10 lipca 1941 roku w Jedwabnem na ziemi łomżyńskiej zamordowano co najmniej 340 obywateli Rzeczypospolitej narodowości żydowskiej.
Według ustaleń śledztwa Instytutu Pamięci Narodowej zbrodni dokonali polscy mieszkańcy Jedwabnego i okolic, działający z niemieckiej inspiracji oraz w poczuciu bezkarności zapewnianej przez okupanta.
Do mordu doszło niespełna trzy tygodnie po rozpoczęciu przez Niemcy wojny ze Związkiem Sowieckim i zajęciu terenów pozostających od września 1939 roku pod okupacją sowiecką.
Niemieckie władze bezpieczeństwa dążyły wówczas do wywoływania wystąpień antyżydowskich z udziałem części miejscowej ludności. Reinhard Heydrich nakazywał wywoływanie pogromów na zajmowanych terenach, nasilanie ich i kierowanie nimi w taki sposób, aby nie pozostawiać śladów niemieckiej inspiracji.
Szczegółowy, prawdopodobny przebieg wydarzeń przedstawił prokurator Radosław J. Ignatiew w postanowieniu z 30 czerwca 2003 roku, kończącym śledztwo Instytutu Pamięci Narodowej. Według jego ustaleń już nad ranem 10 lipca do Jedwabnego przybywali mieszkańcy okolicznych wsi zamierzający uczestniczyć w przygotowanej wcześniej zbrodni. Niektórzy Żydzi mieli zostać ostrzeżeni poprzedniego wieczoru przez znajomych Polaków.
Rankiem żydowskich mieszkańców Jedwabnego wypędzano z domów i gromadzono na rynku, gdzie byli bici, poniżani i zmuszani do wyrywania trawy spomiędzy kamieni bruku. Grupie około 40–50 mężczyzn nakazano rozbić pomnik Lenina, a następnie przenieść jego fragmenty do stodoły Bronisława Śleszyńskiego. Mężczyźni zostali zabici, a ich ciała wrzucono do grobu razem z częściami pomnika.
Później do stodoły zaprowadzono większą grupę, liczącą prawdopodobnie około 300 osób. Byli wśród nich mężczyźni, kobiety, dzieci i niemowlęta. Budynek zamknięto, oblano łatwopalną substancją i podpalono. Tego dnia dochodziło również do pojedynczych zabójstw, a po zbrodni rabowano mienie ofiar.
IPN uznał, że wykonawcami mordu było co najmniej około 40 polskich mężczyzn z Jedwabnego i okolic. Sprawcy byli uzbrojeni między innymi w kije, orczyki i inne narzędzia. Górnej liczby uczestników zbrodni nie udało się określić z powodu niedostatku materiału dowodowego.
Niemcom przypisano odpowiedzialność za inspirowanie zbrodni, jej umożliwienie oraz stworzenie warunków bezkarności.
Niepełny zakres prac ekshumacyjnych uniemożliwił precyzyjne ustalenie liczby zamordowanych. W postanowieniu przyjęto liczbę nie mniejszą niż 340 osób: co najmniej 40 zabitych w nieustalony sposób oraz co najmniej 300 spalonych żywcem.
Prace archeologiczno-ekshumacyjne prowadzono od 24 maja do 4 czerwca 2001 roku. Uczestniczyli w nich archeolodzy i antropolodzy z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz medycy sądowi z Akademii Medycznej w Białymstoku. Badacze mieli ustalić między innymi liczbę ofiar, ich wiek i płeć, a także przyczyny śmierci.
Pełnej ekshumacji nie przeprowadzono z powodu sprzeciwu przedstawicieli społeczności żydowskiej, którzy powoływali się na religijny zakaz naruszania szczątków zmarłych. Ówczesny minister sprawiedliwości i prokurator generalny Lech Kaczyński zdecydował w związku z tym o ograniczeniu zakresu prac.
Polecenie przekazane 30 maja zezwalało na prowadzenie eksploracji jedynie do chwili odsłonięcia zwartych zespołów kości pozostających w układzie anatomicznym. Kości można było oczyścić i obejrzeć, ale nie wolno było ich podnosić. Uniemożliwiło to przeprowadzenie pełnych badań antropologicznych i sądowo-medycznych. Czynności zakończono po wyczerpaniu możliwości badawczych w tych warunkach.
Śledztwo umorzono w 2003 roku wobec niewykrycia żyjących sprawców, którym można byłoby przedstawić zarzuty. Część osób wymienianych w materiałach jako uczestnicy zbrodni została osądzona po wojnie, inne już nie żyły. Prokurator Ignatiew zaznaczył zarazem, że czyny uczestników mordu stanowiły nieulegającą przedawnieniu zbrodnię.
Czytaj też:
W Jedwabnem ustawiono tablice przypisujące zbrodnię na Żydach Niemcom
Naczelny rabin Polski wzywa IPN do reakcji ws. tablic w Jedwabnem
Kresy.pl / IPN / Dzieje









