Mińsk znowu nic nie robi sobie z oczekiwań Zachodu. Białoruski parlament w grudniu 2009 przegłosował wprawdzie liberalne zmiany do ordynacji wyborczej, jednak na tym się skończyło. Wg nowego prawa do udziału w komisjach wyborczych mieli być w większym stopniu dopuszczeni przedstawiciele partii politycznych i organizacji społecznych.
Były to jednak zmiany pozorne. Widać to podczas trwającej właśnie procedury wyłaniania składu komisji wyborczych, które będą liczyć głosy podczas kwietniowych wyborów lokalnych. Władze konsekwentnie odrzuciły niemal wszystkich kandydatów z opozycyjnych partii i organizacji. Te ogółem zgłosiły prawie 300 kandydatów. Na wschodzie Białorusi: w okręgu Homelskim i Mohylewskim, Witebskim do komisji wyborczej nie dostał się żaden przedstawiciel opozycji. W Grodnie, Brześciu i Mińsku władze dopuściły w sumie czterech.
– Posiedzenie Obwodowego Komitetu Wykonawczego, który decyduje o składzie komisji, odbywało się w starym sowieckim stylu. Głosowano na gotowe listy kandydatów, które jak można było przypuszczać, zostały ustalone gdzie indziej – komentuje Wiktor Sezonau, jeden z odrzuconych kandydatów z Białoruskiej Partii Socjaldemokratycznej,
– Miejsca w komisjach zajmą przedstawiciele reżimowych partii i organizacji społecznych takich jak Związek Młodzieży, Związek Weteranów czy Białoruska Liga Kobiet itp, których udział nie gwarantuje kontroli nad uczciwością wyborów. – mówi Walentin Stefanowicz obrońca praw człowieka z organizacji “Wiosna 97”
Przyjęcie nowej ordynacji wyborczej miało być ustępstwem reżimu Łukaszenki wobec oczekiwań Unii Europejskiej i Rady Europy. Łukaszenko jednak zdaje się nie traktować tych postulatów poważnie. Może również o tym świadczyć ostra rozprawa z nieuznawanym przez władze Związkiem Polaków na Białorusi. Mimo stanowczej reakcji polskiego rządu, białoruskie władze nie poprzestały na próbach przejęcia Domu Polskiego w Iwieńcu. Wczoraj białoruska prokuratura pozbawiła prawa opuszczania terytorium Białorusi Teresę Sobol, szefową oddziału ZPB i dyrektorkę Domu Polskiego w Iwieńcu.
Parlament Europejski przyglądając się sytuacji, na razie nie dopuścił białoruskich parlamentarzystów do zgromadzenia parlamentarnego państw Partnerstwa Wschodniego Euronest. – Dopóki na Białorusi nie będzie demokratycznego i uznanego międzynarodowo parlamentu, w pracach Euronest będzie uczestniczyć 10 białoruskich obserwatorów reprezentujących opozycyjne partie polityczne i organizacje społeczne – powiedział “Radiu Svoboda” europoseł Jacek Sariusz-Wolski
Łukaszenko ryzykuje dobrymi relacjami z Zachodem, a jednoczenie niezbyt układa mu się współpraca z Moskwą. Świadczy o tym porażka w negocjacjach dotyczących importu ropy naftowej. Rząd w Mińsku chciał by Rosja przesyłała bez cła eksportowego nawet 30 mln ton ropy rocznie, tak jak to było dotychczas. Ostatecznie Rosja zgodziła się na 6.3 mln ton tańszego surowca. Wg białoruskiego ekonomisty Jarosława Romańczuka może to oznaczać 6-procentowy spadek dochodów do białoruskiego budżetu oraz spadek PKB o 4.3 proc.
JB/TV Biełsat






























