Władze Republiki Południowej Afryki objęły ponad 53 tys. cudzoziemców procedurami deportacji lub dobrowolnej repatriacji. Działania prowadzone są w czasie nasilających się protestów antyimigracyjnych i masowych wyjazdów obywateli państw sąsiednich.
Do 11 lipca południowoafrykańskie służby przeprowadziły procedury dotyczące 53 449 cudzoziemców – poinformowała minister sprawiedliwości Mmamoloko Kubayi, kierująca międzyresortowym komitetem ds. migracji. Liczba obejmuje zarówno osoby deportowane, jak i migrantów, którzy dobrowolnie zgodzili się na powrót do państw pochodzenia.
Ponad 80 proc. tej grupy stanowili obywatele Malawi. Kolejne najliczniejsze grupy pochodziły z Zimbabwe i Mozambiku. Poza państwa Wspólnoty Rozwoju Afryki Południowej odesłano 2615 osób, w tym 1159 do Nigerii, 939 do Ugandy, 431 do Kenii oraz 86 do Republiki Konga.
Rząd RPA podkreślił, że dobrowolna repatriacja nie jest tym samym co deportacja. Pierwsza procedura odbywa się za zgodą cudzoziemca, natomiast deportacja jest formalnym wydaleniem na podstawie prawa imigracyjnego. Osobno podano, że od 1 kwietnia do 30 czerwca deportowano ponad 15 tys. cudzoziemców.
Od 1 lipca w Musinie, w pobliżu granicy z Zimbabwe, działa tymczasowy ośrodek repatriacyjny. Przeszło przez niego ponad 20 tys. obywateli Malawi, Zimbabwe i Mozambiku. Władze RPA finansują część kosztów transportu, ochrony i zakwaterowania, ponieważ nie wszystkie państwa pochodzenia były w stanie zapewnić swoim obywatelom powrót.
Operacja odbywa się w czasie nasilających się protestów przeciwko imigracji. Ich podłożem jest narastające niezadowolenie z wysokiego bezrobocia, przestępczości, słabego wzrostu gospodarczego i przeciążenia usług publicznych. Uczestnicy protestów oskarżają nielegalnych imigrantów o odbieranie miejsc pracy, zaniżanie płac oraz udział w przestępczości.
Bezpośrednim impulsem do mobilizacji stała się inicjatywa ruchu March and March, który zażądał, aby cudzoziemcy przebywający w kraju bez wymaganych dokumentów opuścili RPA do końca czerwca. Dochodziło następnie do przeszukiwania domów i przedsiębiorstw, sprawdzania dokumentów oraz prób samodzielnego usuwania imigrantów z miejsc zamieszkania i pracy. Rząd ostrzegł, że egzekwowanie prawa imigracyjnego należy wyłącznie do organów państwa.
Jak wcześniej informowały Kresy.pl, masowy odpływ ludności szczególnie wyraźnie widać na granicy z Zimbabwe. W ciągu nieco ponad pięciu tygodni władze tego państwa pomogły w powrocie z RPA prawie 21,3 tys. swoich obywateli. Kolejnych 56,8 tys. osób miało przekroczyć przejście graniczne w Beitbridge bez pomocy państwowych służb, organizując podróż we własnym zakresie.
Niektórzy powracający obywatele Zimbabwe twierdzili, że byli w RPA napadani, okradani oraz zmuszani do opuszczania domów i miejsc pracy. Władze Zimbabwe zapewniały im transport z granicy i pomoc medyczną. Według AfricaNews podczas wystąpień antyimigracyjnych zginęło czterech imigrantów.
Reuters zwraca uwagę, że masowy odpływ cudzoziemców może uderzyć w gospodarkę RPA. Zagraniczni pracownicy odgrywają ważną rolę między innymi w rolnictwie, budownictwie, handlu, transporcie i usługach. Według danych ONZ w 2024 roku w kraju mieszkało około 2,6 mln migrantów, stanowiących blisko 5 proc. ludności, natomiast analiza OECD i Międzynarodowej Organizacji Pracy z 2018 roku szacowała ich wkład w tworzenie PKB na 9 proc.






























