Białorusinom, którzy działają w niezarejestrowanych organizacjach nadal grozić będzie więzienie. Wprowadzony na początku 2006 roku artykuł 193.1 białoruskiego kodeksu karnego pozostanie w mocy, przez co najmniej następne pół roku.
Parlament białoruski nie zamierza zajmować się tym zagadnieniem podczas najbliższej sesji. Taka oficjalną informację otrzymali opozycjoniści, uczestnicy happeningu przeprowadzonego w Mińsku w grudniu 2009. Wtedy w przebrani w stroje Dziadka Mroza aktywiści wręczyli przedstawicielom parlamentu petycję domagającą się wycofania z kodeksu karnego kontrowersyjnego zapisu.
W jego świetle nawet udział w niezarejestrowanym przez państwo stowarzyszeniu Dziadków Mrozów grozi karą do 2 lat więzienia. – Prawie każdy na Białorusi, kto wychodzi z domu łamie prawo i powinien siedzieć za kratami, wystarczy bowiem zebrać się w parę osób, by posadzić drzewa na podwórku i jest to przestępstwo zagrożone więzieniem – mówi Andrej Kim z organizacji młodzieżowej “Inicjatywa”.
Przedstawiciel stałej komisji ds. bezpieczeństwa białoruskiego parlamentu Wiktor Himinskij wyjaśnił w swoim liście do opozycjonistów, że żaden z organów mających władzę ustawodawczej nie zgłosił takiego projektu zmian kodeksu karnego. – Rzecz w tym, że parlament również ma takie możliwości, z których nie skorzystał – komentuje Walencin Stefanowicz, obrońca praw człowieka – ma to związek z zbliżającymi się wyborami lokalnymi, a szczególnie prezydenckimi. Władzy potrzebne jest narzędzie nacisku na społeczeństwo obywatelskie i partie opozycyjne. By postawić kogoś przed sądem, nie trzeba już fabrykować dowodów, wystarczy udowodnić przynależność do nielegalnej organizacji. – A białoruskie władze celowo nie zgadzają się na rejestrację opozycyjnych stowaryszeń, by móc wykorzystać ten przepis do prześladowań
W liście przedstawiciel parlamentu podkreślił, że władze analizują możliwość usunięcia artykułu z kodeksu karnego. Są to jedynie obietnice bez pokrycia. Już przy okazji rozmów o zaproszeniu Białorusi do Wschodniego Partnerstwa ponad rok temu, Mińsk obiecywał usunąć ten absurdalny przepis.
Za naruszenie artykułu 193.1 do odpowiedzialności pociągnięto już 17 opozycjonistów, w tym aktywistów organizacji “Partnerstwo” oraz “Młody Front”. – Nawet w dyktatorskich krajach Azji Środkowej nie ma prawa, które nakłada tak surowe kary za udział w nieoficjalnym stowarzyszeniu – komentuje Enira Branickaja z Komitetu Obrony Represjonowanych “Solidarność”. Branickaja była jedną z pierwszych ofiar zmian w kodeksie karnym. Przed wyborami prezydenckimi w 2006 roku trafiła do aresztu na podstawie artykułu 193.1.
Zniesienia tego przepisu domagały się w swoich rezolucjach Europarlament, OBWE i Rada Europy. Jednak na razie białoruskie władze nie reagują na głos Zachodu.
TV Biełsat




























