Ukraińska milicja spodziewa się, że kupno głosów stanie się „hitem” przyszłych wyborów prezydenckich w tym kraju. Komitet Wyborców Ukrainy prognozuje zaś, że ich cena będzie wynosić średnio 300 hrywien w pierwszej turze. W drugiej ma wzrosnąć dwukrotnie.
Komitet Wyborców Ukrainy (KWU) przewiduje, że podczas prezydenckich wyborów 17 stycznia będą zdarzać się próby przekupstwa wyborców, chociaż na razie nie zaobserwowano masowych akcji kupowania głosów. “Według naszych danych, praca w tym kierunku już jest robiona – ludziom obiecuje się zapłacić 100-150 hrywien” – twierdzi głowa KWU Ołeksander Czernenko.
Zdaniem milicji technologia kupowania głosów będzie taka sama jak wcześniej – żeby otrzymać pieniądze sprzedawca swojego głosu musi pokazać nabywcy zdjęcie swojej karty do głosowania zrobione telefonem komórkowym – opowiedział dziennikowi “Siegodnia” kierownik jednego z oddziałów milicji.
Dziennik zwraca też uwagę, że w internecie roi się od ogłoszeń w stylu: “sprzedam swój głos”. Zdarzają się propozycje zarówno detaliczne – od trzech osób, jak i hurtowe – od dwudziestu. Dziennikarze “Siegodni” zadzwonili do kilku autorów ogłoszeń i okazało się, że to nie żarty.
Mieszkający w Kijowie Oleksij tak opowiada o swojej propozycji: “Mieszkam za miastem, ale zameldowany jestem w stolicy. Na benzynę wydam minimum 100 hrywien. To chcę również zarobić. Jestem pewny, że 500-700 hrywien to normalna cena za jeden głos”.
Także Iwan ze Lwowa nie widzi nic złego w sprzedaży swojego głosu: “Politycy dawno wszystko rozgrabili. Głupotą byłoby nie brać z nich przykładu i samemu nie zarobić. Myślę, że 300-400 hrywien za jeden głos zapłacą. Na razie nikt po moich ogłoszeniach nie dzwonił. Ale z doświadczenia ubiegłych lat wiem, że trzy-cztery dni przed wyborami telefon będzie się urywał od osób dzwoniących by kupić nasze głosy“.
tr/Kresy.pl






























