Władze Gruzji uważają, że Dmitrij Miedwiediew przylatując dziś do Osetii Pd. naruszył prawo międzynarodowe. Gruzini uznają Osetię Pd. i Abchazję za swoje terytoria.

Dlatego każdy, kto bez zgody władz w Tbilisi przebywa na terytorium zbuntowanych republik, łamie prawo – mówią gruzińskie władze.

Tamtejsze media podkreślają jednocześnie, że rosyjski prezydent próbuje swoja wizytą usankcjonować decyzję Kremla z sierpnia ubiegłego roku o uznaniu niepodległości Abchazji i Osetii Południowej. Do tej pory niepodległość separatystycznych regionów uznały jedynie Rosja i Nikaragua.

W Tbilisi zwraca się także uwagę na niewypełnianie przez Rosję ubiegłorocznych porozumień o zawieszeniu broni, na mocy których rosyjskie wojska powinny wycofać się na pozycję sprzed sierpniowego konfliktu. Zdaniem ekspertów wojskowych oznacza to w praktyce opuszczenie przez Rosjan Abchazji i Osetii Południowej oraz likwidację tamtejszych baz wojskowych.

IAR/Kresy.pl

forma płatności