Polska chce, by wszystkie kraje Unii zgodziły się na przekazanie 600 milionów euro na współpracę z krajami zza wschodniej granicy. Chodzi o finansowe wsparcie Partnerstwa Wschodniego do 2013 roku, obejmującego Ukrainę, Gruzję, Mołdawię, Armenię i Azerbejdżan i warunkowo Białoruś.
Premier Donald Tusk zabiega, by ta kwota została wpisana do dokumentu, który zostanie przyjęty jutro, na zakończenie unijnego szczytu w Brukseli.
Nadal jednak nie wszystkie kraje chcą się na to zgodzić. Protestuje na przykład Francja, która wolałaby przeznaczyć więcej pieniędzy na Unię dla Śródziemnomorza. Premier zapewniał, że Polska tej sprawy nie odpuści. Podkreślał jednak, że nawet jeśli zapis się nie znajdzie to będzie wiadomo, że chodzi o 600 milionów euro. “Podchodzimy do tego ze spokojem. To nie jest bitwa o być albo nie być Partnerstwa Wschodniego. Tylko dociśnięcie, żeby mieć pewność o jakiej kwocie rozmawiamy” – tłumaczył premier.
Na 7 maja w Pradze prezydencja czeska zwołała specjalny szczyt poświęcony Partnerstwu Wschodniego, z udziałem przedstawicieli sześciu krajów włączonych do projektu. Najwięcej kontrowersji wzbudza Białoruś i pytanie, czy do Pragi zostanie zaproszony jej prezydent – Aleksander Łukaszenka. Polski rząd zapewnia, że jest w stałym kontakcie zarówno ze Związkiem Polaków na Bialorusi, jak i tamtejszą opozycją demokratyczną.
jz/IAR





























