Sztab Generalny Wojska Polskiego zakończył analizę amerykańskiej propozycji i przekazał swoją opinię resortowi obrony. O opłacalności przejęcia pojazdów przesądzą ich stan techniczny, koszty remontów oraz warunki przyszłego serwisowania.
Sztab Generalny Wojska Polskiego zakończył analizę możliwości przejęcia około 250 używanych transporterów opancerzonych Stryker z zasobów armii Stanów Zjednoczonych i wydał opinię w tej sprawie. Jej treści nie ujawniono, a ostateczną decyzję o przyjęciu pojazdów ma podjąć Ministerstwo Obrony Narodowej.
Przed przygotowaniem opinii pojazdy oceniono pod kątem stanu technicznego oraz możliwości modernizacji. Wozy mają pochodzić z zasobów amerykańskich jednostek rozmieszczonych w Europie i mogłyby zostać przekazane Polsce nieodpłatnie.
Polska od ubiegłego roku analizuje możliwość przejęcia partii amerykańskich kołowych transporterów Stryker. Pojazdy zostały zaoferowane Warszawie przez USA w ramach pomocy wojskowej. Miałyby stanowić rozwiązanie pomostowe do czasu szerszego wprowadzenia do Wojska Polskiego nowych pojazdów produkowanych w kraju, w tym bojowych wozów piechoty Borsuk oraz kołowych transporterów Rosomak.
W marcu informowaliśmy, że Wojsko Polskie prowadzi analizę dotyczącą pozyskania Strykerów z amerykańskich nadwyżek. Rzecznik Sztabu Generalnego Wojska Polskiego płk Marek Pietrzak przekazywał wówczas, że kluczowe znaczenie ma inspekcja stanu technicznego pojazdów.
Stan techniczny przesądzi o wartości oferty
Strykery są pojazdami używanymi, dlatego poszczególne egzemplarze mogą różnić się przebiegiem, historią eksploatacji, wyposażeniem i stopniem zużycia podzespołów. Część wozów może wymagać jedynie przeglądów oraz podstawowych napraw, natomiast inne mogą potrzebować poważniejszych remontów przed osiągnięciem gotowości operacyjnej.
Prace mogą objąć zespoły napędowe, układy przeniesienia mocy, zawieszenie, instalacje elektryczne, ogumienie i wyposażenie pokładowe. Konieczne może być również dostosowanie systemów łączności, identyfikacji i dowodzenia do wymagań Wojska Polskiego.
Rodzina Stryker obejmuje wozy transportowe, dowódcze, rozpoznawcze, medyczne, inżynieryjne i moździerzowe. Część pojazdów używanych przez amerykańskie jednostki w Europie otrzymała także wieże z armatami automatycznymi kalibru 30 mm. Nie ujawniono jednak, jakie odmiany znalazły się w ofercie dla Polski.
Doświadczenia z Leopardami
Przykładem znaczenia długoterminowego zabezpieczenia eksploatacji jest przejęcie od Niemiec pierwszej partii 128 czołgów Leopard 2A4. Same pojazdy wyceniono symbolicznie na jedno euro, co doprowadziło do powstania określenia zakupu „za złotówkę”. Cały pakiet, obejmujący również sprzęt i pojazdy pomocnicze, kosztował jednak około 25 mln euro.
Pozyskanie czołgów wyraźnie zwiększyło zdolności Wojsk Lądowych. Problemy pojawiły się jednak podczas budowania krajowego systemu obsługi oraz późniejszej modernizacji pojazdów.
Umowy ze stroną niemiecką nie zobowiązywały jej do autoryzowania polskich przedsiębiorstw. Ograniczyło to dostęp krajowych zakładów do pełnej dokumentacji, wiedzy technicznej i kompetencji koniecznych do samodzielnego prowadzenia prac.
Podczas modernizacji Leopardów 2A4 do standardu 2PL wystąpiły opóźnienia związane z testami, stanem technicznym czołgów i dostępem do dokumentacji. Oczekiwanie na zgodę na wykorzystanie dokumentów trwało 29 miesięcy, natomiast konieczność przywracania wozów do pełnej sprawności wydłużyła prace o kolejne 33 miesiące.
Nie wiadomo, kto będzie serwisował pojazdy
W jednym z możliwych wariantów bardziej zaawansowane prace wykonywałby producent lub autoryzowane przedsiębiorstwa amerykańskie. Rozwiązanie zapewniałoby dostęp do ich dokumentacji i doświadczenia, ale uzależniałoby gotowość polskiej floty od zagranicznych usługodawców, dostaw części i cen remontów.
Drugą możliwością jest utworzenie autoryzowanego zaplecza obsługowo-remontowego w Polsce. Krajowe przedsiębiorstwa mają doświadczenie w utrzymywaniu kołowych i ciężkich pojazdów wojskowych, jednak rozpoczęcie pełnej obsługi Strykerów wymagałoby uzyskania licencji, dokumentacji, narzędzi i odpowiednich szkoleń.
Możliwy jest również model mieszany, w którym podstawowe przeglądy i naprawy odbywałyby się w Polsce, a remonty główne i prace przy wybranych systemach wykonywałyby podmioty amerykańskie. Takie rozwiązanie może być wystarczające w czasie pokoju, lecz w sytuacji kryzysowej zależność od zagranicznego zaplecza mogłaby ograniczyć dostępność pojazdów.
Przy udziale polskich przedsiębiorstw potrzebny będzie również zapas części zamiennych umożliwiający utrzymywanie pojazdów bez oczekiwania na każdą dostawę ze Stanów Zjednoczonych. Bez odpowiednich kompetencji i magazynów formalnie bezpłatny sprzęt może przez lata generować wysokie koszty zagranicznego serwisu.
Budowa zdolności remontowych w kraju pozwoliłaby pozostawić część wydatków w polskiej gospodarce, skrócić czas napraw i zwiększyć bezpieczeństwo dostaw. Miałaby również znaczenie dla gotowości bojowej jednostek wyposażonych w amerykańskie transportery.
Kresy.pl/portalobronny.se.pl






























