Mołdawianom łatwiej dostać obywatelstwo Rumunii

Parlament Rumunii zatwierdził nowe zasady otrzymywania obywatelstwa przez obywateli Mołdawii. Od tej pory nie będzie wymagana od kandydatów znajomość języka rumuńskiego.

Warto wspomnieć, że do takich działań rząd rumuński skłoniły kwietniowe wydarzenia w Kiszyniowie, które oceniono w Bukareszcie jako chęć powrotu Mołdawian w granice Rumunii. W ten sposób perspektywa zbliżenia się obu krajów staje się bardziej realna.

Procedura nadania obywatelom Mołdawii obywatelstwa rumuńskiego jest teraz zupełnie prosta. Wcześniej by zdobyć ten cenny dokument trzeba było przejść rozmowę kwalifikacyjną sprawdzającą znajomość nie tylko języka narodowego, lecz również tradycji kulturowych i historii kraju, a teraz wszyscy kandydaci są zwolnieni tego obowiązku. Zgodnie z ustawą, wszyscy zameldowani na terytorium Mołdawii do 1940 roku mogą starać się o przynależność do Rumunii. Ubiegać się o obywatelstwo mogą również ich potomkowie do trzeciego pokolenia, w czym zawiera się praktycznie całe społeczeństwo Mołdawii. Można także zachować drugie obywatelstwo i nie nalega się na stały pobyt w obrębie kraju.

“Mowa o byłych obywatelach Rumunii. Władają oni oczywiście językiem rumuńskim i posiadają wyobrażenie o elementarnych pojęciach kultury rumuńskiej, co zgodnie z obecną ustawą jest wystarczające, by zintegrować się z naszym społeczeństwem” – wyjaśniają autorzy projektu ustawy.

Warto zauważyć, że wyraźne zbliżenie się obu krajów zaczęło się po zmianie władzy w Mołdawii. Nic dziwnego, ponieważ wśród głównych zadań partii rządzącej, “Sojusz na rzecz Integracji Europejskiej”, figurowała między innymi odbudowa “dobrosąsiedzkich stosunków z Rumunią i Ukrainą”. 17 września pełniący obowiązki prezydenta kraju Mihai Ghimpu zatwierdził rozporządzenie, zgodnie z którym zniesiono wprowadzony wcześniej reżim wizowy z sąsiednią Rumunią.

Z kolei rumuński przywódca Traian Băsescu po kwietniowych wydarzeniach w Kiszyniowie rozpoczął aktywne działania na rzecz zbliżenia z sąsiednim krajem. Prezydent Rumunii stwierdził, że obywatele Mołdawii dążą do członkostwa w Unii Europejskiej, a Bukareszt jest gotów im w tym pomóc. Pełniący wówczas funkcję prezydenta Mołdawii Vladimir Voronin nazwał tą akcję “sztuczką” i zaznaczył, że “Mołdawia chce wstąpić do Unii Europejskiej przez Brukselę, nie przez Bukareszt”

Należy też wspomnieć, że trakcie zamieszek w Kiszyniowie aresztowano 118 ludzi. Szczególne niezadowolenie władz wywołały wezwania aktywistów do zjednoczenia z Rumunią i zatknięcia rumuńskiej flagi na budynku administracji prezydenta. O zorganizowanie akcji Voronin podejrzewał rumuńskie władze i oskarżył Rumunię o “dążenia ekspansjonistyczne”.

Alicja Domagała/kommersant.ru/Kresy.pl

forma płatności