Fedarka jednak nie chciał wypowiadać się na temat uczestnictwa PZU w ewentualnej prywatyzacji.
“PZU w ciągu kilku ostatnich lat wykazywało zainteresowanie uczestnictwem w prywatyzacji Biełgosstracha, tak że pojawiło się przekonanie, że jeżeli ktoś będzie kupować białoruska firmę to właśnie polski ubezpieczyciel. PZU zresztą działa już na ryku ukraińskim i rosyjskim dlatego nie dziwi, że chciałoby tez wejść na rynek białoruski” – dodał Chamiarczuk.
Jarosław Romańczuk, białoruski ekonomista sceptycznie odnosi się do informacji o sprzedaży: “Ewentualna prywatyzacja będzie następstwem długich kuluarowych rozmów z zagranicznymi firmami i strona białoruska będzie stawiać konkretne warunki. Zachodnie firmy zrobią to samo. Prywatyzacja białoruskich firm to bowiem ryzyko, bo Białoruś nie ma opinii kraju szanującego prawo własności. Jednak rozmowy będą trwać, bo pod koniec roku w budżecie będzie coraz mniej pieniędzy“
Romańczuk w rozmowie z Biełsatem pozytywnie ocenił zapowiedzi prywatyzacji: “Mam jednak nadzieje, że w przypadku Belgosstrachu nie będzie tak, że de facto państwowy monopolista zostanie sprzedany i stanie się prywatnym monopolistą, należy przy tym przeprowadzić demopolizację rynku ubezpieczeniowego“.
Białoruski rząd wspominał również o sprzedaży innych dużych przedsiębiorstw państwowych. Do państwa należą m.in. Belarusbank, Belaruskalij, Beltelekom, Bieltransgaz, Beltopgaz. “Władze chcą przyspieszyć prywatyzację, by zapełnić dziurę budżetową, która pojawiła się, po tym gdy Rosja wprowadziła cła na eksport ropy. Na razie jednak na zapowiedziach się kończy, bo państwo nie przedstawia konkretnych ofert” – skomentował plany prywatyzacyjne białoruskiego rządu Jarosław Romańczuk.
jb/Biełsat




























