Sąsiadujący z Rosją Kirgistan jest uzależniony od importu ropy i paliw właśnie od niej. Problemy rosyjskiego sektora naftowego związane z ukraińskimi atakami skłoniły środkowoazjatyckie państwo do inwestycji we własne moce produkcyjne.
20 lipca została podpisana umowa inwestycyjna między rządem Kirgistanem a chińsko-kirgiską spółką Central Asian Energy LLC na budowę małej rafinerii w Koczkor-Acie, w obwodzie dżalalabadzkim w zachodniej części państwa. Rafineria ma produkować benzynę, olej napędowy o klasie ekologicznej K-5 i K-6, bitum oraz oleje silnikowe.
Projektowana zdolność rafinerii to 450 tys. ton produktów naftowych rocznie. Wartość inwestycji szacowana jest na 25 milionów dolarów, jak podał w środę portal Fergana.
Projekt stworzy około 300 nowych miejsc pracy. Ministerstwo Gospodarki podkreśliło, że co najmniej 90 proc. pracowników zakładu będą stanowić obywatele Kirgistanu, co sugeruje, że pozostali będą pochodzić z Chin.
Spółka obiecuje zakończenie budowy rafinerii jeszcze w tym roku, tak by mogła ona rozpocząć produkcję.
W Rosji narasta kryzys paliwowy związany ze zmasowanymi uderzeniami dronowymi Ukrainy na zakłady przemysłu naftowego. W lipcu zaatakowana została największa rosyjska rafineria znajdująca się w syberyjskim Omsku. Tym samym zaatakowane zostało 10 największych tego rodzaju zakładów Rosji.
Reglamentację sprzedaży paliw wprowadzono już w kilkudziesięciu regionach Rosji.
Sytuacja ta spowodowała poważne problemy dla Kirgistanu. Ponad 90 proc. importu paliw i smarów do tego państwa pochodzi z Rosji. Informowaliśmy o tym, że władze Kirgistanu zwróciły się do Kazachstanu, Azerbejdżanu, Uzbekistanu, Turkmenistanu i Białorusi o pomoc w związku z kryzysem paliwowym w Rosji.
fergana.news/kresy.pl






























