Turyści z Polski jadący ze Zdołbunowa do Ostroga ze zdziwieniem konstatują, że stojący przy drodze pomnik hetmana Bohdana Chmielnickiego, znajdujący się przy pobliskim źródle św. Mikołaja, jest zdewastowany i zaniedbany.
Jeszcze kilka lat temu stanowił on chlubę regionu. Miejscowi nazywali go “Na Lachiw”. Ukazywał on postać hetmana, wskazującego buława w stronę Rzeczypospolitej. Według tutejszej tradycji, choć raczej legendarnej, miał on nocować przy źródle przed wymarszem pod Beresteczko. Stojąc na wzniesieniu przy drodze miał wskazywać swym hufcom kierunek marszu.
Miejscowi nacjonaliści początkowo odnosili się do monumentu z szacunkiem i odbywali pod nim nawet swe mityngi i uroczystości. Od kiedy jednak w państwowym majestacie mogli już stawiać pomniki swoim herosom, takim jak “Kłym Sawur”, Chmielnicki przestał im być potrzebny. “Nieznani sprawcy” wyrwali mu buławę, obtłukli cokół pomnika.
Miejscowi Polacy nie są jednak zadowoleni z tego, że hetman z pomnika nie wskazuje już kierunku działania. Buławę wskazującą kierunek działania od dawna dzierżą bowiem na Ziemi Rówieńskiej nacjonaliści, dla których wymordowanie na Wołyniu Polaków w czasie II wojny światowej jest powodem do chwały. W porównaniu z nimi hetman to postać wręcz dobroduszna. W ich opinii tolerowanie przez władze niszczenia pomnika Chmielnickiego nie wróży nic dobrego. Nacjonalistyczne poglądy traktujące Chmielnickiego jako męczennika coraz mocniej przenikają do rządzącej rówieńszczyzną elity.
(mak)/(inf.wł.)/Kresy.pl






























