Od 23 lipca statki nie wpływają do ukraińskich portów nad Morzem Czarnym z powodu zagrożenia rosyjskimi atakami. Ukraiński minister polityki rolnej Taras Wysocki podkreśla, że decyzję podjęli sami armatorzy, a państwo nie wprowadziło ograniczeń.

Od 23 lipca wstrzymany został ruch statków wpływających do ukraińskich portów nad Morzem Czarnym. Powodem jest zagrożenie rosyjskimi atakami. Ukraiński minister polityki rolnej Taras Wysocki zaznaczył jednak, że na razie jest za wcześnie, aby mówić o całkowitej blokadzie morskiego eksportu.

Dzień wcześniej do ukraińskich portów miało wejść jeszcze cztery lub pięć jednostek. Według Wysockiego obecnie ruch na wejściu został zatrzymany, ale nie była to decyzja władz państwowych.

„Wczoraj do portów zawinęły cztery albo pięć statków. To niewiele, ale ruch był. Według stanu na dziś wejście statków zostało wstrzymane. To decyzja armatorów – państwo ze swojej strony niczego nie ograniczało” – powiedział Wysocki podczas rozmowy z dziennikarzami.

Zobacz też: Ukraina kontynuuje ataki na Morzu Czarnym. Siły Kijowa trafiły 20 rosyjskich jednostek

Minister podkreślił, że stabilne działanie korytarza morskiego ma znaczenie dla bezpieczeństwa narodowego Ukrainy. Dodał, że rząd pracuje nad rozwiązaniami, które mają pomóc przywrócić żeglugę, ale nie przedstawił szczegółów.

„Państwo i rząd wykorzystają wszystkie możliwe środki, aby maksymalnie zapewnić stabilność. Na razie nie będę komentował szczegółów. Najpierw wszystkie propozycje powinny zostać skonsolidowane, a następnie decyzje zostaną zakomunikowane” – oświadczył.

Według Wysockiego sytuacja może zmieniać się nie z tygodnia na tydzień, lecz praktycznie każdego dnia. Po gwałtownym wzroście ryzyka armatorzy najpierw wstrzymują pracę, następnie analizują nowe warunki i dopiero później próbują się do nich dostosować. Z tego powodu nie wiadomo obecnie, jak długo potrwa przerwa w wejściach statków do portów.

Ukraiński minister przekonywał jednocześnie, że eksport należy oceniać w perspektywie miesięcy, a nawet całego roku. Obecne trudności trwają cztery dni, dlatego – jak twierdzi – nie mają jeszcze krytycznego wpływu na wielkość dostaw.

„To już cztery dni. To wpływa na nastroje i ceny, ale dla wolumenów eksportu nie stało się jeszcze nic krytycznego. Jeden dzień czy nawet tydzień bez wysyłek nie wpłynie na roczne wolumeny. Realny wpływ będzie wtedy, jeśli ta sytuacja potrwa kilka miesięcy” – wyjaśnił Wysocki.

Zobacz też: Kijów wskazuje na Moskwę ws. ataku na turecki statek pod Odessą [+VIDEO]

Minister poradził producentom rolnym, którzy mogą wstrzymać się ze sprzedażą zboża, aby nie podejmowali pochopnych decyzji.

„W trudnym okresie zalecenie dla producentów jest zawsze takie samo: jeśli jest możliwość i sprzedaż nie jest teraz krytyczna, nie należy się spieszyć. Pierwsza reakcja to zwykle panika, a ceny natychmiast spadają. Oczywiście nie wzywam wszystkich do całkowitego zatrzymania sprzedaży. Jest konsumpcja krajowa, eksport działa innymi trasami. Ale ktoś może poczekać kilka dni albo tygodni” – powiedział.

Równocześnie importerzy nadal odmawiają wysyłania statków zarówno do portów ukraińskich, jak i rosyjskich, wskazując na ryzyko ataków.

Kresy.pl/Ukraińska Prawda/latifundist.com

Tagi: , ,
forma płatności